• Niedziela, 25 sierpnia 2019
  • Godz. 4:14
  • Imieniny: Józefa, Luizy, Ludwika
  • Czytających: 2364
  • Zalogowanych: 2
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Twarde prawo do jazdy

Wiadomości: Jelenia Góra
Wtorek, 27 czerwca 2006, 0:00
Autor: TEJO
Fot. Arek
Około trzech tysięcy posiadaczy starych dokumentów uprawniających do jeżdżenia różnymi pojazdami ze stolicy Karkonoszy nie zdecydowało się jeszcze na uaktualnienie legitymacji. Mają czas do piątku. Wydział Komunikacji Urzędu Miejskiego w Jeleniej Górze pracuje pełną parą. Dziennie obsługuje około 80 interesantów.

Obowiązek wymiany prawa jazdy dotyczy tych osób, które otrzymały je pomiędzy 1 maja 1993 a 30 czerwca 1999. Zapominalscy mogą to jeszcze zrobić do końca czerwca.

Wśród petentów, których spotkaliśmy w urzędzie we wtorek, był pan Rafał. Stwierdził, że to konieczna formalność. – Lepiej prawo jazdy wymienić niż narażać się później na problemy – mówią zainteresowani.
Jednak wielu posiadaczy starych praw jazdy wciąż zwleka z ich wymianą.

Zdaniem urzędników są takie osoby, które nie spieszą się z załatwieniem nowego dokumentu, bo nie korzystają ze starego prawka. Przeterminowane będzie można wymienić również później.

Do końca czerwca wydział komunikacji pracuje dłużej. Na ulicę Sudecką można przyjść w godz. 8 – 18. W tych godzinach pracuje także kasa urzędu. Urzędnicy obawiają się natarcia spóźnialskich, zwłaszcza w ostatnich dniach czerwca.

Spóźnialscy muszą się liczyć z tym, że na wymianę dokumentu poczekają około miesiąca. Zwykle formalność trwa kilka dni.
Od soboty, 1 lipca, policja będzie karała mandatami kierowców, którzy nie będą mieli ważnego prawa jazdy.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (12) Dodaj komentarz

~adi 27-06-2006 14:42
to jest właśnie Polska. wszystko co kosztuje na ostatnią chwilę odkładają a jak mają coś rozdawać to przed czasem chcemy dostać.
~IgorekYa 27-06-2006 16:24
Weźcie, porażka - po co to wszystko ??
~Grzegorz 27-06-2006 16:25
Zakres korupcji związanej z ustawowym obowiązkiem posiadania samochodowego prawa jazdy stawia monopol państwa w tym zakresie, pod dużym znakiem zapytania. Bezzasadne stają się same prawa jazdy. Prawo i życie Formalnie prawo jazdy jest dowodem tego, że jego posiadacz jest uprawniony do prowadzenia pojazdu. Uprawnienie takie zostaje wydane po zdaniu egzaminu z przepisów drogowych oraz praktycznej umiejętności jazdy. Prawo jazdy zostało więc pomyślane jako swego rodzaju gwarancja tego, że jego posiadacz istotnie umie (a raczej wykazał to przed egzaminatorem) samochód prowadzić i zna zasady regulujące ruch drogowy. Znajomość tych zasad i umiejętność prowadzenia pojazdu konieczna jest ze względu na bezpieczeństwo innych uczestników ruchu. Czy jednak prawo jazdy gwarantuje bezpieczną jazdę? Oczywiście, że nie. Gros wypadków drogowych, o ile nie wszystkie, popełniają osoby posiadające prawo jazdy. Więc, może jednak prawo jazdy redukuje ilość wypadków drogowych? W pewnym sensie tak, ale istnieje kilka innych czynników wpływających na bezpieczeństwo jazdy skuteczniej niż prawo jazdy. Należą do nich rozsądek, strach, instynkt samozachowawczy i pewne mechanizmy rynkowe, związane chociażby z faktem posiadania ubezpieczenia samochodowego. O czym nieco więcej za chwilę. Rozsądek ponad prawo Spośród osób posiadających prawo jazdy duża część samochodu de facto nie prowadzi. Dlaczego? Ponieważ posiadane przez nich umiejętności jazdy – w ocenie ich samych – są zbyt małe. Osoby takie nie czują się za kierownicą pewnie, wstydzą się swojej jazdy, albo zwyczajnie, boją się wypadku. Widać więc, że nawet w ocenie posiadaczy prawa jazdy, sam fakt jego posiadanie nie gwarantuje umiejętności wymaganych dla zadowalającego stanu bezpieczeństwa ruchu. Co więcej, mimo posiadania prawa jazdy, czyli mimo posiadania potwierdzonych egzaminem i decyzją ekspertów, uprawnień, wielu kierowców rezygnuje z nich na własne żądanie. Zachowują się tym samym tak, jak ludzie nie posiadający prawa jazdy. Skoro ktoś, kto ma prawo wierzyć w swoje umiejętności prowadzenia pojazdów, ktoś komu dodatkowo wolno pojazdami kierować, rezygnuje z posiadanych uprawnień, to znaczy, że osoba takich uprawnień nie posiadająca, z takich samych powodów (strach, instynkt, brak pewności siebie) może także z prowadzenia pojazdu zrezygnować. Piszę o tym, ponieważ zwolennicy prawa jazdy upierają się, że gdyby obowiązku posiadania prawa jazdy nie było, to ludzie jeździliby jak szaleni, doprowadzając do chaosu na drogach, a tym samym do śmierci lub kalectwa innych uczestników ruchu. Gdyby istotnie ludzie marzyli o jeżdżeniu „na dziko”, to by to robili, bez względu na to, czy istnieje obowiązek posiadania prawa jazdy czy nie. Tak jak pospolitego złodzieja nie odstrasza perspektywa kary więzienia za kradzież, tak osoby bez prawa jazdy nie odstraszy perspektywa kary więzienia za jego brak. Skuteczniejszym straszakiem jest obawa o własne zdrowie, życie, majątek. Dlatego z danych policji wynika, że przestępstw drogowych popełnianych przez osoby nie mające prawa jazdy jest bardzo niewiele. Jeśli prawo jazdy nie daje gwarancji bezpieczeństwa, jeśli od prawa jazdy silniejszym motywem poszukiwania bezpieczeństwa jest rozsądek, to jaki jest sens posiadania państwowego prawa jazdy? Prawo do korupcji Prawo jazdy ani nie stwierdza posiadania umiejętności, ani tym bardziej, umiejętności tych nie daje. Jest to dokument, którego faktycznym celem jest kontrolowanie, a więc ograniczanie ludzkiej wolności, a przy okazji, mniejszy (Polska, USA) lub większy (Niemcy, Wielka Brytania) obowiązek podatkowy. Z tego chyba powodu państwo zatrzymało dla siebie monopol wystawiania prawa jazdy. Nie trudno więc zrozumieć, dlaczego jest on tak korupcjogenny. Kilka tygodni temu policja aresztowała kolejną szajkę instruktorów nauki jazdy i egzaminatorów, tym razem z łódzkiego ośrodka, którzy za ciężkie pieniądze umożliwiali uzyskanie prawa jazdy, bez względu na posiadane umiejętności. Zresztą każde polskie dziecko wie, że otrzymanie w Polsce prawa jazdy bez łapówki, jest sprawą beznadziejną. Co prawda, utrudnianie uzyskania prawa jazdy może służyć poprawie umiejętności jazdy, a tym samym bezpieczeństwu na drogach, z praktyki jednak wiadomo, że nie z tego powodu inspektorzy i egzaminatorzy przyjmują łapówki. Co gorsza, w przypadku osób zamożniejszych, takie „korzyści materialne” zwalniają kandydata na kierowcę z racjonalnej oceny własnych umiejętności prowadzenia samochodu. Możliwość kupienia prawa jazdy za pieniądze uwalnia go od odpowiedzialności za swoje zachowanie, na takiej samej zasadzie, na jakiej podniecony uczestnik aukcji płaci często za licytowany produkt więcej niż jest on wart. Rozsądek ustępuje pewności siebie wywołanej możliwościami finansowymi. Prawo do życia Pogląd, że posiadanie czy nie posiadanie prawa jazdy nie ma wpływu na bezpieczeństwo jazdy, trudno w praktyce udowodnić, ale skoro w Meksyku, gdzie prawa jazdy nie są wymagane, liczba wypadków drogowych jest dużo niższa niż w Argentynie, gdzie uzyskanie prawa jazdy jest stosunkowo trudne, to o czymś to świadczy. Kilka lat temu zrezygnowano w Polsce z posiadania kart pływackich, jako certyfikatów uprawniających do pływania na otwartych akwenach, i mimo to liczba utonięć się nie zwiększyła. Znaczy to, że egzamin poświadczony przez najlepszego nawet eksperta nie gwarantuje bezpieczeństwa, zwłaszcza że gros topielców, to ludzie umiejący dobrze pływać. Jeśli państwo stawia obywatelowi obowiązek posiadania prawa jazdy, to aż dziw, że nie stawia mu obowiązku posiadania prawa do płodzenia dzieci czy picia alkoholu. Obie te działalności mogą spowodować znacznie więcej strat niż brak prawa jazdy. Własny interes Jeśli ktoś nadal uważa, że instynkt samozachowawczy nie uchroni człowieka przed wsiadaniem za kierownicą, to niechaj wie, że tym bardziej nie uczyni tego prawo jazdy. Z badań przeprowadzonych przez nowojorski Instytut Ubezpieczeń wynika, że czynnikiem wpływającym na bezpieczeństwo jazdy najsilniej - prócz strachu o zdrowie, życie własne i innych – jest świadomość straty finansowej. Kierowca nadmiernie uczestniczący w kolizjach i wypadkach drogowych (wina jest tu czynnikiem trzeciorzędnym), osoby przekraczające przepisy prawa drogowego płacą za ubezpieczenie samochodowe od 5 do 30 razy więcej niż kierowcy ostrożni. Równie bezwzględne są sądy, które karzą sprawców wypadków wysokimi karami grzywny i odszkodowaniami na rzecz osób w wypadkach pokrzywdzonych. I dlatego, amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej, fakt posiadania czy nie posiadania prawa jazdy praktycznie nie obchodzi. Ważniejsza dla niej jest ściągalność składki i dbałość o ubezpieczonego. Dobrą, bezpieczną jazdą najbardziej zainteresowany jest sam kierowca, chyba że państwo zwolni go z odpowiedzialności za skutki niestosowania się do jej zasad. I tak się dzieje w Polsce. Nie dość, że kary za „złą jazdę” są u nas zbyt niskie, nie dość że w stosunku do sprawców wypadków stosuje się taryfę ulgową, ograniczając m.in. przywilej firm ubezpieczeniowych do stosowania drastycznie podwyższonych składek, to na dodatek sądy dbają o sprawców bardziej niż o ofiary, ograniczając wysokość odszkodowań na rzecz tych ostatnich do jakichś śmiesznych kwot. Zamiast sprawców ciężkich wypadków „posłać z torbami”, zamyka się ich na kilka miesięcy do więzienia. Skuteczniejszym (od posiadania prawa jazdy) mechanizmem poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach jest świadomość poniesienia nieuchronnej kary finansowej w przypadku lekceważenia prawa i rozsądku. Lepiej od państwa spełnią ją konkurujące ze sobą na rynku firmy ubezpieczeniowe, które we własnym (ale też i naszym wspólnym) interesie ukarzą sprawców, ograniczając tym samym ryzyko wypadków i eliminując z procesu korupcję. Jeśli już państwo musi się do tego procesu włączać, niechże się weźmie wreszcie za budowę dróg. Jan M. Fijor www.fijor.com
~Adam 27-06-2006 21:37
A ja tam prawa jazdy nie zamierzam wymieniać. Mam ważny dokument wydany bezterminowo i nikt nie ma prawa mi nakazać go wymienić. Jeżeli zatrzyma mnie policja do kontroli to odmowie przyjęcia mandatu i spotkamy się w sądzie. Będę się odwoływał do samej góry. Nikt w tym chorym państwie nie zmusi mnie do tego. Poza tym prawo jazdy bezterminowo dostałem z mocy ustawy a rozporządzenie nie może mi go cofnąć. A w taryfikatorze policyjnym nie ma punktu, za który mógłbym dostać mandat, bo jak można nie mieć uprawnień do kierowania skoro są wydane bezterminowo?
~Stashek stashek@centrum.cz 27-06-2006 22:05
Azaliż ktoś tu Fijora czyta... Super! Abstrahując już zupełnie od tego, czy prawa jazdy są słuszne, czy nie (no i oczywiście ciśnie się tu mój ulubiony temat- po co zapinać tzw. "pasy bezpieczeństwa"- czysty idiotyzm!...), to trzeba wspomnieć o podstawowej rzeczy: niech kazdy użytkownik starego "prawa jazdy" weźmie je sobie i przeczyta dokładnie rubryczkę "ważne do". I co wyszło? "Bezterminowo"? Więc czymże jest "obowiązkowa wymiana praw jazdy"? KRADZIEŻĄ!!! A dokładniej taka kradzież nazywa się "pozbawieniem praw nabytych". Spytajcie dowolnego prawnika... Zdravim!
~Do Adam i Stashek 27-06-2006 23:19
I co stego że odmówicie, juz po pierwszej kontroli zabiorą Wam stare prawo jazdy i za każdym następnym razem będą wam proponowali mandat za brak dokumętu. Jak za każdym razem odmówisz to potem niemal codziennie będziesz składał wizytę w sądzie czy warto ? Obaj przypominacie mi ludzi z poprzedniej epoki którzy zachowywali się podobnie. Wszystkiemu co jest przymusowe to trzeba stwiać opór, np. zapiac pasy czy wymienić prawko.
~ed 27-06-2006 23:50
a niech nie wymieniają, po pierwszej kontroli zmiękną i zobaczą wtedy jacy z nich twardziele hehehe
~Stashek stashek@centrum.cz 28-06-2006 8:55
Ad vocem Ed et Do Adam i Stashek: mi nie zabiorą, bo nie mam i mieć nie będę- po prostu dopóki będę "obywatelem" tego reżymu nie mam zamiaru wyrabiać żadnych dokumentów poza paszportem- bo i po co? Tu chodzi o coś więcej- o Zasady! Jeśli mogą pozbawić mnie praw nabytych raz i nakazać mi jeszcze raz zapłacić za coś, za co już zapłaciłem (inna sprawa, gdyby wymiana "praw jazdy" była darmowa!), to będą mogli drugi raz, trzeci raz... Po prostu nie wolno było im pozwolić na precedens, bo będą się na niego powoływać! Mogę się założyc, że następna będzie sprawa emerytur- co jakiś czas wraca temat, żeby były wyplacane nie od 60/65 roku życia, tylko od 67. I to znów byloby pozbawienie praw nabytych! Jeżeli ktoś przez całe życie pod przymusem płacił składki i wierzył, że jednak od 65 roku życia będzie dostawał jakąś tam kasę, to panstwo zmieniając "wiek emerytalny" jednostronnie łamie umowę! To samo było z "dowodami osobistymi" (nb. w Wielkiej Brytanii i USA nie ma dowodów osobistych- i żyją!)- ludzie, którzy posiadali ważny dokument, wydany w tzw. III RP naraz dowiedzieli się, że muszą jeszcze raz iść i zaplacić 30 złotych za następny dokument. To jest po prostu oskubywanie ludzi z pieniędzy pod jakimś durnym pretekstem! W traktowaniu nas przez reżym jako niewolników się akurat niewiele zmieniło przez cały XX w.- jak to ujął był Poeta: "Trzeba doić, strzyc to bydło/ a gdy padnie- zrobić mydło." Teraz doją i strzygą... A co do końcówki- "Wszystkiemu, co jest przymusowe trzeba stawiać opór"- tak! Bo wtedy naprawdę czuję się wolnym człowiekiem mogącym decydować o tym, czy zginę wylatując przez przednią szybę (nie zapinając pasów), czy długo i boleśnie spalę się żywcem w samochodzie (zapinając pasy). A tu reżym decyduje za mnie! Pozdrawiam.
~zdziwiona 28-06-2006 21:40
Zadaje sobie pytanie czy komentarz polega na wypisywaniu wielowierszowych rozważań, niemal recenzji czy też artykułów /patrz wyżej/. Proponuję zgłosić się na pismaka do jakiejś gazety i tam sie produkować!
~007 29-06-2006 22:20
zdziwiona----- wpełni popieram, facet tak się naprodukował, a ja nawet części nie przeczytałem, ciekawe skąd to skopiował.
~lkk 6-07-2006 15:37
NIE POZWOLE ZEBY JAKIś MINISTER POL, Wbrew konstytucji!!! przekraczajac uprawnienia, zmuszal mnie do wymiany WAZNEGO prawa jazdy!!! Mandaty to swietny przyklad ze policja to psy władzy, a nie służba obywatelom jak nam sie wmawia!
~ slimak 17-07-2006 0:25
pracuje w irlandii i mam stare prawko i nikt sie mnie za to nieczepia

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group