Środa, 28 października
Imieniny: Szymona, Tadeusza
Czytających: 1892
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

„Wydmuszka”, czyli dwie kobiety, dwa światy…

Wiadomości: Jelenia Góra
Wtorek, 23 kwietnia 2013, 7:44
Aktualizacja: Środa, 24 kwietnia 2013, 8:29
Autor: Elster
Fot. ONS
W miniony poniedziałek (22 kwietnia) na deskach jeleniogórskiego Teatru im. Norwida zaprezentowano spektakl „Wydmuszka” według tekstu Marcina Szczygielskiego w reżyserii Tomasza Dutkiewicza. Inscenizacja zrealizowana została przez Teatr Komedia w Warszawie.

Marcin Szczygielski, dziennikarz, pisarz i autor sztuk teatralnych („Berek, czyli upiór w moherze” z Ewą Kasprzyk i Pawłem Małaszyńskim, „Furie” z Ewą Szykulską, Teresą Lipowską i Barbarą Bursztynowicz, „KalLas” z Ewą Kasprzyk w roli Violetty Villas i Joanną Kurowską jako Kaliną Jędrusik oraz „Single i remiksy” z Weroniką Książkiewicz, Anną Muchą, Wojciechem Medyńskim i Lesławem Żurkiem), jest w Polsce ostatnio popularny. Napisał nawet fantastyczno-przygodową powieść dla młodzieży pt. „Czarownica piętro niżej”.

Akcja „Wydmuszki” rozgrywa się na prowincji, idyllicznej mieścinie, we wnętrzach podupadającej biblioteki. W inscenizacji Tomasza Dutkiewicza dynamika rodzi się z opozycji postaw życiowych dwóch Polek miasta klasy B. Samotna i zgorzkniała bibliotekarka Halina Kociemba (w tej roli Anna Guzik) i atrakcyjna mężatka Roksana Kluczyk (Joanna Liszowska), która nie przeczytała ani jednej książki, należą do innych światów. Minimalistka Halina to typowa „stara panna”, która nie wie co to jest malowanie powiek, z powodu swej fizycznej ułomności swego czasu została porzucona przez ukochanego mężczyznę, kontrolowana jest telefonicznie przez swoją despotyczną i zaborczą matkę. Roksana z kolei to żona miejscowego biznesmena prowadzącego niejasne interesy, spodziewa się dziecka, którego nie chce jej małżonek.

Spokój nudnego, acz sielskiego życia bibliotekarki znika wraz z pojawieniem się Roksany. Halina nawiązuje bliski kontakt z osobą, której wcześniej nigdy nie poznała. Kobiety rozmawiają o marzeniach, minionych miłościach, sprawach zwyczajnych i relacjach w rodzinie, z czasem stają się sobie bliskie. Obie poszukują i żyją nadzieją, chcą kochać i być kochane, chcą być szczęśliwe. Ich rozmowa prowadzi do refleksji, iż nawet w pustej tytułowej kolorowej wydmuszce (tak niektórzy pogardliwie nazywają kobietę, która nie może mieć dziecka) mijającego czasu można znaleźć piękno, czułość, nadzieję i wiarę w przemijanie i jego sens, ładnie to wygląda, pomimo tego, że wewnątrz jest pustka. A wraz z podróżą luksusowym statkiem do Casablanki, następuje symboliczne odnowienie. Charakter przemiany zachodzącej w kobietach podkreśla mocno uproszczona scenografia Wojciecha Stefaniaka oraz kostiumy zaprojektowane przez Dorotę Roqueplo, francuską kostiumografkę, która od lat pracuje na stałe w Polsce.

Szczygielski ma dar do konstruowania interaktywnych dowcipnych dialogów i frapującej fabuły. Choć napisana przez niego „Wydmuszka” traktowana jest komediowo, jednak nie została pozbawiona gorzkiej refleksji. Sztuka dekonspiruje pozory prawdy, odkrywa rzeczywiste motywacje ludzkich czynów, czasem głęboko ukryte za parawanem słów i gestów. Szczygielski wydobył te sensy i wypunktował, nie pozbawiając tekstu humoru. I całkowicie niechcący zupełnie autor, chciał, nie chciał, zahacza o akcję obywatelską „Stop likwidacji bibliotek”. W sztuce lokalna biblioteka jawi się jako relikt z szarymi regałami i zakurzonymi książkami. Utarło się, że współcześni czytelnicy chcą przychodzić do nowoczesnych centrów bibliotecznych z szeroką ofertą usług. Strategicznym celem jest więc dziś przekształcenie bibliotek w nowoczesne centra dostępu do wiedzy i kultury oraz ośrodki życia społecznego. Biblioteka to dzisiaj chyba najważniejsze miejsce, które upowszechnia kulturę najbardziej demokratycznie, bo za darmo, no i wszystkim mieszkańcom.

Tomasz Dutkiewicz, dyrektor warszawskiego Teatru Komedia, stworzył spektakl, którego punktem wyjścia jest spokojna rozmowa o wartościach ludzkich, takich jak cierpienie i poświęcenie. Inscenizacja, oparta wyłącznie na grze aktorskiej, z pozoru nie przyciąga uwagi niczym szczególnym, nie uśmiecha się do widza, a przy tym jest dowcipna.

Anna Guzik i Joanna Liszowska proponują intrygującą wyprawę w kobiecy świat. Aktorkom udało się uniknąć patosu, podniosłe liryczne wersy Szczygielskiego mówiły spokojnie i prosto. Liszowska zdystansowana do swej postaci, zagrała bez zbędnej wzniosłości, rezygnując z emfatycznej maniery. Guzik spokojna, kiedy trzeba ciepła i opanowana, choć czasem popadająca w zniecierpliwienie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group