• Poniedziałek, 23 września 2019
  • Godz. 1:07
  • Imieniny: Bogusława, Linusa, Liwiusza, Tekli
  • Czytających: 5251
  • Zalogowanych: 6
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Spowiedź szalonego kontrabasisty

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 24 sierpnia 2014, 7:53
Aktualizacja: Poniedziałek, 25 sierpnia 2014, 7:50
Autor: Elster
Fot. BM
Wczoraj (w sobotę, 23 sierpnia) na deskach Teatru im. Cypriana Kamila Norwida warszawski Teatr Polonia zaprezentował monodram “Kontrabasista” pióra niemieckiego pisarza Patricka Süskinda w reżyserii i wykonaniu Jerzego Stuhra. Spektakl grany był przy pełnym komplecie widzów, biletów zabrakło już dawno. Organizatorem wydarzenia, w ramach III Festivalu dell' Arte, jest Fundacja Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej.

- Jestem szczęśliwy, że po 25. latach został przeprowadzony remont sufitów widowni głównej. To wspaniale, że dziś widownia wypełniona jest po brzegi publicznością, a przed nami występ mistrza polskiego teatru i kina – zapowiedział przed spektaklem Piotr Jędrzejas, dyrektor Teatru im. Norwida, który był niegdyś uczniem i asystentem Jerzego Stuhra, wspólnie zrealizowali przecież “Ryszarda III” Szekspira w krakowskim Teatrze Ludowym.

Chociaż od premiery “Kontrabasisty” w krakowskim Starym Teatrze w Piwnicy “Przy Sławkowskiej 14” minęło 29 lat, monodram wyreżyserowany przez Jerzego Stuhra – jak się okazuje - nadal przyciąga rzesze widzów i serwuje im wspaniałą zabawę. Spektakl przyniósł Stuhrowi prawdziwy sukces. Odbył nawet światowe tournee od Włoch, poprzez Kanadę, USA do Anglii, Austrii i Niemiec. Grany był także w wielu miastach w Polsce, m.in. w Gdańsku, Koninie, Olsztynie, Słupsku, Szczecinie, Warszawie i Zielonej Górze.

Spektakl prezentuje rzecz o artyście i o zwyczajnym człowieku, o jego niezgodzie na szarość, o jego groteskowym buncie, a jednocześnie o próbie obrony tej zwyczajności. Niczym byłby jednak ten tekst, gdyby nie Jerzy Stuhr. Bo tekst, chociaż posługując się muzycznymi przenośniami mówi ciekawie i niegłupio o samotności, alienacji i nie spełnionych aspiracjach życiowych, to jednak obfituje w stwierdzenia demagogicznie, efekciarskie i niekoniecznie prawdziwe.

“Kontrabasista” to widowisko kameralne, proste, wręcz ascetyczne. Stuhr wciela się w artystę muzyka przepełnionego ambicjami większymi od talentu. Jest to studium duszy artysty nie do końca spełnionego. Jeden człowiek przez ponad półtorej godziny mówi do kilkusetosobowej widowni. Poza tym “nic się nie dzieje”. Ale co chwila na sali odzywa się śmiech, widzowie śledzą każdy ruch aktora, każdą minę, gest, słowo.

Spektakl ma formę intymnej, acz publicznej spowiedzi. Ta spowiedź kontrabasisty to dialog podwójny: z rzeczywistym instrumentem oraz wyobrażoną publicznością, która wtargnęła do niewielkiego pokoiku niemieckiej czynszowej kamienicy. Ten swoisty ekshibicjonizm narzuca aktorowi dystans. Stąd rzecz jest na poły groteskowa, momentami - kabaretowa. Ton serio pojawi się w sposób ostentacyjny dopiero w finale. Brzmi wtedy przejmująco prawdziwie. Stuhr kreśli portret przenikliwy, pełen ciepłej ironii, bardzo ludzki. To rozpacz samca, któremu pozostają tylko erotyczne marzenia, by widzieć szansę lirycznego ocalenia czystości uczuć. Pomaga mu w tym kontrabas jako milczący i pełen niemej ekspresji... partner.

Kontrabasista zda się mówić na końcu: - Śmiejecie się z siebie. Jesteście tacy sami: mali, szarzy, sfrustrowani marzyciele, zaprogramowani, anonimowi wykonawcy odgórnych poleceń. Nie potraficie się cieszyć z małego, z tego co rzetelne i uczciwe. Chociaż pyta kontrabasista - czy śmieciarz jest się w stanie cieszyć, że lepiej sprząta śmieci od innych?

A w finale owacje na stojąco. Bo widzowie przyszli tu przecież nie “na autora” (Patricka Süskinda). “Kontrabasista” przyciągnął nazwiskiem wykonawcy - Jerzego Stuhra, który nie wzrusza, lecz przekornie rozśmiesza.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (12) Dodaj komentarz

~Zk 24-08-2014 8:27
No komu nazwisko autora nic nie mówi to nie mówi,proszę pisać w swoim imieniu....
~etam 24-08-2014 9:34
suskind od pachnidła przecież to wszystkim coś mówi
~ocetto 24-08-2014 9:45
Może to jakiś polonista pisał, to mu takie nazwisko Süskind albo Cortázar nic nie mówi. Przekonałem się w pewnym gimnazjum.
kazimierzp 24-08-2014 10:41
Kiedy 40 lat temu oglądałem Jerzego Stuhra w roli Wybickiego w spektaklu Nocy Listopadowej to postać przez niego grana była tak przekonywująco wkurzająca jaką miała być w zamyśle Stanisława Wyspiańskiego. Kiedy wczoraj widziałem na scenie starego już Jerzego Stuhra jako sfrustrowanego i niespełnionego kontrabasistę to dalej był niesamowicie przekonywujący. Kiedy chciał aby widzowie się śmiali to widownia parskała smiechem, kiedy pokazywał tragizm postaci sala zamierała wpatrzona w scenę! Doskonały artysta,świetny rzemieślnik sztuki aktorskiej. Spektakl śmieszny przekazuje nam wszystkim przesłanie: tkwienie w miejscu, zatrzymywanie się w rozwoju do niczego nie prowadzi. Może daje poczucie pewności, stałości ale pozostawia niedosyt, frustrację. Ileż razy my nie wykorzystaliśmy szans w życiu?
elster 24-08-2014 12:57
Nie, nie jestem polonistą i nie uczę w gimnazjum. Nie zależało mi na tym, by komukolwiek z obecnych na spektaklu Widzów wytykać, że nazwisko autora (Patricka Süskinda) nic nie mówi. Po prostu publiczność przyszła na Stuhra, a nie na Süskinda. Jeśli powstało jakieś nieporozumienie, proszę wybaczyć błędy autorowi piszącemu późną porą po 22-ej. Pozdrawiam. Miłej niedzieli.
~ 24-08-2014 17:18
wiadomo niemcy gospodarze przyjechali obwachiwac jelenia wiec musi byc sztuka jakiegos niemca b y niemiaszki poczuli sie swojsko , w koncu jakby nie bylo darmo nie przyjezdzaja - na ukrainie wojna wiec moze cos im sie uda urwac z dolnego slaska, bo zawsze gdy ruski wojuje to i niemiec nie proznoje - tak bylo przed II wojna tak jest i teraz- widac po mediacjach merkelowej u putina i to bez nas Polakow, wiec wiadomo ze znowu sie zwachali
~Ewa 24-08-2014 22:26
A może napiszcie po ile były bilety. 100 zł od osoby (czyli 400-500 zł od całej rodziny) to jest zwyczajne okradanie ubogich ludzi! Dla kogo był ten spektakl - dla zwyczajnych ludzi, czy kilku bogaczy? Nikt nie pójdzie za połowę miesięcznej wypłaty, żeby się pośmiać z podstarzałego i przereklamowanego pana. Wielkie gwizdy dla teatru!
~ 24-08-2014 23:03
No właśnie, ile kosztowało wyprodukowanie spektaklu, w którym wystepuje jeden pan z kontrabasem? Żadnej rozbudowanej scenografii, kostiumów, aktorów, którym trzeba zapłacić za występ. Bilety na dużo bogatsze spektakle są o wiele tańsze. Frajerzy jak widać się znaleźli - snoby, którzy zapłacili za markę, a nie za wartość. Tak samo jak kupują portki markowych firm, mimo że za 3-krotnie niższą cenę można kupić nie gorsze spodnie. Różni cwaniacy dzięki takim jak oni żyją.
rymcycymcy 25-08-2014 0:48
22:26 | ~Ewa | ...Ewo, zazwyczaj tzw. ubogie rodziny wydają 5 stów miesięcznie na tanie fajki, spirytualia, popitkę i zagrychę ! :) ...cena biletów nie uszczupli więc napiętych budżetów ! :)
~Cóż 25-08-2014 8:20
Jurek na pewno jest aktorem b.dobrym - wystarczy wspomnieć jego role w "Wodzireju" i "Amatorze" - i gdyby nawet nic więcej nie zagrał, to już zapisałby się w historii polskiego kina. Natomiast co do cen biletów - to rzeczywiście "stuwencjusz" jest lekkim przegięciem - rodzina czteroosobowa i 400,00 zł z bańki. Dużo za dużo. Ale cóż, na szczęście pozostało nam dobre kino i dobra muzyka za darmo w necie - dopóki nie zablokują, to ściągać co się da - tylko tak możemy zaprotestować przeciwko horrendalnym cenom za kulturę. Chociaż ta kultura na psy spada z roku na rok....
~do 00:48 25-08-2014 22:19
Ty rymcycymcy to wydajesz nie pięć stów, ale całą swoją pensję. O ile taką masz, bo po twoim zaangażowaniu w pisaniu debilnych postów wnioskuję, że jesteś jakimś podstarzałym nieudacznikiem, wciąż żyjącym na koszt mamusi i spędzającym całe dnie przed kompem.
~ 25-08-2014 22:23
Pan Stuhr niestety jest mocno przereklamowany. Taki typowy celebryta, co to sławny jest dlatego, że jest sławny. Jest wielu zdolniejszych aktorów, którzy jakoś nie biorą takiej kasy za spektakl. Bo widać że cała ta kasa poszła na wynagrodzenie dla niego, a nie na koszty produkcji przedstawienia. Jeśli nie odpowiada wam, żeby być dojonym przez takich cwaniaków, to nie chodźcie na takie spektakle. Dopóki będą naiwni chodzacy do teatru na same nazwiska, dopóty celebryci będą pływać jak pączki w maśle, niewiele się napracowując w życiu, podczas gdy przeciętna rodzina musi tyrać pół miesiąca, żeby zobaczyć takiego jednego z drugim przez 1,5 godziny.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group