Środa, 28 lipca
Imieniny: Aidy, Marceli, Wiktora
Czytających: 7281
Zalogowanych: 9
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Wybuchł gaz w hurtowni

Niedziela, 5 września 2010, 9:20
Aktualizacja: 13:02
Autor: Agrafka
JELENIA GÓRA: Wybuchł gaz w hurtowni
Fot. Agrafka
Do wybuchu gazu doszło dziś po godz. 9 w hurtowni przy ulicy Sobieskiego.Dwie poparzone osoby od razu zostały przewiezione do szpitala. Przyczyny zdarzenia ustali policja.

- Około 9.00 akurat jechaliśmy ulicą Sobieskiego, kiedy zatrzymał nas poparzony mężczyzna, który oświadczył, że wybuchła butla z gazem. Widoczne były kłęby dymu wydobywające się z jednego z budynków, który znajduje się na ulicy Sobieskiego 56/57. Mężczyzna w wieku około 30 lat miał wyraźne ślady poparzenia twarzy, tułowia oraz kończyn – poinformowali sierżant Robert Cygan oraz sierżant Grzegorz Kopeć z Miejskiej Komendy Policji.

W pomieszczeniu podczas wybuchu znajdowała się również kobieta w wieku około 30 lat, która miała widoczne ślady poparzenia. Oboje byli w środku budynku podczas wybuchu, ale udało im się wydostać o własnych siłach, byli przytomni oraz komunikatywni. Poszkodowani od razu zostali przewiezieni do szpitala, z tego powodu nie znamy jeszcze dokładnego przebiegu wydarzeń.

Najprawdopodobniej doszło do rozszczelnienia butli z gazem podłączonej do piecyka grzewczego. Na szczęście nie doszło do wybuchu samej butli. – Zabezpieczyliśmy teren, zamknęliśmy ulicę dla ruchu samochodowego. Po 20 minutach kiedy straż pożarna stwierdziła, że nie ma już zagrożenia droga została odblokowana – dodali.

Jak poinformowali właściciele obiektu z firmy handlowej „Jelmet”, znajdują się tu pomieszczenia do wynajęcia. Miejsce, w którym doszło do wypadku dzierżawi firma „Diagnostyk elektro-akcesoria samochodowe”, która ma tam pomieszczenia biurowo-montażowe.

- Kiedy przyszłam do pracy o 6.00, już paliło się światło ale drzwi były zamknięte. Kolega z nocy powiedział mi, że przyjechał po 4.00 pan z diagnostyki oraz, że pracują długo nawet w niedzielę. Kwadrans przed 9.00. akurat otwierałam bramę, bo przyjechał pan z Biedronki, zobaczyłam jak mężczyzna biegnie na ulicę, by wzywać pomoc.

Akurat zatrzymał policję. Ja zaprowadziłam poparzoną kobietę na portiernie i dałam jej wodę by się napiła. Miała popalone włosy, poparzoną twarz, a z rąk schodziła jej skóra. Szybko przyjechało pogotowie i zabrało poszkodowanych. Nie było słychać nawet wybuchu - wyznała Urszula Miłowska, dozorczyni.

Dokładna przyczyna zostanie ustalona po oględzinach przeprowadzonych przez grupę dochodzeniowo-śledczą.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (9) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group