Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 31 maja
Imieniny: Anieli, Petroneli
Czytających: 10995
Zalogowanych: 66
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Skocznia narciarska w Jeleniej Górze – zapomniana i zaniedbana...

Wtorek, 24 grudnia 2013, 12:25
Aktualizacja: Środa, 25 grudnia 2013, 13:47
Autor: Przemek Kaczałko
Jelenia Góra: Skocznia narciarska w Jeleniej Górze – zapomniana i zaniedbana...
Fot. red.
Po sukcesach Adama Małysza jesteśmy świadkami eksplozji nowych, młodych talentów. Niestety wśród nich nie ma sportowców z rejonu Sudetów. Jedyny skoczek z naszego regionu to Krystian Gryczuk z Lubawki, który stawia na kombinację norweską, a formę szlifuje głównie w Harrachovie. Brak bazy do uprawiania tej dyscypliny sportu jest oczywistym powodem nie tylko braku sukcesów sudeckich skoczków, ale w ogóle ich istnienia na sportowej mapie Polski. Zamknięta skocznia w Lubawce, czy "Orlinek" w Karpaczu sprawiają, że lokalni kibice i sportowcy z zażenowaniem patrzą na zaniedbane obiekty, które mogłyby pomóc w wyszlifowaniu diamentów na miarę Kamila Stocha, Piotra Żyły, czy chociażby Klemensa Murańki.

Z pewnością chętnych by nie brakowało, o trenerów również nie trudno, ale gdzie mieliby zaczynać pierwsze loty najmłodsi adepci skoków narciarskich?

W skocznię "Orlinek" Ministerstwo Sportu władowało przed laty 3 miliony złotych, rozegrano tam mistrzostwa świata juniorów w 2001 roku, później obiekt przeszedł w prywatne ręce i od 4 lat nie oddano tam żadnego skoku (nie licząc tych na bungee).

W Sudetach funkcjonowało niegdyś wiele skoczni narciarskich. Pierwszy obiekt wybudowano w Szklarskiej Porębie, istniało wiele mniejszych jak chociażby w Cieplicach, Sobieszowie czy Karpaczu, ale na żadnym z nich obecnie nie da się skakać - są zaniedbane lub ślad po nich zaginął.

Do rozwoju tej dyscypliny na masową skalę niezbędne są małe obiekty, takie jak zapomniana skocznia na Kopkach w okolicach Balatonu. Można tam dojść również od strony ulicy Kruszwickiej w Jeleniej Górze. Gęsty las skutecznie ukrywa relikt przeszłości - być może dzięki temu wandale, których nie brakuje w naszym kraju, nie rozbili w pył szczątków przypominających o historii skoków narciarskich na ziemi jeleniogórskiej.

Zanim przejdziemy do samej skoczni, warto rozejrzeć się po okolicznych wzgórzach. Przed wojną były one miejscem spacerów, wytyczono ścieżki z licznymi ławkami, a perłą masywu Skaliste był punkt widokowy na Skałach Wilhelma - nazywano go "Tronem Bogów", gdzie w 1888 roku zamontowano w skale tablicę upamiętniającą cesarza Fryderyka III. Dzisiaj ścieżki są zarośnięte krzakami, drzewa zasłaniają piękne widoki, które spacerowicze mogli podziwiać w przeszłości. Okoliczny kamieniołom, w którym wydobywano granit również robi wrażenie, ale wróćmy do miejsca, gdzie dziś się wybraliśmy...

Gdy już uda się odnaleźć tajemniczy przesmyk pośród drzew naszym oczom ukaże się stroma górka, a nad nią dwa ceglane murki, które na początku XX wieku były progami wynoszącymi śmiałków w kilkusekundowy lot. Po pokonaniu wzniesienia możemy postawić na nich stopy, ale najpierw wejdźmy wyżej - do miejsca, z którego skoczkowie startowali. Nie ma już śladu po drewnianej platformie, z której sportowcy nabierali rozpędu. Pozostaje nam dojść do progu i oczami wyobraźni poszybować przed siebie...

Rekord wybudowanej na początku lat 20-tych jeleniogórskiej skoczni to 14 metrów, pierwsze zawody rozegrano tutaj w 1924 roku w Święto Trzech Króli, a ostatni amatorzy wybijali się w przestworza podobno jeszcze na początku lat 60-tych ubiegłego wieku.

Czy kiedyś to miejsce odżyje? Trudno sobie wyobrazić, aby Kopki znowu mogły tętnić życiem. W dzisiejszych czasach ludzie nie mają już tyle czasu co w latach przedwojennych, w pogoni za pieniądzem, w dobie telewizji i internetu aktywność rekreacyjno-sportowa schodzi na dalszy plan. Mimo wszystko warto zainwestować w małe skocznie (20-60 metrowe) dla celów czysto amatorskich i obserwować młodych śmiałków, by po przegapieniu "małyszomanii", nie przegapić kolejnych lat, w których mógłby eksplodować karkonoski talent.

Dotychczas nasz region zasłynął dzięki Mirosławowi Grafowi ze Szklarskiej Poręby (członek kadry narodowej lat 70 i 80-tych) oraz Ryszardowi Witke - dwukrotnemu olimpijczykowi, siódmemu zawodnikowi mistrzostw świata z Oslo i 9. w Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 1967/68.

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
1293
Dobry pomysł
51%
To jest niedopuszczalne
32%
Nie mam zdania
17%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Drenaż mózgów – Polska straciła 19 noblistów
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
Aktualności
Kleszcz jest groźniejszy dla psa niż dla człowieka
 
Aktualności
Turniej Rycerski na Zamku Bolków
 
Aktualności
Moto Dzień Dziecka pełen atrakcji
 
Aktualności
Tłumy na święcie karkonoskich ratowników
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group