Piątek, 17 września
Imieniny: Justyny, Franciszka, Roberta
Czytających: 6190
Zalogowanych: 8
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

GRYFÓW: Walczą z wilgocią i urzędnikami

Poniedziałek, 8 marca 2010, 8:25
Aktualizacja: 8:26
Autor: KAM
GRYFÓW: Walczą z wilgocią i urzędnikami
Fot. KAM
Mieszkanka Gryfowa Śląskiego skarży się, że od lat w czasie ulewnych deszczy zalewane jest jej mieszkanie. Dawniej Państwo Chomiakowie musieli alarmować straż pożarną, teraz muszą pełnić dyżury przy studzience kanalizacyjnej. Gryfowski magistrat obiecał, że do końca marca rozwiąże problem.

Kamila Chomiak to mieszkanka ulicy Partyzantów w Gryfowie Śląskim. Naprzeciw domu Chomiaków znajduje się studzienka kanalizacyjna, która od kilku lat jest niedrożna. Kiedy przychodzą deszcze, cała ulica zmienia się w rwącą rzekę. Wszystko też przez to, że dom Chomiaków, który dostali w spadku jest nisko usytuowany. W czasie burzy woda zlatuje z ulicy Garncarskiej, z Rynku i miejscowego parku, a wszystko wprost pod próg.

- Problem zaczyna się wtedy, kiedy studzienka przestaje odbierać wodę, wówczas wszystko pływa, a jedyna przeprawa z domu jest niemożliwa bez gumowców – mówi Kamila Chomiak

Mieszkańcy ulicy Partyzantów w Gryfowie Śląskim znaleźli sposób, jak rozwiązać swój problem. Jak twierdzą, wszystko za namową miejscowych urzędników. – Kiedy zaczyna padać i ulica zamienia się w rzekę, mąż bierze specjalne przyrządy i idzie odsunąć klapę od studzienki kanalizacyjnej. Woda wtedy zlatuje szybciej, ale trzeba pełnić dyżury, żeby nikt nie wpadł do kanału – dodaje Kamila Chomiak.

Czasami zdarza się, że oboje są w pracy, jeśli zaczyna padać i nie zdąży się otworzyć klapy ulica zamienia się w jezioro i pojawia się kolejny problem. Samochody, które jada z rynku w stronę domu Państwa Chomiaków chlapią wprost na elewację budynku, okna i drzwi. Wszystko przez to, że dom stoi około 1,5 metra od jezdni. W efekcie całe mieszkanie jest zagrzybione i wilgotne.

– Niedawno robiliśmy remont zbity był cały tynk i położony nowy. Teraz nie ma śladu po remoncie, tynki odpadają same a ściany są zawilgocone i tak w kółko – mówi Kamila Chomiak

Mieszkanka ulicy Partyzantów w Gryfowie pracuje w hotelu. Często jej praca jest uzależniona od pogody. – Jeśli zaczyna padać deszcz musze prosić prezesa o wolne, żeby obserwować czy nie zalewa mi mieszkania, to śmieszna sytuacja, ale tak jest – dodaje Kamila Chomiak.

Jej mąż próbował już wszystkich sposób, aby uchronić się przed wilgocią w domu. Stare drewniane drzwi wymienił na nowe, plastikowe a część budynku wyłożył kafelkami. Niestety nic to nie dało.

Urzędnicy z gryfowskiego magistratu postawili pod koniec ubiegłego roku pachołek na ulicy Partyzantów, który miał sygnalizować kierowcom, aby nie jeździli blisko domu. Mąż Kamili Chomiak przymocował go nawet łańcuchem do pobliskiej barierki, aby nikt go nie ukradł.

„Zabezpieczenie doraźne” niestety zniknęło po niecałym miesiącu. Zabrano je na polecenie urzędników pracownicy zakładu budżetowego. Państwo Chomiak zebrali spora korespondencje z miejscowym urzędem. W sierpniu ubiegłego roku odbyła się nawet wizja lokalna na ulicy Partyzantów, a burmistrz obiecał pomóc i rozwiązać problem.

Kłopot rozwiązałoby 7 tysięcy złotych na budowę nowej studzienki kanalizacyjnej na ulicy Garncarskiej, która ma przyjmować nadmiar spływającej wody. - Sprawy nie znamy od 15 lat, jak twierdzi pani Chomiak, ale od roku. Wykonaliśmy już niezbędne pomiary, przeprowadziliśmy wizję lokalną i mamy już fachowca, który wykona dodatkową studzienkę kanalizacyjną. Koszt wyniesie około 7 tysięcy złotych – mówi burmistrz Gryfowa Śląskiego Olgierd Poniźnik

Na ulicy Partyzantów wykonane zostaną specjalne korytka odprowadzające nadmiar wody. Niedługo podniesiona zostanie jezdnia, która także ograniczy nadmiar spływającej wody. Większość prac ma być wykonana do końca marca bieżącego roku. Wypada teraz mieć nadzieję, że działania burmistrza przyniosą oczekiwany efekt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (7) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group