Środa, 25 maja
Imieniny: Grzegorza, Magdaleny
Czytających: 2752
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Kotlina Jeleniogórska: Złapać wiatr w skrzydła

Środa, 18 lipca 2007, 0:00
Aktualizacja: Środa, 18 lipca 2007, 7:17
Autor: JEN
Kotlina Jeleniogórska: Złapać wiatr w skrzydła
Fot. ARCHIWUM
W „Morskim Oku” rusza szkoła nauki szybowania na paralotniach.

Żądni wspaniałych widoków Kotliny Jeleniogórskiej z perspektywy lotu ptaka już niedługona własne oczy będą mogli podziwiać takie krajobrazy. A jak trafią na karkonoską falę powietrzną, to „dofruną” aż do… Wiednia.

W domu wczasowym „Morskie Oko” w Karpaczu Górnym od przyszłego poniedziałku rusza nauka posługiwania się paralotniami prowadzona w języku polskim przez czeskiego instruktora.

Szef placówki Włodzimierz Pietraszek od dawna pasjonuje się sportami ekstremalnymi, a szczególnie, szybowaniem na lotniach i paralotniach, nazywanych także paraglajtami.
Chciał w Polsce ukończyć kurs uprawniający do korzystania tego drugiego sprzętu, ale szybko zrezygnował.
– Jak usłyszałem, ile taki instruktaż trwa w Polsce (1,5 roku) oraz ile kosztuje (ok. 2,5 tys. zł), to odechciało mi się brać w tym udział – powiedział W. Pietraszek.

Jednak dowiedział się, że w Pecu pod Snezkou (Czechy) tamtejszy Paragliding Club prowadzi w schronisku „Cerna hora” kurs latania na paralotniach w ciągu miesiąca, który kosztuje 11 500 koron (ok. 950 zł). Szybko tam się zgłosił i po miesiącu uzyskał licencję do używania tego sprzętu z uprawnieniami międzynarodowymi: ITP.
Teraz w swoim obiekcie zorganizował kurs dla 10 mieszkańców Warszawy chętnych do nauki latania na paralotniach. Zajęcia prowadził będzie po polsku instruktor wspomnianego klubu z Pecu za ... 720 zł. Nauka rozpocznie się 23 lipca.

Długotrwałe i kosztowne kursy szybowania na paralotniach biorą się ze skostniałych przepisów, jakie obowiązują w naszym kraju. To powoduje również trudności z lataniem na tym sprzęcie.
By uzyskać zezwolenie na starty ze wzniesień, trzeba pukać do wielu urzędów.

W Kotlinie Jeleniogórskiej, gdzie jest około 50 paralotniarzy zrzeszonych w Paragliding Club w Kowarach, używa się do tego górę Rudnik, ale bez stosownego zezwolenia. Powód? Przepisy dotyczące poruszania się „statków powietrznych”, zabraniają latania tychże tuż nad terenami Karkonoskiego Parku Narodowego. Gdyby doszło do jakiegoś tragicznego wypadku, prokurator miałby pełne ręce roboty.

– Nie chciałbym być posądzony, że robię niezdrową konkurencję dla polskich szkół prowadzących kursy lotów na paralotniach, ale nasze władze nie dostrzegają rozmiarów tego zjawiska. Od 15 lat ten sport zyskuje coraz więcej zwolenników. Jest ich obecnie około 7,5 tysiąca w kraju, a ciągle zgłaszają się masowo następni chętni. Trzeba tym ludziom i klubom pomóc, a nie przeszkadzać – podkreśla W. Pietraszek, który jak może pomaga kowarskiemu klubowi w przełamywaniu przeszkód przy organizacji zawodów w tym mieście.

– Popieramy inicjatywę pana W. Pietraszka. Chcemy, by zawody w tej dyscyplinie weszły na stałe do kalendarza imprez w naszym kurorcie – mówi wiceburmistrz Ryszard Rzepczyński.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (4) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2022 Highlander's Group