Sobota, 19 czerwca
Imieniny: Gerwazego, Protazego
Czytających: 2614
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Spółdzielnia igra z życiem lokatorów

Środa, 10 lipca 2013, 6:39
Aktualizacja: Czwartek, 11 lipca 2013, 8:45
Autor: Angela
Region: Spółdzielnia igra z życiem lokatorów
Fot. Czytelniczka
Od kilku lat mieszkanie Darii Potaczek z Jeżowa Sudeckiego jest zalewane przez dziurawy dach, który w całości nadaje się do wymiany, bo zagraża życiu lokatorów. Tymczasem Jeleniogórska Spółdzielnia Rolniczo – Handlowa Samopomoc Chłopska poza zastraszaniem mieszkańców, nie robi z tym nic.

Chodzi o czterorodzinny budynek przy ul. Długiej w Jeżowie Sudeckim, gdzie pani Daria mieszka z rodziną od 1993 roku. Wynajmuje tu od spółdzielni 80-metrowe lokum tuż pod dachem.

- W tym roku zalało mnie już trzy razy, raz w maju i dwa razy w czerwcu – skarży się Daria Potaczek. – W minionym latach mieszkanie miałam zalane kilkanaście razy. Ledwo co zdążę zrobić remont, a już mam nowe zacieki na ścianach i sufitach w kuchni, łazience i pokoju. Poza mokrymi, zagrzybionymi ścianami, od wody cieknącej z sufitów psują się wszystkie sprzęty: lodówka, pralka, czajnik i inne. Od tych ciągłych zacieków uległa uszkodzeniu instalacja elektryczną i co jakiś czas przygasa i gaśnie nam światło. Jest to zagrożenie dla naszego życia, a ja mam troje dzieci. Przy większych wiatrach dachówki spadają na chodnik, kiedyś kilka z nich spadło tuż koło mojego syna, który wchodził do budynku – dodaje kobieta.

Lokatorka zaproponowała wykonanie remontu dachu na własny koszt w zamian za odliczenie wydanych pieniędzy z czynszu. Spółdzielnia jednak zlekceważyła pismo lokatorki i nawet nie odpowiedziała na nie.

- Zagroziłam, że jeśli nic nie zrobią z dachem przestanę płacić za czynsz, ale w związku z tym, że miałam już podobną sytuację kilka lat temu kiedy wymieniano instalację wentylacyjną i obciążono mnie jej kosztami, nie wiem co teraz będzie. Wówczas straszono mnie podwyżką czynszu i rzeczywiście ten czynsz mi podniesiono. Miesięcznie płacę około 600 zł, a w budynku nic nie jest robione. W ostatnim czasie przyszedł jakiś pan ze spółdzielni, pooglądał dach i powiedział, że spróbuje go jakoś zabezpieczyć, ale niewiele może zrobić, bo jak ruszy go, to cały się zawali. Sprawa skończy się w sądzie, bo nie mamy innego wyjścia. Kiedy dzwoniłam do prezesa to on na mnie krzyczał i straszył eksmisją – dodaje lokatorka.

Próbowaliśmy się skontaktować z prezesem spółdzielni Władysławem Szczurkiem, jednak mimo że dzwoniliśmy w różnych porach przez kilka dni i zostawiliśmy numer telefonu, nikt nie znalazł dla nas nawet kilku minut. Wczoraj prezes przekazał sekretarce, że nie będzie komentował sprawy i mamy napisać artykuł bez jego wyjaśnień. Do tej pory spółdzielnia nie odpowiedziała też lokatorce na pismo z 13.czerwca, mimo że termin ustawowy odpowiedzi wynosi czternaście dni.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group