Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 17 stycznia
Imieniny: Antoniego, Jana
Czytających: 9543
Zalogowanych: 32
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Siła słowa i muzyki legendarnego Kisiela

Piątek, 25 lutego 2011, 22:52
Aktualizacja: Sobota, 26 lutego 2011, 8:08
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Siła słowa i muzyki legendarnego Kisiela
Fot. TEJO
Jako jedyny odważył się otwarcie mówić i pisać o polskich absurdach w czasach, kiedy odwaga tania nie była. Jego felietony z wiekiem nabierają smaku i wartości: mimo upływu lat wciąż są aktualne. Rzadziej jednak bywa kojarzony z muzyką, a przecież stworzył dzieła wielkie. 7 marca skończyłby sto lat.

Stefan Kisielewski. Popularny Kisiel, którego Czesław Miłosz nazywał „rudą kochaną małpą”. Jelenia Góra jako pierwsze miasto w Polsce zauważyła setną rocznicę urodzin tego człowieka epoki, symbolu rozsądku i mądrej walki z systemem, mistrza słowa mówionego i pisanego. I jak się okazuje – także kompozytora. Choć w tym względzie zdecydowanie niedocenionego.

Zaległości w tym względzie postarała się nadrobić Filharmonia Dolnośląska w Jeleniej Górze, która zaprosiła córkę i wnuczkę Stefana Kisielewskiego: panie Krystynę i Annę Sławińskie. Honorowi goście, którym towarzyszyła znawczyni polskiej muzyki współczesnej pani Małgorzata Gąsiorowska, wraz z publicznością wysłuchały koncertu niezwykłego ilustrowanego także zdjęciami z różnych okresów życia nieobecnego Bohatera.

Na repertuar złożyły się niemal zupełnie nieznane lub znane niewielu melomanom dzieła muzyczne Stefana Kisielewskiego w wykonaniu Filharmoników Dolnośląskich pod batutą Sławka A. Wróblewskiego. I Jego znacznie szerzej znane felietony publikowane w Tygodniku Powszechnym. Przeczytane przez samego Wojciecha Pszoniaka, wybitnego aktora teatralnego i filmowego, który wczuł się w rolę autora i przekonywująco przedstawił kilka świetnych tekstów.

– Rozrywka to wyrafinowana sztuka planowania sobie czasu wolnego – pisał „Kisiel” nawiązując do muzyki, którą uważał głównie za formę rozrywki nie przypisując jej innych treści. Choć nie zabrakło skojarzeń, że napisany w 1967 roku balet „Wesołe miasteczko”, w którym ludzie przebrani za lwy czekają w klatkach na parę zakochanych, był proroczą wizją wydarzeń Marca 1968 roku. I pobicia samego autora, któremu esbecja spuściła lanie „za odwagę”.

Muzyka z suity do tegoż baletu zamknęła repertuar piątkowego koncertu. Muzyka, którą niczym zakurzony skarb znaleziony na strychu lub w piwnicy „odkurzyli” artyści Filharmonii Dolnośląskiej. Klimaty pogodne, mocno nasycone kolorystycznie, z bogatymi partiami instrumentów dętych i perkusyjnych, które jakże często nie „przepracowują się” w „klasycznym” repertuarze.

Do tego dyrygent, Sławek A. Wróblewski, który ze swadą poczucia humoru dyrygował nie tylko orkiestrą, ale i publicznością. Tak, bowiem w jednej z części suity „instrumentem” jest ludzki śmiech, który Maestro wydobył z widzów! Podobnie jak klaskanie do rytmu w Marszu cyrkowym wieńczącym dzieło.

Ale zanim zabrzmiały finałowe akordy, łącznie z bisem, muzycy uraczyli publiczność innymi dziełami Stefana Kisielewskiego: Koncertem na orkiestrę kameralną oraz Koncertem fortepianowym, w którym partię solową zagrała Zofia Antes. Dzieło to szczególne: powstawało przez 11 lat, choć w wyobraźni kompozytora narodziło się znacznie szybciej.

– Ten koncert ciągnie się za mną jak wąż morski – wspominał Stefan Kisielewski. Pierwsza część była gotowa w roku 1980, a ostatnia – w 1991. – „Co z tego będzie? – Zobaczymy! – powiedział ślepy. Dzieło oceni publiczność, która ma zawsze rację” – przytoczył słowa Kisiela Wojciech Pszoniak.

Publiczność jeleniogórska przyjęła cały wieczór, na który złożyła się także kompozycja Czecha, Bohuslava Martinu „Jazz Suita”, owacją na stojąco. Dodajmy, że solistów w tym koncercie było znacznie więcej. Rozbudowane partie poszczególnych instrumentów nie stanowiły problemu dla Janusza Nykiela (skrzypce), Ireny Maciejewskiej (obój), Joanny Leszczyńskiej-Kołodziej (rożek angielski), Bartosza Kolendo (klarnet), Edwarda Sytianko (flet) oraz Tomasza Suchowierzcha (fagot) i wielu innych świetnie dysponowanych muzyków.

Pracę nad Koncertem Fortepianowym Stefan Kisielewski zakończył na kilka miesięcy przed śmiercią. Odszedł 27 września 1991 roku. W roku bieżącym wspominamy zatem podwójną rocznicę. Kiedy Kisiela zabrakło wśród żywych, pojawiły się głosy, że słowo Stefana Kisielewskiego przydałoby się Polakom w tzw. nowych czasach. Szczęśliwie ten niezwykłej głębi człowiek pozostawił bogatą spuściznę, którą – jak pokazało dzisiejsze wydarzenie – wciąż można odkrywać na nowo.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki masz stosunek do zbiórek, akcji charytatywnych?

Oddanych
głosów
501
Staram się pomagać wszystkim
32%
Pomagam tylko osobom, które znam
35%
Nie biorę udziału w taki akcjach
33%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
15 błędów zimowej jazdy, które niszczą silnik
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Pogoda
Wracają ujemne temperatury
 
Kilometry
Czy można przejeżdżać przez skrzyżowanie na pomarańczowym świetle?
 
Karkonosze
Śmierć za śmiercią na Śnieżce
 
Teatr im. Norwida
Orwellowski „1984” na scenie Teatru Norwida
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group