Wtorek, 28 września
Imieniny: Marka, Wacława
Czytających: 3128
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Polska: Zabójczy lek: Jelfa przyznaje się do błędu

Środa, 8 listopada 2006, 0:00
Aktualizacja: Środa, 8 listopada 2006, 21:43
Autor: TEJO
Polska: Zabójczy lek: Jelfa przyznaje się do błędu
Fot. Archiwum
Przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w sprawie leku, który mógł spowodować śmierć, a był produkowany w „Jelfie” zleciła jeleniogórska prokuratura okręgowa. Przedsiębiorstwo potwierdziło, że popełniło błąd.

Rzecz dotyczy środowej publikacji Dziennika, który ujawnił, że w ciągu ostatniego roku na rynek trafiło ponad 5 tys. ampułek corhydronu, z których część, zamiast tego leku przeciw alergiom, zawiera bardzo silny specyfik używany podczas operacji.

Gazeta donosi, że zażycie tego leku mogło spowodować nawet śmierć. Jednak ani producent – jeleniogórska Jelfa – ani Ministerstwo Zdrowia nie ostrzegli pacjentów przed niebezpieczeństwem.

O tym, jak niebezpieczny jest preparat produkowany w Jeleniej Górze przekonały się dwie pacjentki w Siedlcach, w tamtejszym szpitalu. Po rutynowych zastrzykach straciły przytomność i miały gwałtowny spadek ciśnienia. Na szczęście zostały odratowane.
Przeżyły tylko dlatego, że miały naprawdę silne organizmy – poinformował Dziennik.

Specjaliści przebadali podany kobietom specyfik - corhydron, przeznaczony dla alergików i astmatyków. Wynik był szokujący. W ampułkach zamiast corhydronu był chlorsuccillin - specyfik używany podczas zabiegów chirurgicznych do zwiotczania mięśni.

Producentem feralnego leku jest Jelfa. To tu do pudełek z corhydronem trafiły ampułki z chlorosuccillinem. Niebezpieczna partia ma numer 010705 i pochodzi z 2005 r. Wiadomo, że liczyła 6609 opakowań. Na leku jest data ważności: lipiec 2009 r. W aptekach, szpitalach i hurtowniach odnaleziono 1071 pudełek specyfiku. Gdzie jest reszta tej feralnej partii, czyli ponad 5538 opakowań? – pyta gazeta. Nie wyklucza się, że lek jeszcze jest w domowych apteczkach lub został zużyty. Nikt nie wie, w ilu pudełkach jest śmiertelnie groźny chlorusuccillin.

Według ostatnich doniesień Polskiej Agencji Prasowej zamiana corhydronu na specyfik używany podczas operacji to skutek skandalicznego bałaganu w jeleniogórskiej Jelfie. Tak powiedział wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. Podobno źle oznakowano fiolki. Główny Inspektor Farmaceutyczny Zbigniew Niewójt oddał się do dyspozycji ministra zdrowia.

Konferencję prasową w związku ze skandalem Jelfa zorganizowała w Warszawie, a nie w Jeleniej Górze. W siedzibie firmy dziennikarze na próźno czekali na oficjalne stanowisko zarządu.

W Warszawie prezes Jelfy Saulius Jurgelenas wyraził ubolewanie z powodu incydentu. Zapewnił, że firma przeprowadzi wewnętrzną kontrolę i wyciągnie wnioski z zaistniałej sytuacji – podała Polska Agencja Prasowa.

Śledztwem w sprawie preparatu zajmie się prokuratura w Siedlcach, ponieważ właśnie tam okazało się, że jeleniogórscy farmaceutycy pomylili zawartość serii ampułek corhydronu. Winnym może być postawiony zarzut bezpośredniego narażenia na utratę życia lub zdrowia. Grozi za to kara do trzech lat więzienia.

Lek został wyprodukowany za rządów poprzedniego prezesa, Sławomira K., który za poręczeniem majątkowym w wysokości 100 tys. zł wyszedł na wolność po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy CBŚ z Wrocławia.
Byłemu prezesowi zarzuca się się działanie na szkodę spółki i czerpanie z tego tytułu korzyści majątkowych.

<b> Linia specjalna </b>
Ministerstwo uruchomiło specjalną infolinię dla osób, które mogły zażywać lub są w posiadaniu wymienionego preparatu. Specjalny numer to 0 800 190 590. Lek został wycofany ze szpitali i aptek, ale wciąż może być w domowych apteczkach.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (24) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group