Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 11 kwietnia
Imieniny: Filipa, Leona
Czytających: 16115
Zalogowanych: 73
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Tadeusz Steć non–fiction

Niedziela, 10 listopada 2013, 8:28
Aktualizacja: 8:33
Autor: Janusz Skowroński
Region: Tadeusz Steć non–fiction
Tadeusz Steć z wycieczką w Muzeum Okręgowym w Jeleniej Górze – lata 60.
Fot. Archiwum Muzeum Karkonoskiego
Na rynku wydawniczym pojawiła się książka o legendarnym przewodniku. Nosi tytuł „Legenda Sudetów Tadeusz Steć. Życie i śmierć 1925–1993”. Jej autorem jest znany przewodnik sudecki Stanisław Jawor. Na stu pięćdziesięciu stronach, wzbogaconych o płytę CD, zawierającą 65 zdjęć i dokumentów w znacznie lepszej niż w książce rozdzielczości, Jawor mierzy się z legendą. I co więcej autor tę legendę bezlitośnie obnaża.

33 lata znajomości to wystarczająco długo aby podjąć się napisania biografii o drugim człowieku. Jawor pracował nad książką o Steciu długo. Kilka lat temu, już niby była gotowa, gdy nagle pojawiało się coś nowego. Czytając „Legendę Sudetów” wydaje się, że warto było poczekać. Choćby na gruntowną kwerendę w IPN-ie, która zaowocowała całym rozdziałem pt. „Pracownik kontrwywiadu”. Steć uwikłał się i w służby kontrwywiadowcze i później w organa bezpieki. To bezsporny fakt. Jawor pokazując zgromadzone dokumenty krąży wokół pytania: chciał czy musiał? Mając tak liczne kontakty z turystami z „lepszych” Niemiec i lubiąc „twardą” walutę dokonywał wyborów. Czy był porządnym agentem? Jawor, podpierając się opiniami ludzi ze służb, twierdzi że nie. Ale osąd pozostawmy czytelnikowi.

Mit, z którym Stanisław Jawor ostatecznie rozprawia się to tzw. sprawa Radomierzyc, pałacu nad Nysą Łużycką i znajomości Stecia z samym Piotrem Jaroszewiczem. Ich wspólna „wyprawa” po radomierzyckie archiwalia zakończyła się… Nie, szczegółów nie zdradzę, wszak nie odbiorę Jaworowi przyjemności objaśniania, jak w Polsce pisze „historię nie dla idiotów” i kto w niej celuje.

Książka na każdym kroku podkreśla pionierkę Tadeusza Stecia w zagospodarowywaniu Sudetów, wyznaczanie nowych szlaków turystycznych czy tytaniczną pracę regionalisty na tzw. ziemiach odzyskanych, wpisujących się w obowiązujący nurt komunistycznej propagandy jako jedynie słusznych, bo piastowskich. Pomijając kontekst, praca pisarska Stecia nawet dwadzieścia lat po jego śmierci budzi nadal szacunek.
Na końcu książki szczegółową bibliografię jego dorobku autorskiego zebrał i opracował jeleniogórski archiwista Ivo Łaborewicz. Aktywność pisarska Stecia trwała aż 35 lat. I choć wiemy, że po jego kultowych „Sudetach Zachodnich część I” (1965) następnych części – mimo zapowiedzi – już nie było, bo Steć wybrał mamonę, na dodatek w „lepszych”, bo west-markach, to i tak na wielu stronach książki przewija się tytanizm jego pracy.

Nie znał internetu i nie korzystał – jak czyni to wielu dzisiejszych autorów przewodników turystycznych – z opcji „kopiuj – wklej”. Steć był oryginalny a każdy opisany szlak osobiście przeszedł, choćby znakując go czy prowadząc szczegółowe notatki. I był do tego genialnym samoukiem, potrafiącym korzystać z literatury obcej, głównie niemieckiej, zastanej w powojennej Jeleniej Górze (której nawiasem mówiąc nie oddał).

Budził niekłamany podziw, respekt, szacunek. Z czasem przechodzący w odrazę i niechęć środowiska, które wcześniej wykształcił. Taki był. Inny niż wszyscy inni. Skończył tragicznie styczniowej nocy 1993 roku.
Podczas pracy nad książką Stanisław Jawor korzystał z archiwaliów rodzinnych Steciów i licznych rozmów z członkami rodziny. To widać w tekście. Zachodzi tylko obawa, czy książka, która będzie miała prawo nie spodobać się rodzinie, nie zostanie przez nią odrzucona? Ostatni casus „Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego pokazuje, że Temida zaczyna śmiało sobie poczyna, wkraczając na obszary zarezerwowane dla literatury, dając pierwszeństwo nie czytelnikowi a dobrom osobistym osób trzecich.

W przypadku non-fiction Stecia odezwać mogą się inni - choćby przewodnicy, turyści czy nawet seksualni partnerzy sudeckiej legendy. Bo ta książka może być solą w oku. A że jest „coś na rzeczy” niech świadczy fakt zapowiedzi jej jeleniogórskiej premiery.

Pierwotnie autor miał zaprezentować ją na sobotnich (9.11.) obchodach 60-lecia koła przewodników sudeckich w Jeleniej Górze. W ostatniej chwili zmieniono program i Jawor z niego „wyleciał”. Mimo wszystko autor zapowiedział, że w auli Uniwersytetu Ekonomicznego w Jeleniej Górze na jubileuszu pojawi się. Z książką.

Stanisław Jan Jawor „Legenda Sudetów Tadeusz Steć. Życie i śmierć 1925-1993”, wyd. I Agencja Wydawnicza CB Warszawa 2013, str. 160 + płyta CD.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Czy popierasz imprezy biegowe w Jeleniej Górze?

Oddanych
głosów
192
Tak - świetny pomysł
62%
Nie - za duże utrudnienia dla mieszkańców
27%
Nie mam zdania
11%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego „tanie auto” często wychodzi drożej? Pułapki branży moto
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej
 
Aktualności
Powieszone drzewo… Lipa Sądowa w Szklarskiej Porębie
 
Sudeckie hotele i schroniska PTTK
Schronisko Pod Muflonem – najładniejsze w Sudetach?
 
Karkonosze
Nad Śnieżką przeleciał Księżyc. W tym czasie ludzie wracają z jego drugiej strony
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group