• Sobota, 17 sierpnia 2019
  • Godz. 14:37
  • Imieniny: Julianny, Jacka, Mirona, Żanny
  • Czytających: 5705
  • Zalogowanych: 6
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Udany chrzest „Listu”

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 24 czerwca 2009, 22:56
Aktualizacja: Sobota, 27 czerwca 2009, 7:48
Autor: TEJO
Fot. TEJO
W strugach rzęsistego deszczu zaczęła się dzisiejsza premiera Teatru im. Norwida na gościnnych występach. Krople spadały na aktorów, którzy zagrali w pionierskim przedstawieniu na dziedzińcu Dworu Czarne. Artyści musieli momentami przekrzykiwać bębniącą o prowizoryczne zadaszenie ulewę. Na koniec dostali zasłużone poczwórne oklaski.

Gorszego scenariusza pogodowego być nie mogło. Planując sztukę w plenerach Czarnego, realizatorzy liczyli na czerwcową najdłuższą noc świętojańską, romantyczny księżyc i zapach pobliskich łąk. A tu nad dworem rozpadało się jak z cebra kilka minut przed godziną 20, kiedy miała się zacząć premiera „Listu”, jednoaktówki Aleksandra Hrabiego Fredry, rodzimej commedia dell’arte.

Deszcz co prawda aż tak bardzo nie przeszkodził, ale też nie ułatwił artystom zadania. Akustyka dziedzińca „mściła się” przenosząc głośne odgłosy ulewy, a aktorzy musieli zdać się na siłę swoich głosów, aby przekrzyczeć deszcz. Jacek Grondowy (Orgon) szalał na „scenie” i tak wczuł się w rolę zazdrosnego chorobliwie męża, że wściekły trzasnąwszy oknem, stłukł szybę. – To na szczęście – powie później Jarosław Góral, który oglądał sztukę wśród licznie zebranej publiczności.

Fruwały po niej pierze z poduszki porwanej w ataku furii przez Orgona. Wściekłego po przeczytaniu namiętnego tytułowego listu swojej żony adresowanego do wyimaginowanego kochanka. Stryj Radost (Tadeusz Wnuk) tańczy i śpiewa. Ucieka przed bykowcem ukazując swoje „wdzięki”. Nie przepuszcza też okazji do ubicia dobrego interesu.

Antagonista Orgona – zazdrośnika i furiata – Zdzisław, panicz i bawidamek, perfidnie doprowadza swojego „przeciwnika” do wściekłości usiłując dostać się do ukochanej Zofii. A na temperament panów jak oliwa dolana do ognia działają kobiety. Heroina Celina – żona Orgona (Elwira Hamerska-Kijańska) oraz młodziutka i wdzięczna wspomniana Zofija (Agata Moczulska), w której na zabój kocha się Zdzisław. To wszystko zgrabnym wierszem Fredry: bez uwspółcześnień (poza saksofonem, w rękach i ustach Zdzisława) i dziwactw. Za to w przepięknych kostiumach zaprojektowanych przez Elżbietę Terlikowską.

Po sztuce – oklaski. Bodaj poczwórne. Kwiaty dla artystów. Wychodzi reżyser Krzysztof Pulkowski, autor koncepcji ruchu scenicznego Julian Hasiej, w końcu – dyrektor Teatru Norwida Bogdan Koca. – Poczekajmy na aktorów – powie przed bankietem wieńczącym premierę. – Oni są tutaj najważniejsi.

Zmęczeni, ale odświeżeni bohaterowie wieczoru pojawiają się w końcu w potężnej sali Dworu Czarne. Kolejne brawa i gratulacje: od Janusza Zaorskiego, znanego reżysera, księdza Andrzeja Bokieja, zastępców prezydenta Jerzego Łużniaka i Zbigniewa Szereniuka, zastępczyni przewodniczącego rady miejskiej Anny Ragiel. Kolejka jest dłuższa. Same ciepłe słowa. Podobało się. W tłumie widzimy też Agatę Żmijewską, sekretarz miasta, Krzysztofa Kucharskiego, krytyka Polski Gazety Wrocławskiej, jest aktorka Małgorzata Osiej-Gadzina. Przybyli: Julita Zaprucka, dyrektorka Muzeum Domu Hauptmanna, szef aeroklubu Jacek Musiał. Gorące gratulacje składał aktorom Grzegorz Jędrasiewicz, edukator z BWA. Artystów ściska Urszula Liksztet, kierowniczka literacka TN.

– Dziękuję wszystkim za pracę w tych trudnych warunkach, przy niekorzystnej pogodzie. Były wpadki, ale w takiej sytuacji to zrozumiałe. A szczególne uznanie należy się tym, którzy uratowali ten zabytek przed zagładą. Dzięki nim teraz możemy w tych wnętrzach przebywać – Bogdan Koca wskazuje na dumnego Jacka Jakubca, kustosza Dworu Czarne. Brawa dostaje także zamkowy „dobry duch”: Zbylut. Dyrektor Koca podkreśla, że – choć będzie poszukiwał nowych przestrzeni dla aktorów w innych zamkach i pałacach – najważniejszy jest budynek przy al. Wojska Polskiego – Teatr im. Norwida.

Pierwsza premiera za czasów nowego dyrektora naczelnego za nami. Kto spodziewał się dziwactw, poszukiwania drugiego dna, fascynacji odchodami – wyszedł z dworu rozczarowany. Bo „List” to po prostu zwykły, dobry teatr, bez bezsensownego poszukiwania kwadratury koła. Fredro uniwersalny. Bo przecież ile takich „Listów” mamy na co dzień w różnych, zupełnie nieteatralnych okolicznościach. Teatralny jest happy end, który w życiu zdarza się niestety rzadziej.

Teatr Norwida zaprasza na przestawienie także 25, 26, 27, 28 oraz 30 czerwca o godzinie 20.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (31) Dodaj komentarz

~A z tą pogodą 24-06-2009 23:16
Dziwnie jakoś nie dopisała.... to znak ;)
rymcycymcy 25-06-2009 0:13
Liczyłem na zdjęcia w klimacie "mokrego podkoszulka" ...a tu sweterki i męskie brzuszki :)
~miska 25-06-2009 0:48
Boże widzisz i nie grzmisz?!!! Kto był wie o co chodzi...
~WSZECHWIEDZĄCY 25-06-2009 7:36
Niebo płakało, płakało i płakać będzie jeśli tak dla czyjejsik fantazyji wydawać będą włodarze miasta na kulturalny spektakl tylko dla nielicznych i wtajemniczonych. Lało się słodkie wino, jedzonko(kolacyjka) znakomita. Na fotkach widać tylko"samych swoich". Nie ma już ludzi ze stowarzyszenia bezrobotnych? Żałosne i smutne. Szkoda tylko aktorów tyle wysiłku a publiczność kameralna.
~Jola 24zez 25-06-2009 8:19
Załosna bzdurka. Jeżeli tak ma wyglądać zmiana w Norwidzie, to lepiej trzeba było wychować Klemma. Ten cały "List" w Czarnem to czarna dziura. Nie wiadomo dlaczego Fredro na otwarcie i nie wiadomo dlaczego w Czarnem. To całe gadanie o autentycznych wnętrzach to kpina. Ta wyjazdowa cała imprezka nie ma żadnego poważnego usprawiedliwienia. To jest właśnie Koca.
~Józef 25-06-2009 8:29
To nieprawda, że "List" to zwykły, dobry teatr. To bardzo kiepski zwykły teatr. To bardzo charakterystyczne, że w recenzji jest długa lista tzw. "znakomitości", które przybyły i były zachwycone. To jest "dowód" na jakość. Ta premiera, mimo wszystkich zachwytów, bardzo źle wróży teatrowi, który stanie się siedliskiem taniochy cuchnącej naftaliną.
~oko sokole 25-06-2009 8:31
TY JOLA żałosna bzduro masz zeza na umyśle i wejściówkę do Bolesławca sala 24 wita.
~ 25-06-2009 8:48
to super pomysł z tym spektaklem w dworze czarne. byłam wczoraj. bardzo mi się podobałao!
~do "oko sokole" 25-06-2009 8:54
To znamienne, jeszcze niedawno było pełno "wyznawców" Klemma, teraz już mnożą się przez pączkowanie "wyznawcy" nowego. Dyskutuj "oko sokole", a nie lżyj. Klemm oferował "rzygi", ten nowy perfumowane pierdnięcia. Różnica jest, ale mniejsza niż się zachwyconym ostatnią premierą wydaje.
~duch 25-06-2009 8:55
Szanowny "wszechwiedzący". Dwór Czarne jest otwarty dla wszystkich. Brat Albert był zaproszony na próbę generalna przyszło tylko kilka osób (ok.5). Skoro wiesz wszystko to powiedz mi kto ukradł na dziedzińcu dworu rury rynnowe miedziane zapewne nieliczni i wtajemniczeni.
~AKISS 25-06-2009 9:16
Jak zwykle każde wydarzenie czy to mniejsze czy większe, będzie pożywka dla wszystko lepiej wiedzących malkontentów. A ja byłem na tej sztuce i osobiście odbieram taką formę inscenizacji teatralnej bardzo pozytywnie. A nawet zastanawiam się czy nie było by dobrze, sfinansować przez miasto rejestrację tej sztuki i emisję w telewizji publicznej, wszak była by to ciekawa forma promocji Naszego Miasta.
~Teatroman 25-06-2009 10:20
Ja też byłem na sztuce i muszę przyznać częściowo rację "zezowatej Joli". Jakoś nie przekonuje mnie to wejście na Czarne. Harcerski pomysł harcerza. Sama sztuczka taka sobie, niektóre akcenty etniczne (no, które?) ni przypiął. ni przyłatał. "Sztuka dworska" w zrujnowanym zamku niby jest zemstowo-fredrowa, ale jednak nie... Zadowolenie publiczności też było lekko zakłamane: nareszcie coś innego niż Klemm, więc cieszmy się, ale jednak z czego? Poprawne? Tak, ale... I ciągle "ale" ciche i niewypowiedziane. Takie to wszystko jakieś niedorobione, niedomyślane. Niby dobre, ale właściwie słabe. Niby fajne, ale mdłe.
~LUDZIE IDŹMY!!!! 25-06-2009 11:12
WRESZCIE NIE TRZEBA MYŚLEĆ W TEATRZE!!!!!
~Kataryna II 25-06-2009 13:06
Gdy pojawia się bodaj cień czyjegoś sukcesu i zaraz odzywa się chór - za przeproszeniem - przysrywaczy, znaczy że jesteśmy w Polsce. Ja też tam wczoraj byłam. Bogdan Koca wykazał się pomysłem, odwagą, determinacją i umiejętnością zmobilizowania całej ekipy do wejścia w niełatwy eksperyment i to mu się zdecydowanie udało! Owacja jaką twórcy wczoraj otrzymali była także, jeśli nie głównie nagrodą za to właśnie! Jasne, należała się ona im wszystkim, w tym aktorom, którzy mogli pokazać i pokazali swoje możliwości... Bo co do sztuki i jej przesłania - niczego odkrywczego nam nie zaserwowano. Fredro jak Fredro... Ale pomysły dyrektora Kocy to przecież nie tylko to. Wczoraj mogliśmy się dowiedzieć o przygotowywanej przez Janusza Zaorskiego na paździerrnik innej sztuce. Bardzo już współczesnej, do wystawienia już na dużej scenie Teatru. A to, że renesansowy zamek, leżący w końcu w granicach miasta, okazał się gościnny także dla ludzi teatru - tylko się cieszyć ! To bardzo dobry sygnał na przyszłość.
~ja 25-06-2009 13:17
Ludzie, dajcie spokój - jeden -na~Jola 24zez doskonale zna Kocę, co sugeruje zdaniem :i "Ta wyjazdowa cała imprezka nie ma żadnego poważnego usprawiedliwienia. To jest właśnie Koca." Mussiz go znać, człowieku, skoro tak piszesz ! Może jeszcze parę ciekawostek z życiorysu i cech charakteru Pana Dyrektora ? A nuż mu zaszkodzi ? Teatroman z kolei pisze : "Zadowolenie publiczności też było lekko zakłamane". Chyba mu się wszyscy zaczli zwierzać, bo niby skąd to przekonanie. A ja słyszałem w radiu zadowolonych widzów i bardzo dobre opinie ! Widać, że w Jeleniej Gorze wyrosli ostatnio teatromani i krytycy teatralni o poteznych apetytach na wielki teatr !
~oko sokole 25-06-2009 13:17
Nie interesują mnie szanowni krytycy i "pracownicy" teatru wasze gry dookoła dyrektora. Wy się wreszcie weźcie i wykonujcie swoje obowiązki należycie. Do zez: a dla czego nie na Marsie? Do 8,54: Jak pierdzieć to tylko lawendą bo to lato i wakacje :} Do Józef: to już wiem co mi tak na widowni za mną cuchnęło NAFTALINA !!!
~egh 25-06-2009 16:36
na 16 i 18 zdjęciu jest chyba paździochowa ze swiata według kiepskich:)
ago. 25-06-2009 18:47
do 25-06-2009 00:48 | ~miska | IP: *-o26.tvk3. - A mógł(a) byś wyrazić się nieco jasniej? Niewiele osób mogło byc na tym przedstawieniu, a ci, którzy na nim nie byli, chętnie przeczytaliby, o co chodzi. Jak się napisało A, to trzeba napisać B...
ago. 25-06-2009 19:03
Swoją drogą, ciekawe, czy WSZYSCY zaproszeni przyszli na to przedstawienie?;-) Odważy się ktoś to napisać, czy jak pisze nasz internauta EDWARD, dalej będą "same ciotowate komentarze", o brzydkich zapachach w przybytku sztuki, na dodatek pisane przez LUDZI ZWIĄZANYCH ZAWODOWO Z KULTURĄ? I TO SĄ TZW. "LUDZIE TEATRU"! Niby towarzystwo wzajemnej adoracji, ale jak się czyta posty, to widać ile zgniłej zazdrości i zajadłości tkwi w waszych umysłach! I to ma być "ŚMIETANKA TOWARZYSKA Jeleniej Góry! Według mnie to "KOŻUCH NA MLEKU"! Najbardziej rzeczowy komentarz napisała Kataryna II, podając w nim info o przyszłej październikowej premierze.
~kakao 25-06-2009 21:59
~jan 25-06-2009 23:38
Byłem na przedstawieniu w czwartek. Miejsce - genialne. Aktorstwo - I klasa, świetnie podawany wierszowany tekst, kostiumy -piękne. W sumie to taka ramotka o niczym, ale warta obejrzenia jak ładny bibelocik.
~ 25-06-2009 23:46
Ciekawie było, polecam! Więcej wydajemy na głupoty, a tu (na spektakl) warto zaglądnąć. Jak dla mnie, człowiek który przedstawia sztukę i się poci jak wodospad, to należy mu się szacunek mili Państwo. Nie bądźmy tacy antagoniczni. Pozdrawiam.
~Doc 26-06-2009 9:18
Nie rozumiem, jak się poci to znaczy artysta? Może człowiek ma problemy z krążeniem? Ludzie otyli i z wadami układu krążenia pocą się szybciej podczas wysiłku, nawet niewielkiego
~Widz 26-06-2009 22:51
Właśnie powróciłem lekko zmoczony deszczem z Dworu „CZARNE”, z wiadomego powodu. Wreszcie obejrzałem „List” Aleksandra Fredry. Faktycznie, ma rację pan Tejo. Bo po tych rynsztokowych inscenizacjach poprzedniego zarządcy, również wyszedłem z tego przedstawienia zadowolony. Ten klasyczny teatr przypadł mi do gustu. Zresztą obecny dyrektor pan Koca ma głowę na karku. Nikt nie dał mu kasy, ten cały pan Klemm wszystko roztrwonił, a nowy dyrektor (jaki by nie był) musiał się pokazać od najlepszej strony. Mógł przecież wydać fortunę na scenografię, a tak ją po prostu znalazł. Naprawdę mam szacunek dla niego za ten pomysł. Kilka dobrych reflektorków, trochę rekwizytów, ciekawe kostiumy i całkiem dobre aktorstwo, które broni się samo...To wystarczyło, by ożywić publiczność i bawić. A co do złośliwych powyższych wypowiedzi; deszcz załatwił bóg, a nie Pan Bóg i to nic nie oznacza, bo tamten ma minimalną władzę nad światem - podniesiona w zbiornikach woda już dają znać o sobie; warto przypomnieć, że na pierwszej premierze za czasów pana Klemma - w "Karierze Arturo Ui" Bertolta Brechta - na scenie pojawiła się trumna, potem w "Klątwie" Stanisława Wyspiańskiego kolosalny krzyż (zupełnie zbędny i nieograny przez aktorów). Co było później, jeleniogórzanie pamiętają. A tym co tak narzekają (pewnie byli za darmo, ja płaciłem 25 zł), doradzam, by albo się zwolnili z pracy w teatrze (bo piszą jego pracownicy) i podjęli pracę np. w TESCO lub po prostu do teatru nie przychodzili i przestali narzekać.
ago. 27-06-2009 8:46
Widz ma całkowitą rację. To właśnie Ci zaproszeni krytykują. Może następnym razem nie zapraszać aż tylu osób na premierę, a dać szansę obecności na niej większej liczbie zwykłych widzów, którze chętnie ZAPŁACĄ za bilety? Mnie osobiście cieszy powrót do Teatru dawno nie widzianych aktorów, zwłaszcza Jacka Grondowego. Klemm nie miał możliwości wystawienia komedii, albowiem w zespole skompletowanym przez niego nie było aktora tej klasy co "Rudy". Grę tego aktora ZAWSZE ogląda się z wielką przyjemnością. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze pana Włodzimierza Dyły (zdobywcy "złotego kluczyka"), ale przecież zawsze można to nadrobić w następnym spektaklu.
~Widz 27-06-2009 11:44
Do ago.; Włodzimierz Dyła zdobył kiedykolwiek Złoty Kluczyk? Wiem tylko o Złotej Masce 2002 w Grudziądzu. A co do pana Jacka Grondowego - rola zazdrosnego męża Orgona jest i owszem zabawna, ale aż tak bardzo nie zachwyciła mnie. Mimo to jego postać na całe szczęście nie została przerysowana. Patrzyłem na "List" przez operowe okulary. Mniejszą wagę przyłożyłem do treści tam, gdzie mocno wyliniała, przyjrzałem się natomiast dokładnie, co wyprawiają aktorzy. A trzeba przyznać, że mieli się doprawdy dzielnie, chociaż nie zawsze można zrozumieć, co mówią ośmiozgłoskowcem fredrowskim. Trochę szkoda, że tekst piosenki "Choć jedna piękna, a druga nie - miłość i zazdrość to siostry dwie", publiczność na końcu wspólnie z aktorami nie odśpiewała. Bo tak mocno nie zapada to w pamięci. A czy musi? Nie musi. Niewątpliwie reżyser stworzył wzorowo poskładaną całość, z tempem i dynamiczną, bez dłużyzn, świetnie zadbał o wszystkie role, aby budowały społeczną panoramę.
ago. 27-06-2009 15:01
do Widz - A co dostał za rolę w "Testosteronie"? W Dniu Teatru, czy jak to się tam nazywa, pod koniec marca bodaj w 2005 roku to było. Tzw. "ludzie teatru" wiedzą dokładnie. Wtedy ze sceny mozna było posłuchać Jego nagranego głosu właśnie z tego przedstawienia (ale jego samego chyba wtedy nie było). Wiem, bo widziałam (i słyszałam) to na własne oczy. "Sztuka TESTOSTERON w sezonie 2003-2004 uzyskała dwie nagrody w plebiscycie "Srebrnych kluczyków", który od lat organizują "Nowiny Jeleniogórskie" (spektakl w kategorii Wydarzenie Artystyczne oraz Włodzimierz Dyła w kategorii Kreacja Aktorska)." ___ Pod tym linkiem można to przeczytać: ___http://www.teatr.jgora.pl/pisza.php?id=32.____________ Pomyliłam się tylko co do koloru tego kluczyka, był oczywiście srebrny, a nie złoty. _______ Co do śpiewania - a od kiedy nasza publiczność teatralna śpiewa? Ja tam w naszym teatrze tego nie słyszałam. W FD owszem, całkiem niedawno (w czasie dni muzyki wiedeńskiej), ale nigdy w TYM teatrze (chyba, że jakaś gwiazda estrady przyjedzie, to może wtedy).
ago. 27-06-2009 15:07
do Widz - Poprawka, w 2004 roku, a nie w 2005. Czas tak szybko leci... Pozdrawiam!:-)
~panie widz 27-06-2009 16:51
a dlaczego bóg a nie Bóg?
~Widz 27-06-2009 20:16
Moja odpowiedź byłaby zbyt obszerna. Odsyłam więc do lektury Billy'ego Grahama "Pokój z Bogiem". Ona wszystko wyjaśnia.
ago. 29-06-2009 21:07
akiss, Kataryna II, "ja", Widz, Jan - to głosy pozytywne. Ja cieszę się z powrotu na scenę dawno nie widzianych aktorów, więc też na plus.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group