• Niedziela, 25 sierpnia 2019
  • Godz. 15:21
  • Imieniny: Józefa, Luizy, Ludwika
  • Czytających: 8095
  • Zalogowanych: 11
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Wizje na szynach

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Środa, 25 kwietnia 2007, 0:00
Autor: TEJO
Fot. KDR
Dzierżawa dworca kolejowego w Karpaczu przez 29 lat to propozycja Polskich Kolei Państwowych, którą ma rozważyć samorząd. Czy to szansa na utworzenie regionalnej kolei turystycznej?

Przypomnijmy, że ponowne przywrócenie do życia szlaku kolejowego z Jeleniej Góry do Karpacza to cel stowarzyszenia Karkonoskie Drezyny Ręczne. Pomysłodawcom i założycielom organizacji marzą się nie tylko rekreacyjne koleje sezonowe, czy przejazdy drezynami. Docelowo zamierzeniem jest ponowne otwarcie linii dla regularnych połączeń kolejowych miasta pod Śnieżką.

Zdaniem KDR dzierżawa stacji przez samorząd może pozwolić na realizację całego programu uzdrowienia i rewitalizacji szlaków. Że warto być przy tym upartym, przekonuje obecny stan szyn oraz stacji, o które od dwóch lat dbają Adriana Kostka i Rafał Gersten. To oni wyremontowali część torowiska oraz odmalowali ostatnio dworzec. – Gdyby nie stowarzyszenie, tory zostałyby rozkradzione, a stacja – doszczętnie zdemolowana – mówią kolejowi entuzjaści.

Jednak, aby samorząd mógł stację przejąć na zasadach proponowanych przez PKP, potrzebna jest zgoda rady miejskiej. A radni nie są w tej kwestii jednomyślni. Przejęcie dworca wiąże się bowiem w z kosztami, nie tylko w postaci czynszu (750 złotych miesięcznie) za nieruchomość. W propozycji PKP nie jest wskazane, kto ma dbać o stację. Niemal 30-letnia dzierżawa nie zapewnia też prawa pierwokupu dworca w przyszłości.

Mało kto wspomina także o kosztach ponownego uruchomienia całej linii, które – zakładając remont infrastruktury, obsługę i minimalne choćby zainteresowanie, dające przychody – to na pewno miliony złotych. Wyremontować trzeba bowiem nie tylko odcinek torowiska w Karpaczu, lecz także pozostałe części biegnące przez gminę Mysłakowice, Kowary, Podgórzyn i oczywiście – Jelenią Górę.
Pomysł rewitalizacji linii i uruchomienie na niej połączeń turystycznych samorządowcy z tych gmin poparli, ale nie było mowy o żadnych deklaracjach materialnych.

Zdaniem członków stowarzyszenia radni powinni mimo wszystko zdecydować o przejęciu dworca w dzierżawę. Inne rozwiązanie, czyli na przykład sprzedaż terenu na przetargu komercyjnym, może przynieść całkowitą klęskę pomysłowi na ratowanie starych linii Kolei Karkonoskiej.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~samalsodycz 25-04-2007 15:58
foto w miniaturce sama slodycz a nie kdr
~kom17 25-04-2007 18:19
Powodzenia super pomysł.
~gl0dny 25-04-2007 18:21
Ale sobie pkp wymyslilo...niezle "glowy" tam siedza. Ciekaw jestem czy odnosnie pustego hotelu na Krakowskiej tez wymysla rozne bzdety jesli znalazlby sie chetny na kupno?
~student 25-04-2007 22:29
szczerze powiem, ze zadziwia mnie pesymizm tego artykułu... przecież miasto w ten sposób może przenieśc Muzeum Zabawek na dworzec (co było w planach) i na pewno te 750 zł uzbierają. poza tym dzięki temu można utworzyc kilka miejsc pracy i inne atrakcje, czyli np. Drezynki... ponadto od czego są dotacje z UE? skoro mozna zdobyc kase na asfalt, to czemu się nie da zdobyc na torowisko? nie jest w koncu powiedziane, ze to ma sie zrobic w miesiąc, rok, czy dwa lata... do dyspozycji jest lat 29 (skąd taka okrągła liczba w ogóle?). systematycznie mozna remontowac ten obiekt, zeby był atrakcją dla turystów, bo nie ma co ukrywac, atrakcji w mieście Karpacz ma dosc malutko. jak na razie ten obiekt odstraszał, a samozaparcie Ady i Rafała sprawia, ze aż miło znow patrzec nań. Trzymam kciuki za Was!!!
~Adam 26-04-2007 6:27
Mogliby tez przywrocic pociagi do Swieradowa Zdroju, ktorymi by sie przemieszczalo duzo ludzi poniewaz autobusy ktore obecnie kursuja sa w bardzo zlym stanie a w zimie dojazd do Swieradowa zajmuje nawet do 3 godzin.
~rjg 26-04-2007 7:24
zdaje się, że linia kolejowa do Karpacza nie przechodzi przez gminę Kowary
~lx 26-04-2007 11:24
Z linią kolejową Jelenia Góra-Ogorzelec z odnogą na Karpacz jest o tyle poważny problem, że znajduje się ona w stanie nienadającym się do użytku transportowego (I. - część totowisk została zlikwidowana tj. rozebrana bądż rozkradziona, II. - stan techniczny linii, która jest - Jelenia-Karpacz - pozwalała już w chwili zamknięcia na jazdę z prędkością ca. 20 km/h; dziś będzie to jeszcze mniej, jeżeli odpowiednie instytucje wydałyby wogóle zgodę na użytkowanie torowisk). Koszt remontu 1 km torowiska to min. 1-1,5 mln zł. Ze środków UE nie ma praktyczie szans na uzyskanie dofinansowania na ten odcinek. PKP nie jest zainteresowana inwestycją (z uwagi, iż nigdy się jej nie zwróci), Urząd Marszałkowski również, a gminy po prostu nie mają pieniędzy, żeby samodzielnie to udźwignąć. Żeby było śmieszniej, to pomysł przejęcia infrastruktury kolejowej przez gminy forsowany jest nie przez samo stowarzyszenie, ale głównie przez dwie osoby (wspomniane w artykule) z których jedna prowadzi działalnośc gospodarczą i sic! wykorzystuje mienie PKP nielegalnie (jak również prowadzi działalność nie do końca legalnie, gdyż nie posiada odpowiednich zezwoleń, aby swiadczyć usługi transportowe z wykorzystaniem infrastruktury kolejowej). Osobiście jestem jak najbardziej za tym, żeby wykorzystać infrastrukturę kolejową jako atrakcję turystyczną (jak chociażby w pobliskich Czechach czy Niemczech), ale zgodnie z poszanowaniem prawa (choćby było głupie) i zasad ekonomii. Proszę wziąć pod uwagę fakt, że jeżeli gminy przejmą torowiska z infrastrukturą towarzyszącą i wyłożą pieniądze na remont torowisk, to nie zrealizują innych przedsięwzięć, często o wiele bardziej istotnych z punktu widzenia ich mieszkańców (budżety nie są z gumy, i każda gmina operuje corocznie w miarę stałą kwotą). Tak, że to ostatecznie my zapłacimy grube miliony za to, żeby ktoś prowadził sobie działalność gospodarczą i czerpał z tego zyski. To nie tylko czynsz za jeden dworzec. To inwestycje w całą infrastrukturę, konserwacje, utrzymanie bieżące, zakup pojazdów posuszających się po szynach (i tych nowoczesnych i tych zabytkowych), itp. Gdyby była to tylko kwestia 750 zł miesięcznie nie byłoby sprawy. Nie rozmawiamy jednak o setkach złotych. Rozmawiamy o milionach i to grubych. A że PKP zachowuje się jak pies ogrodnika to już zupełnie inna sprawa. Ktoś powie, że jestem pesymistą. Realia w tej sprawie są po prostu pesymistyczne. A przede wszystkim niezwykle kosztowne.
~Grendal 27-04-2007 13:29
Drogi realisto. Już drugi raz zapytuję Cię jakich, to uprawnień nie ma KDR i co to znaczy "nie do końca legalnie"? To tak jak "prawie w ciaży"? Zamiast poznać temat wychodzisz z założenia, że coś jest niemożliwe do zrobienia, Taka pozycja wyjściowa każde działanie skazuje na porażkę. Podejmując działanie automatycznie udowadniasz swoją tezę "NIEDASIE". To takie kolejarskie, albo...urzędnicze. :) I na Boga: jakie 1.5 ml za kilometr? No chyba,że w PKP... Pozdrawiam i głowa do góry. ------------------------------------------------- "kolejarz, to nie zawód tylko stan umysłu"

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group