Poniedziałek, 3 sierpnia
Imieniny: Lidii, Nikodema
Czytających: 7073
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Widowiskowe zakończenie teatrów ulicznych

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 5 sierpnia 2013, 7:16
Aktualizacja: Sobota, 10 sierpnia 2013, 13:11
Autor: Elster
Fot. Mea
W minioną niedzielę (4 sierpnia) mieszkańcy regionu oraz turyści pożegnali tegoroczny XXXI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych. Wczoraj wystąpiły zespoły artystyczne z Polski, Białorusi, Wielkiej Brytanii i Ukrainy. Pomimo kaprysów pogody impreza wypadła znakomicie.

W upalnej końcówce całe rodziny mogły nacieszyć się sztuką ulicy. Za darmo! Leniwy nastrój popołudniowego rodzinnego spaceru prysł, kiedy do piknikowej atmosfery dopasował się program festiwalu. Publiczność - zarówno tę mniejszą, jak i większą - uwiedli artyści z Teatru Rozrywki Trójkąt z Zielonej Góry prezentując spektakl „Wyspa Piratów”. Artyści-wodzireje radzili sobie z klasą i poczuciem humoru zarówno z dorosłymi (podchmielonymi także), jak i z dziatwą. Trzech fantazyjnie ubranych kapitanów pirackich statków - Czarnobrody, Rudobrody i Siwobrody - spotykają się na małej wysepce i rywalizują o przywództwo. Snują fantastyczne opowieści. Oprócz nich na wyspie mieszka tubylec o imieniu Piętaszek. Lekkie i zabawne w swojej wymowie przedstawienie, to teatralna idylla w przeważającej większości skierowana do młodych widzów. Zielonogórski teatr świetnie połączył muzykę (liczne piosenki i „pirackie” melodie w szantowo-irlandzkim stylu), ekspresyjny ruch oraz bezpośredni kontakt z publicznością (interakcje z widzami), czyli trzy główne składniki teatru ulicznego z prawdziwego zdarzenia.

Liczną publiczność zgromadził angielski Bash Street Theatre Company, prowadzony przez Simona Pulluma i JoJo Pickering. Spektakl „The Strongman”, inspirowany filmem Charli'ego Chaplina „Cyrk” (z 1928 r.), rozgrywany został w konwencji kina niemego. Przedstawienie zaserwowało dużą dawkę świetnej zabawy. Artyści zaskakiwali akrobatycznymi popisami, slapstickowymi gagami, numerami cyrkowymi, m.in. podnoszeniem ciężarów, wywodzącym się z jarmarcznych popisów. To właśnie było to, co publiczność lubi najbardziej: wygłup, coś na czym można po prostu ryczeć ze śmiechu.

Szyki organizatorom popsuć mogła tylko pogoda; przed spektaklem niezależnej białoruskiej grupy Theatre „InZhest” pojawiła się ulewa, występ rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem. Pomimo tego widzowie nie zawiedli. Przy padającym deszczu Theatre „InZhest” przyciągał uwagę „Ostatnimi szatami króla”. Materiałem jest tu klasyczna baśń Hansa Christiana Andersena o próżnym cesarzu, który przywiązywał ogromną wagę do swojego wyglądu. Jego królewską wysokość zagrał Slava Inozemcev, lider Theatre „InZhest”. Tragikomiczne sytuacje dramatyczne stają się tu groteskowe i przypominają karnawałową zabawę lub jarmark. Narrację zastępował ruch. Gigantyczna w obrazie ceremonia, nie dała miejsca szczegółom, których nie dostrzeże ustawiona często wiele metrów dalej publiczność z parasolami lub w kurtkę przeciwdeszczowych.

Na zakończenie festiwalu, głośno, ogniście, ale w strugach deszczu, dobrze znany jeleniogórskiej publiczności ukraiński Teatr Woskresinnia ze Lwowa (w ubiegłym roku na jubileuszowym festiwalu wystawił „Spotkać Prospera” wg Williama Szekspira) pokazał wysmakowane plastycznie widowisko „Hiob”, w reżyserii Jarosława Fedoryszyna. Główną inspiracją był poemat Karola Wojtyły, papieża Jana Pawła II, napisany pod wpływem przeżyć (z września 1939 roku). „Hiob” lwowskiego teatru grany był zresztą na deskach Teatru im. Norwida podczas 39. Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych (2009), jednak ta wersja plenerowa nie jest wiernym przeniesieniem z sali teatralnej. Scenografia, plastyka świateł, dymy, a nade wszystko śpiewy cerkiewne przenoszą w świat odległy i mistyczny, w którym jednak człowiek wciąż pozostaje niezmienny w swej naturze. Główną ideą, jest próba ukazania relacji między Bogiem a człowiekiem. Jest tu wizja początku świata i narodzin istoty ludzkiej. Spektakl, wzbogacony o jeżdżące wehikuły, ogień, kolosalne drabiny, środki ekspresji oraz efekty pirotechniczne, zyskał na tej zmianie. Ten „Hiob” Fedoryszyna jest nieco odległy od starotestamentowej Księgi Hioba, ale z pewnością znacznie bliższy dla wyznającego wiarę rzymskokatolicką Polaka. Ma wymiar patriotyczny i mistyczny.

XXXI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych, zorganizowany przez Teatr im. Norwida, dzięki szczęśliwemu splotowi starań organizatorów, wypalił ciekawie. Warto było przemoknąć. Z wypowiedzi dorosłych i dzieci wynika, że 31. odsłona festiwalu ulicznego to bardzo dobry pomysł na lato 2013.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~przeciwny 5-08-2013 9:22
Bash Street Theatre wymiata !
~vjg 5-08-2013 10:30
No cóż-MIĘDZYNARODOWY po raz kolejny coraz mniej międzynarodowy. Teatr Bednarka z Rybnika-wytrwałem prawie do końca tylko dlatego,że przy barierce siedziała dziewczyna o pięknym uśmiechu z włosami upiętymi na górze i czarno-białą bluzką z takim motywem a la serce(była z kilkoma koleżankami) Gdyby nie ona nie wytrwałbym tam 10 minut (jak to czytasz to uprawię prywatę,proszę napisz na balti_g@wp.pl ;-) Swoją drogą jak można się spóźnić 40minut nie mając żadnej scenografii? I wliczając 3 godzinną przerwę przed spektaklem? Wczoraj - zero info. Ludzie czekają 40 minut, aby łaskawie ktoś powiedział"JEDNAK COŚ BĘDZIE!" Nie można było powiedzieć-poinformujemy o godzine 9 i wtedy podejmiemy decyzję. Albo cz, albo nie. Wielki szacun dla aktorów, że mimo kałuż, deszczu postanowili wystąpić
~vjg 5-08-2013 10:37
Oba spektakle ciekawe, aczkolwiek czegoś więcej spodziewałem się po teatrze Woskresinnia. Z całego cyklu najbardziej przypadł mi go gustu teatr z Gdańska (Miniatura) Teraz trochę ponarzekam (ale nie tylko :) 1. Ochrona, TV i ludzie którzy wychodzą ze spektaklu dziarskim krokiem przełażą przez scenę. A co tam, że można wyjść niezauważenie z tyłu. 2. Nie wspomnę o wczorajszych bluzgach i rękoczynach dziewczyn rodem z *** 3. Plakaty - zamiast zrobić wspólne plakaty to nie. Lepiej osobny na 1-2.08 i osobny na 3-4. Swoją drogą tych plakatów powinno być multum. A było b. mało. 4. Mam nadzieję, że MFTU się rozwinie, bo z roku na rok coraz słabiej :( Ale na koniec brawa za: 1. Rzeźbę 2. Dużą ilość dzieci (brawo!) 3. Za to, że w końcu JG ożyła! Szkoda, że tak rzadko.
~ 5-08-2013 11:08
uczestnicze w festiwalach tetrow ulicznych od wielu lat i musze przyznac ze w tym roku po raz pierwszy mozna bylo poczuc ducha swietnosci tej imprezy ktory byl tak charakterystyczny dla teatrow ulicznych w Jeleniej Gorze.Moja lista rankingowa nr.1 Teatr Kamczatka,nr2 Biuro Podrozy,nr3 Konie z Minorki,Gran Prix festiwalu rzezba Szczudlarz Jeleniogorski najwieksza wpadka festiwalu teatr Bednarka.
~aaaaaaaa 5-08-2013 20:47
zdjęcia tragiczne...
~M. Kamiński 5-08-2013 22:30
Zgadzam się z głosami powyżej: festiwal udany, po latach znowu na wysokim poziomie. Rywalizacja między organizatorami okazała się korzystna dla jakości oferty. Organizator komercyjny udowodnił, że potrafi, a publiczny pokazał, że nie podda się bez walki. Powrócił do miasta uliczno-teatralny świat z buchającym ogniem, paradami po starówce, interakcjami z widzem czy szczudlarzami. Nie zabrakło wydarzeń towarzyszących: odsłonięcia rzeźby, wystawy foto, wydarzeń parateatralnych, zabaw dla dzieci, spotkania wspominkowego z twórcami. Na pewno też spektakle, które się zapamiętają: Biura Podróży, Kamczatki czy Tutatisa. Pewnie też kilka słabszych i nawet jakieś nieudane, ale festiwal jako całość mimo to okazał się wartością, dla której warto było być w Jeleniej Górze. Było dobrze, gratulacje!
~Jadzia Trela 7-08-2013 10:29
Zgoda Teatr z Rybnika nie wiadomo o co chodzi , ale nie nie narzekajmy , mnie udało się zobaczyć dwa świetne spektakle , a mianowicie "Serce Don Juana" oraz "Kucharz na ostro"
~oko 20-08-2013 20:34
Gratulacje dla Bash Street Theatre Company!!!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group