• Wtorek, 10 grudnia 2019
  • Godz. 6:20
  • Imieniny: Bogdana, Daniela, Julii
  • Czytających: 2207
  • Zalogowanych: 4
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Wołoszański obala wojenne mity

Wiadomości: Polska
Piątek, 1 września 2006, 0:00
Aktualizacja: Piątek, 1 września 2006, 9:44
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Fot. Archiwum
Może już czas, po wielu dziesięcioleciach, zacząć odkrywać prawdziwy charakter wielkiego wydarzenia, które zmieniło Polskę, Polaków, Europę… Wrzesień 1939 roku tak długo był przedmiotem propagandowej manipulacji, że dzisiaj znamy jego bardzo wypaczony obraz – pisze w piątkowym Słowie Polskim Gazecie Wrocławskiej Bogusław Wołoszański.

– Ta wojna zaczęła się daleko od Westerplatte i dużo wcześniej. W 1935 roku na wielkim poligonie pod Kijowem, gdzie Armia Czerwona zaprezentowała zachodnim obserwatorom swoje możliwości. Zagraniczni obserwatorzy wojskowi z podziwem patrzyli, jak tysiąc czołgów, które przebyły setki kilometrów, z marszu rozwijało bojowe formacje – czytamy.

Zachód przestraszył się potęgi ZSRR. Uruchomienie masowych zbrojeń, nadzwyczaj trudne w zachodnich demokracjach, wymagało czasu i mogło tylko sprowokować Stalina do wcześniejszej agresji. A kto mógłby zatrzymać ten radziecki walec, gdy ruszy na Zachód?

Oczy polityków zwróciły się na… Hitlera. Tylko Niemcy mogli stawić czoła radzieckiej potędze, zanim ta dotarłaby do Paryża. Oczywiście, pod warunkiem, że dostaliby szansę budowy wielkiej i silnej armii. I tak w roku 1935, gdy Armia Czerwona przestraszyła europejskich polityków i wojskowych, Zachód przymknął oczy na łamanie przez Niemcy ograniczeń zbrojeń, jakie narzucono temu państwu po pierwszej wojnie światowej.

Wehrmacht, widziany już jako obrońca zachodniej cywilizacji, musiał mieć przestrzeń do działania. Ta świadomość zbiegała się z ogromną niechęcią, jaką rząd brytyjski darzył Czechów. Premier Neville Chamberlain nazywał ich „ludźmi z dolnej półki”. Czesi nie pozostawali dłużni, czego dowodem była rozmowa telefoniczna, jaką z prezydentem Edwardem Beneszem przeprowadził Jan Masaryk, ambasador czeski w Londynie:
– Ten złośliwy, stary… (tu padło wyjątkowo obelżywe i niesmaczne określenie pod adresem Chamberlaina) stęsknił się za lizaniem dupy Adolfa – powiedział Masaryk. Już nawet wystawił język!
– To wepchnij mu go z powrotem – poradził prezydent. – Postaraj się przywrócić mu zmysły.
– Ta stara bestia postradała już zmysły, z wyjątkiem węchu, którym wyczuwa nazistowskie gówno i kręci się dookoła tego.
Chamberlain dowiedział się, co o nim sądzą czescy politycy, gdyż ich rozmowa została nagrana przez wywiad niemiecki i przekazana brytyjskiemu premierowi.

Adolf Hitler atakował Anglików („Słabi, dekadenccy, prowadzeni przez zdegenerowaną arystokrację”) i Francuzów („Łacińskie kundle i wazeliniarze”). Wspomniał o Polakach:
– Podziwiam Polaków. Nie dają się zastraszyć. Mogę być przyjacielem Polaków i powiadomię mojego dobrego przyjaciela Lipskiego (mówił o polskim ambasadorze w Berlinie), że może na mnie liczyć!

Kłamał? Nie. Wskazywał, w jaką stronę zamierza prowadzić swą politykę, w której Polska odgrywała bardzo istotną rolę. Uważał, że może dogadać się z naszym rządem.

Dwa tygodnie później, 24 października 1938 roku, do Berchtesgaden przyjechał ambasador Józef Lipski. W pobliżu tego alpejskiego miasteczka miał swą oficjalną rezydencję Adolf Hitler. Wieczorem Lipski spotkał się w restauracji hotelu Grand z Joachimem von Ribbentropem, ministrem spraw zagranicznych Niemiec.
Ten przedstawił propozycję: Polska odda Gdańsk oraz wyrazi zgodę na wybudowanie eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej, które połączyłyby Rzeszę z Prusami Wschodnimi. To nie było żądanie, lecz propozycja ugody. Oferował, że w zamian Niemcy udostępnią Polsce podobną trasę drogową i kolejową biegnące przez Gdańsk, wolny port w tym mieście i rynek zbytu na polskie produkty.

Gdyby zatrzymać się na tym etapie propozycji Ribbentropa, można byłoby odnieść wrażenie, że była to szczera oferta. Jednakże Ribbentrop posunął się dalej, wskazując, że Polska powinna dołączyć do paktu antykominternowskiego, czyli proponował Polsce sojusz z Niemcami, Włochami i Japonią przeciwko Związkowi Radzieckiemu!

Czy Polska mogła zawrzeć sojusz z Niemcami? – pyta Wołoszański. – Dzisiaj odpowiemy: „nie”, gdyż stalibyśmy się współwinni późniejszych masowych zbrodni nazizmu. Ale czy Włochom, Węgrom, Finom, Rumunom, Bułgarom i innym sojusznikom Niemiec ktokolwiek zarzuca udział w ludobójstwie?

Wołoszański stawia tezę, że możliwości sojuszu Polski z III Rzeszą najbardziej przestraszyła się Anglia, która zaczęła Polakom obiecywać gruszki na wierzbie, a minister spraw zagranicznych RP Józef Beck w te obietnice uwierzył.

Zamiast rozgrywać niemiecką kartę, zamiast robić wszystko, aby storpedować możliwość zbliżenia Niemiec ze Związkiem Radzieckim, zaufał angielskim gwarancjom. Uwierzył, że Anglicy, choć mieli słabą i nieliczną armię i jeszcze słabsze lotnictwo, wyślą je do walki o Gdańsk, choć nie istniały żadne możliwości przerzucenia nawet tych słabych wojsk. Minister wierzył, że Francuzi, którzy wydawali miliardy na budowę bunkrów Linii Maginota, nie będą tam kryć swoich żołnierzy, ale wyślą ich, aby ginęli w walkach na granicy Niemiec – pisze Wołoszański.

Jego zdaniem winni wybuchu wojny są politycy, którzy nie uchronili kraju przed wyniszczeniem tak wielkim, że jego skutki odczuwamy do dziś.
Więcej w Słowie Polskim Gazecie Wrocławskiej.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (11) Dodaj komentarz

~elemental 1-09-2006 9:51
nie podoba mi sie to. Wołoszański sugeruje, że lepiej by było gdybyśmy zawarli sojusz z Niemcami
~lukas g 1-09-2006 10:13
z tego tekstu nie wynika to co pisze elemental
~Jan 1-09-2006 10:29
Teraz możemy sobie gdybac, ale może wtedy nie mielibysmy czerwonych...
~Aldi 1-09-2006 11:01
I szkoda ze polska nie zawarla sojuszu z niemcami.... teraz zylo by nam sie sto razy lepiej a nie w biednym kraju kaczorow... szkoda wieka szkoda
~cep 1-09-2006 12:14
Świetny, celny komentarz. To nie są żadne sugestie. Wystarczy odrobina wysiłku lektury prasy emigracyjnej lub publikacje tychże autorów + wnikliwe wczytanie się w podręczniki do historii dla np LO. Nawet te wydane przed 1989 są ważnym źródłem info. Poza tym, zrozumieć - tzn. móc wyciągnąć wnioski inne niż te stawiane przez autora....
~xtaxc 1-09-2006 16:32
Ja bym chcial sie dowiedzieć o Niemieckim archiwum w radomierzycach ,a otym co pan wołoszański napisał mnie nie zaskoczyło to było do poznania ,trzeba było miec tylko dostęp i sie uczyć
~Aszta 1-09-2006 18:03
Ja też uważam, że lepiej byśmy wyszli na sojuszu z niemcami. A tak co Gdyby nie Polacy: wywiad, kontrwywiad,partyzantka itp. koalicja nie wygrałaby wojny. Wystarczą hasła: ENIGMA, Rakiety V1 V2 itp. I co z tego mieliśmy? G.... Zachód wygrał i nas wydu...ył. SPRZEDALI NAS CZERWONYM WŁAŚNIE DLATEGO ŻE DALEJ SIĘ ICH BALI. A co najśmieszniejsze DALEJ SIĘ ICH BOJĄ!!!!!!!
~piter 1-09-2006 18:56
wielka mi sensacja ! o tym wiedziałem już bardzo dawno temu , jest wiele takich historii np.Beria chciał wycofac sie z Europy wschodniej ale nie zdążył, np. zwiazany z dniem dzisiejszym-Westerplatte: major Sucharski wcale nie był bohaterem tylko tchórzem (nie dowodził swoimi zołnierzami bo załamał sie psychicznie ,zrobił to w jego imieniu jego zastepca) jest takich historii wiele
~elemental 1-09-2006 23:39
skoro chcielibyscie sojuszu z niemcami... dzisiaj mielibyscie na rękach krew milionów żydów i wszystkich co walczyli przeciwko nazistom.
~dziadzia 2-09-2006 7:47
elemental jakoś włosi i japończycy i inne narody nie mają krwi na rękach .
~ws21 19-09-2006 19:35
Co do Japończyków, to chyba przejaw dużych braków w wykształceniu.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group