Niedziela, 24 stycznia
Imieniny: Franciszka, Rafała
Czytających: 2038
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: (Źle) się dzieje w polskiej szkole

Sobota, 4 października 2008, 15:19
Aktualizacja: Niedziela, 5 października 2008, 8:38
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: (Źle) się dzieje w polskiej szkole
Fot. TEJO
Ważne nazwiska, mocne argumenty, gorąca dyskusja i niepokojące wnioski – tak przebiegła debata „Dokąd zmierzasz Polska szkoło?” zorganizowana podczas IX Karkonoskiego Pikniku Edukacyjnego.

Marek Michalak, rzecznik praw dziecka, Beata Pawłowicz, dolnośląska kurator oświaty, Małgorzata Wrzal, dyrektorka Dolnośląskiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli, Barbara Laska z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Obok przedstawiciele uczniów i moderujący dyskusję przed licznie zgromadzonymi nauczycielami, dyrektorami i przedstawicielami władzy Zygmunt Korzeniewski, szef filii DODN w Jeleniej Górze.

Uczniowie, którzy nie przedstawili się z nazwiska ani nie zdradzili, do której szkoły chodzą, zasypali gości listą grzechów polskiej oświaty: lekcje są za nudne, za dużo się zadaje, podręczniki – za ciężkie, gimnazja niepotrzebne a matematyka na maturze może się okazać balastem, którego znaczna większość zdających nie udźwignie. Zły system oceniania. Do tego kłopot z religią. – Czy nie można by wrócić do jej nauczania w salach katechetycznych? – pytał jeden z mówiących. Dostał brawa.

A co na to goście? Beata Pawłowicz podkreśliła, że większość tych problemów da się rozwiązać na poziomie szkoły i nie wymaga to większych zmian całej struktury. Marek Michalak zaniepokoił się, że uczniów nie przedstawiono nazwiskami i nazwami szkół. Dał do zrozumienia, że być może obawiają się o swój los. Barbara Laska jak niepodległości broniła pomysłu przeprowadzenia obowiązkowego egzaminu z matematyki. – Najgorsze jest to, że nauczyciele nie potrafią jej skutecznie nauczyć – podkreśliła.

Kiedy Z. Korzeniewski zaprosił do dyskusji gości z sali, zrobiło się gorąco. Polskiej szkole nie szczędzili razów nawet sami nauczyciele. – Jestem z „nieporozumienia” nr 4 – przedstawił się Aleksander Korczak, jeden z uczących z „czwórki”. Działania urzędników oświatowych nazwał pozorowanymi a szkołę ocenił jako instytucję, w której podstawowym miernikiem wartości ucznia są liczby i zdawalność. – To taki konkurs skoku w dal: nie ważne skąd się startuje, byleby jak najdalej doskoczyć. Ostro zareagowała Barbara Laska z OKE. – Kto tak myśli, jest głupi – powiedziała.

Głosów w dyskusji było znacznie więcej. – Szkoła nie może mieć monopolu na prawdy objawione. Nie może być tak, aby jakiś facet, który ma licencjat, głosił takie nauki – mówił Kamil, który „zaliczył” w swojej karierze kilka szkół, między innymi ZSO nr 1. – Niegrzeczny byłem, co? – z przekąsem spytał siedzącego blisko dyrektora popularnego Żeroma Pawła Domagałę.

Oliwer Kubicki zaproponował, aby w Jeleniej Górze wprowadzić eksperymentalną ankietę dotyczącą kompetencji nauczycieli wypełnioną anonimowo przez uczniów. Za propozycję dostał brawa. Podkreślił też, że często zdarza się, iż nagrody, awanse i wyróżnienia dostają ci nauczyciele, których uczniowie nie lubią.

Na koniec debaty każdy z jej uczestników w jednym zdaniu miał powiedzieć, dokąd szkoła zmierza. Pozytywnym kierunkom nadanym przez oficjalnych gości debaty dał przeciwwagę jeden z uczniów, mówiąc, że jak tak dalej pójdzie, to nasza szkoła trafi donikąd.

Więcej o stanie edukacji lokalnej - w poniedziałkowym wydaniu tygodnika Jelonka

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (30) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group