• Poniedziałek, 22 lipca 2019
  • Godz. 13:33
  • Imieniny: Bolesławy, Magdaleny, Marii
  • Czytających: 6357
  • Zalogowanych: 22
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Trudny tydzień jeleniogórskich strażaków

Wiadomości: Jelenia Góra
Sobota, 23 lutego 2019, 14:05
Aktualizacja: Poniedziałek, 25 lutego 2019, 6:47
Autor: UM Jelenia Góra
Miniony tydzień w historii działalności jeleniogórskich strażaków zapisze się zdecydowanie smutno. – Od ub. piątku, kiedy to w nocy zginęło w pustostanie w Szklarskiej Porębie czworo ludzi, musieliśmy jeszcze pracować w akcjach, w których ujawniono śmierć kolejnych pięciu osób – informują jeleniogórscy strażacy.

Było w tym zgony naturalne, gdzie strażacy musieli włamywać się przez okna m.in. w Cieplicach czy w Czernicy, ale też zginął motocyklista w Wojanowie i zdarzyły się inne wypadki.

Jesteśmy – co oczywiste – przygotowani, by brać udział w takich przedsięwzięciach, jednakże za każdym razem praca w przypadku tragedii jest traumatyczna bardziej, niż akcje gaśnicze - podkreślają strażacy.

Są przypadki, które trudno przewidzieć i wytłumaczyć, a które dla konkretnych strażaków są wyjątkowo obciążające psychicznie.

Zbiegiem okoliczności ta sama zmiana strażaków uczestniczyła w działaniach po śmierci dwóch dziewczynek, które zginęły na moście w sylwestrową noc, i ta sama, po kilku miesiącach w dogaszaniu pożaru, w którym zginęło troje dzieci, pozostawionych w domu w Piechowicach – powiedzieli nam strażacy. – To naprawdę było trudne. Musimy sobie z tym poradzić, ale to nie znaczy, że udaje sięnam to wypchnąć z pamięci. Praca przy takich wypadkach pozostaje w świadomości przez lata.
Są wypadki, które będę pamiętał zawsze – wspomina Radosław Fijołek, komendant Miejski PSP. – Mnie, a było to chyba 20 lat temu, do dziś dręczy wspomnienie wypadku samochodu na Kapeli. Taksówką z Poznania jechało 5 osób, kierowca chyba rozluźnił się, widząc już niemal metę swojej podróży i z wielkim impetem uderzył w przydrożne drzewo. Trzy osoby zginęły na miejscu, czwarty pasażer nawet pomagał dłuższą chwilę przy naszej akcji, ale okazało się, że miał tak wielkie uszkodzenia organów wewnętrznych, że w pewnej chwili usiadł i zmarł. Z wypadku wyszedł cało tylko kierowca…

Twoja reakcja na artykuł?

1
4%
Cieszy
1
4%
Dziwi
0
0%
Nudzi
6
23%
Smuci
0
0%
Złości
18
69%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~Kapitan 23-02-2019 18:02
Strażacy mieli 6 interwencji z tygodniu. Straszne. W tym czasie policja i pogotowie zrobili ich że 100 każdy. A co najśmieszniejsze do niektórych tych interwencji o których piszą strażacy pewnie wezwali ich do pomocy policjanci.
~ 23-02-2019 19:27
do: ~Kapitan (18:02)
W tekście są wymienione te najpoważniejsze. Strażacy mają u nas w powiecie rocznie ok. 2500 wyjazdów, więc nie jest to 6 tygodniowo, tylko kilkakrotnie więcej. Jeśli chodzi o policję i pogotowie, to przynajmniej 50% z ich interwencji, to są sprawy tak błahe, że wzywający poradziliby sobie sami. W przypadku straży jest trochę inaczej. Poza tym porównaj liczebność policjantów i strażaków PSP. Policjantów jest wielokrotnie więcej, więc liczba akcji rozkłada się zupełnie inaczej. Policjant nie widzi nawet jednej czwartej akcji, które się dzieją w tym samym czasie na jego zmianie, bo załatwia je inny patrol. Strażak widzi praktycznie wszystkie akcje, które się dzieją na jego zmianie, bo jednostki PSP w powiecie są tylko dwie i prawie zawsze wyjeżdża cała zmiana naraz.
~ 23-02-2019 21:50
a straż,ma nadzór psychologa???
~ 23-02-2019 22:36
do: ~ (21:50)
Jest współpraca z psychologiem na szczeblu komendy wojewódzkiej. Jak chcesz, to możesz poprosić przełożonego o kontakt z psychologiem, ale w praktyce nikt się na to nie decyduje z różnych powodów. We wrocławskiej KW PSP nie wiem kto jest psychologiem, ale poznałem kiedyś dwie panie psycholog z KW PSP w Gorzowie. Były to dwie młode dziewczyny dopiero co po studiach. Średnio miały pojęcie o pracy w straży, a strażaków traktowały jako żywe króliki doświadczalne i dopiero się na nich uczyły. Pomocne były chyba tylko w taki sposób, że niejeden strażak pewnie próbował się z nimi umówić, więc jakieś odstresowanie na pewno było.
~takatam 23-02-2019 22:00
To strażak wchodzi pierwszy do domu gdzie leży trójka martwych dzieci -pożar ,też ma dzieci , jego koledzy mają dzieci, są tylko ludżmi , zawsze żal ściska serce , robią swoje , ale też to przeżywają , trauma jest zawsze nie wierzę , że tak to rutynowo robią, to cholernie ciężka praca i fizycznie i psychicznie i nikt tak zwyczajnie nie może sie rozpłkakć. nie chcielibyście robić w takiej robocie.
~Michał1234 23-02-2019 22:02
Wielki szacunek dla pracy Strażaków. To jest na pewno ciężka praca- służba dla społeczeństwa. Jeszcze raz wyrazy Szacunku.
~pieta 23-02-2019 22:44
Do kapitan cepie strazacy maja najwiekszy szacunek w spoleczenstwie wykonuja najnibespieczniejsza robote Zastanow sie co piszesz moze bedziez potrzebowal ich pomocy moze twoja rodzina
~Pijaczka Sabinka 24-02-2019 11:09
Alesz pracusie ! 24 godz -7 służb w miesiącu !przez te 24 godz grają w ping ponga,sprzątają,oglądają telewizje no i raz w tygodniu konserwacja sprzętu ;) ech
~do Pijaczka Sabinka 25-02-2019 10:42
A co mają robić w tym czasie?? Murować ściany czy układać kostkę brukową?? I później wykończeni i bez sił jechać Ci na pomoc... Zastanów się co piszesz...
~Pijaczka Sabinka 25-02-2019 13:03
Myśle że system 24 h jest do bani ! Normalne zmiany pi 8 godzin a nie spanie na tapczanie !

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group