Wtorek, 7 grudnia
Imieniny: Ambrożego, Marcina
Czytających: 6758
Zalogowanych: 12
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Zagadka zaginięcia sprzed dekady rozwiązana

Poniedziałek, 7 września 2020, 9:15
Aktualizacja: Czwartek, 10 września 2020, 16:33
Autor: WAC/KWP Wrocław
Region: Zagadka zaginięcia sprzed dekady rozwiązana
Fot. KWP
O tym, że przestępcy nigdy nie mogą być pewni bezkarności udowadnia sprawa zabójstwa młodego mężczyzny z Pieszyc. Policjantom z Bielawy udało się po ponad 10 latach znaleźć podejrzanego o dokonanie tej zbrodni.

1 maja 2009r. w Pieszycach doszło do zaginięcia młodego mężczyzny. Tego dnia do Komisariatu Policji w Bielawie zgłosiła się ciężarna partnerka zaginionego, która zaniepokoiła się, że nie wrócił do domu na noc, a wcześniej mu się to nie zdarzało.

Jak ustalili śledczy, w tym dniu mężczyzna uczestniczył w libacji alkoholowej wraz ze swoimi dwoma starszymi znajomymi. Podczas spotkania między właścicielem domu, a pokrzywdzonym doszło do sprzeczki. W jej trakcie starszy z mężczyzn zaczął go bić po całym ciele do momentu, aż ten przestał się bronić. Pozostawił go nieprzytomnego na ziemi. Odciągnął go jedyny świadek zdarzenia, ich wspólny znajomy. Od tego momentu śledczy bazowali na zeznaniach właśnie tego jedynego świadka. Twierdził on, że wyszedł z posesji ok. godz. 22:00 i nie wie, co dalej stało się z młodym znajomym. Natomiast właściciel domu stwierdził, że poszedł spać, a jak wstał to poszkodowanego już nie było.

Poszukiwania zaginionego ruszyły na szeroką skalę. Przeczesano posesję, gdzie spożywał alkohol, dom znajdujący się na niej i okolice. Rozmawiano z sąsiadami, nadano komunikat poprzez media o jego poszukiwaniu. Przyjęto wówczas, że być może jest gdzieś przetrzymywany wbrew własnej woli. Jednocześnie zaczęły jednak napływać informacje od osób postronnych, że zaginiony był widziany np. we Wrocławiu na dworcu czy w miejscowości, gdzie mieszkał. W związku z tym, że nie natrafiono na żaden ślad mogący świadczyć o tym, że poszukiwanemu stała się krzywda, a znaleźli się świadkowie, którzy twierdzili, że widzieli go całego i zdrowego, postępowanie umorzono. Przyjęto, że być może rzeczywiście ten młody mężczyzna postanowił nagle porzucić swoją rodzinę i się wyprowadził. Mimo tego poszukiwania operacyjne trwały.

Policjantom z Bielawy nie dawało to spokoju - informuje asp. szt. Monika Kaleta z zespołu prasowego KWP we Wrocławiu. - Co jakiś czas monitorowali, czy mężczyzna nie rejestrował się w jakichś urzędach w Polsce, czy nie odbywał podróży zagranicznych, czy nie korzystał ze służby zdrowia, czy też nie zmienił nazwiska. Jednak po mieszkańcu Pieszyc nie było śladu. Funkcjonariuszom wydawało się nierealne, by ktoś, kto nie jest poszukiwanym przestępcą, a jeszcze bez zasobów finansowych i osobowych, dążąca jedynie do zerwania kontaktu z rodziną, ukrywała się skutecznie przez ponad 10 lat, nie pozostawiając po sobie żadnego tropu.
Przełomem w sprawie okazało się ponowne przesłuchanie w 2019 r. jedynego świadka, który zdążył wyprowadzić się z Pieszyc i nawet zmienić nazwisko. Mężczyzna przyznał wówczas, że jak opuszczał posesję kolegi 10 lat temu, to zaginiony nie dawał już oznak życia. Wówczas starszy kolega zagroził mu, że jeśli komuś coś powie, to skończy jak ten młodszy znajomy. Groźby takie słyszał przez wiele lat, stąd decyzja o wyprowadzce, ucięciu kontaktów ze znajomymi i zmiana nazwiska. Świadek w obawie o swoje życie chciał odciąć się od, jak się okazało, sprawcy zabójstwa. Od momentu tych zeznań zaczęła się znów bardzo mozolna i trudna praca śledczych z Bielawy i Wrocławia. Nikt nie wiedział, gdzie mogły zostać ukryte zwłoki. Policjanci przekopali cały ogród i posesję należące do właściciela domu sprzed 10 lat. Zwłok szukano w szambie zalanym betonem, wyburzano posadzkę w garażu oraz piwnicy, szukano zwłok w ścianach. Poszukiwania te zakończyły się fiaskiem, ale śledczy nie poddawali się, bo czuli, że są blisko rozwikłania tej zagadki. Przeczesywali tereny pobliskie od miejsca libacji z 2009r., zalesione tereny obok czy nawet okoliczne stawy. Do akcji wykorzystywane były psy tropiące, pomagali strażacy czy grupa GOPR. Nadal bez większych rezultatów. Nie wpadli nawet na najmniejszy ślad, a weryfikowana była każda informacja jaka wpłynęła do policjantów - informuje asp. szt. Monika Kaleta.

Dopiero w maju 2020r., 2 km od tragicznego miejsca, policjanci natknęli się podczas poszukiwań na wyschnięty zbiornik wodny, a w nim szczątki ludzkie. Widać było, że sprawca doskonale przygotował się do tej zbrodni. Ciało zostało nawet przygniecione czterema ciężkimi głazami, by w razie ulewnych deszczy nie wypłynęło w starym zbiorniku. Ponieważ identyfikacja szczątków nie była możliwa, zostały przeprowadzone badania DNA, które potwierdziły, że to zaginiony, który mieszkał niegdyś w Pieszycach i którego szukali przez 10 lat śledczy z Bielawy.

Zwłoki ukryte były niedaleko miejsca zamieszkania sprawcy, w miejscu bardzo dobrze mu znanym, gdyż mieszkał w Pieszycach od urodzenia. Było to też miejsce mało uczęszczane, trudno dostępne, o czym przestępca doskonale wiedział. Niegdyś zapełniony wodą staw, od lat był wyschnięty i znajdował się poza ogólnodostępnymi drogami czy ścieżkami.

Podejrzanego o do dokonanie zbrodni zatrzymano. Ten uparcie nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Decyzją sądu mężczyzna został zatrzymany i przebywa w areszcie.

Twoja reakcja na artykuł?

56
77%
Cieszy
3
4%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
1%
Złości
13
18%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (7) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group