Środa, 27 stycznia
Imieniny: Anieli, Jana, Jerzego
Czytających: 9026
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Bezkrólewie, czyli szef w rozjazdach

Sobota, 21 marca 2009, 7:46
Aktualizacja: Niedziela, 22 marca 2009, 8:26
Autor: Mar
JELENIA GÓRA: Bezkrólewie, czyli szef w rozjazdach
Prezydent Marek Obrębalski podczas wrześniowej średniowiecznej parad miast parnerskich. Zdaniem szefa Jeleniej Góry jego rola w promowaniu stolicy Karkonoszy w Europie jest istotna.
Fot. TEJO
Prezydent Marek Obrębalski ostatnio przez tydzień reprezentował Związek Miast Polskich, w którego władzach zasiada, w stolicy zjednoczonej Europy, Brukseli. Obrady dotyczyły spraw bardzo ważnych, ale niekoniecznie dotyczących Jeleniej Góry. Jednak coraz więcej osób, nie tylko niechętnych prezydentowi, mówi, że kiedy w ratuszu nie ma prezydenta, urząd zastyga w bezruchu.

– To, że pan prezydent jeździ po Europie jako reprezentant Związku Miast Polskich nie jest wcale złe – mówi szef opozycyjnego klubu radnych JG XXI, Miłosz Sajnog – polscy samorządowcy mają bardzo dobre notowania w Europie. Reforma samorządowa to najbardziej udana zmiana ustrojowa w Polsce od 20 lat i nasi mają za granicą wiele otwartych drzwi. Jednak ja z przykrością widzę, że z wyjazdów prezydenta i spotkań z ważnymi ludźmi nic nie wynika dla Jeleniej Góry. A tak nie powinno być – uważa Sajnog.

Jego zdaniem prezydent zachowuje się tak, jakby już rozwiązał wszystkie pilne problemy naszego miasta i teraz zostaje mu szeroka promocja Kotliny Jeleniogórskiej. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. –Według mnie przez dwa lata rządów Marka Obrębalskiego nie ma śladu poprawy w żadnej dziedzinie życia w Jeleniej Górze. A są dziedziny gdzie następuje załamanie. Leżą inwestycje komunalne. Dokończono projekty rozpoczęte przez Kusiaka i koniec. Nie ma rozpoczętego nic nowego. Są oczywiście wielkie plany. Ale plany mają to do siebie, że mogą się nie udać – mówi nam kontrkandydat Marka Obrębalskiego w ostatnich wyborach samorządowych.

- Taka jest rola opozycji by monitorować i krytycznie oceniać. Można spojrzeć na stronę internetową Miasta by zapoznać się z kalendarzem codziennych moich zajęć i terminami moich wyjazdów. Wyjazdy te nie są tak częste jak sugeruje opozycja. W czasie mej nieobecności zadania kierowania Urzędem realizują moi dwaj zastępcy i nie otrzymuję sygnałów by w dniach tych Urząd Miasta inaczej pracował. Nie czynię przed radnymi żadnych tajemnic i sądzę, że radni Rady Miejskiej dostrzegają efekty moich wyjazdów – zapewnia prezydent Marek Obrębalski.

Wyjazdy służbowe za granicę i w kraju do niedawna zależały od podpisu na delegacji przewodniczącego rady miejskiej, Huberta Papaja.
– Tak było do końca ubiegłego roku – wyjaśnia przewodniczący – od początku tego roku, zgodnie z nowelizacją ustawy o samorządach, prawo podpisywania delegacji przeszło na sekretarza miasta. Przez minione dwa lata podpisywałem wszystkie delegacje pana prezydenta, który sam oceniał, czy jego wyjazd jest zasadny. Nie rozliczałem prezydenta z tych wyjazdów, bo nie mam i nie miałem takich kompetencji. Prezydent powinien składać radzie sprawozdania ze swojej pracy między sesjami. Takie sprawozdania były, ale jak pamiętam, nie zawierały relacji z efektów wyjazdów zagranicznych i krajowych.

Poprzednio delegacje podpisywał człowiek niezależny od władzy prezydenckiej. Teraz podpisuje je podwładna prezydenta. Czy będzie odmawiać złożenia podpisu, nawet jeśli wyjazd wyda się jej nieuzasadniony? Zapis ustawy zmieniono, dlatego, że w niektórych samorządach, przewodniczący rad z opcji przeciwnych burmistrzom, prezydentom, marszałkom województw, uniemożliwiali im wyjazd nawet w sprawach ewidentnie potrzebnych i ważnych. Zmiana ułatwiła szefom samorządów wyjazd na delegację. Prezydent swoimi wyjazdami mógłby torować ścieżki w różnych unijnych funduszach.

- Każdy mój wyjazd przekłada się bezpośrednio bądź pośrednio na sprawy Jeleniej Góry – odpowiada prezydent Marek Obrębalski - wyjazdy te bowiem związane są nie tylko z załatwianiem bieżących spraw jak choćby uzgadnianie przygotowywanych aplikacji o środki Unii Europejskiej czy promocją miasta, lecz także z moimi funkcjami w stowarzyszeniach i komitetach o zasięgu regionalnym, krajowym i europejskim. Dzięki moim staraniom przykładowo I Karkonoski Festiwal Światła objęty został patronatem Związku Miast Polskich a Jelenia Góra była gospodarzem polsko-saksońskiego Forum Gospodarczego poświęconego turystyce uzdrowiskowej. Reprezentując Jelenią Górę w zarządach Związku Miast Polskich i Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych mam także możliwość opiniowania i kształtowania prawa samorządowego dotyczącego choćby finansów lokalnych i lecznictwa uzdrowiskowego, czyli w sprawach istotnych dla Jeleniej Góry. Załatwianie wielu spraw miejskich wymaga niekiedy wyjazdów, nie sposób bowiem tego uczynić wyłącznie drogą telefoniczną bądź pocztową. Kontakty bezpośrednie między przedstawicielami różnych instytucji ułatwiają załatwianie wielu spraw.

Spore poruszenie wywołał ostatnio prezydent na spotkaniu z biznesmenami, gdy zwrócił się do jednego z nich: “– O, widzę mojego ulubionego człowieka interesu”. Tymczasem temu samemu człowiekowi od dwóch lat ludzie prezydenta rzucają kłody pod nogi przy przygotowaniu dokumentacji inwestycyjnej, choć biznesmen proponuje wiele kompromisowych rozwiązań. Podobno człowiek bardzo źle zniósł prezydencki dowcip. Dla wielu z obecnych, postępowanie urzędników z ich kolegą jest papierkiem lakmusowym dla ich własnych projektów inwestycyjnych.

Ireneusz Łojek szef klubu radnych PiS
Czy wyjazdy prezydenta szkodzą miastu?
Władzę w mieście ma prezydent. Większość swoich kompetencji złożył na urzędników, bo ma takie prawo, ale niektórych nie może z mocy ustaw. Gdy rozstrzygane są sprawy najistotniejsze, jest potrzebny na miejscu, żeby szybko podejmować decyzje. Z mocy ustawy o samorządzie, jest siłą sprawczą w mieście. Nikt inny, tylko prezydent. Wszyscy w urzędzie, łącznie z zastępcami prezydenta, są tylko urzędnikami prezydenta. Tymczasem dobór współpracowników to nie jest najmocniejsza strona prezydenta Obrębalskiego. W tej sytuacji częsta nieobecność prezydenta w urzędzie nie służy miastu. Dobrze by było, gdyby częściej bywał w urzędzie. A jego wyjazdy były ściślej powiązane z rozwiązywaniem problemów miasta. Nie rozumiem na przykład, dlaczego, mimo tego, że od Warszawy, przez Wrocław rządzą koledzy partyjni prezydenta, nie udało się uzyskać widocznego poparcia dla najważniejszych wniosków inwestycyjnych. Inna sprawa to na przykład sensowność budowania obwodnicy południowej tylko w jej środkowej części. Przez Maciejową ledwo można przejechać w godzinach szczytu. A i ona, mimo starań prezydenta, znajduje się na liście rezerwowej.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (21) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group