Piątek, 4 grudnia
Imieniny: Barbary, Piotra, Jana
Czytających: 6839
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Rowerowa wyprawa po Pogórzu Karkonoskim

Wiadomości: Region
Piątek, 15 maja 2020, 19:29
Aktualizacja: Poniedziałek, 18 maja 2020, 20:44
Autor: Sowa
Fot. Sowa
Złagodzone obostrzenia zachęciły mnie do wyruszania do lasu. Zasiedziałe ciało domagało się kontaktu z przyrodą. Rozleniwione mięśnie prosiły o niezbędną dawkę adrenaliny. Buchająca zielenią wiosna zdopingowała mnie do działania. Szybko skompletowałem ekwipunek potrzebny na wprawę (z obowiązkową maseczką) i wyruszyłem na trasę. Wybrałem rozległy teren Pogórza Karkonoskiego, położonego pomiędzy Miłkowem, Sosnówką Górną, a Borowicami. Wycieczkę rowerową w całości pokonałem wraz z przyjaciółmi drogami leśnymi w obrębie Nadleśnictwa „Śnieżka”.

Pogórze (Przedgórze) Karkonoskie to brama w wyższe partie Gór Olbrzymich. Kulminacje kilkunastu niewysokich szczytów tworzą malowniczy przedsionek Karkonoszy. Górzysty teren porośnięty lasami oferuje sporo krajoznawczych atrakcji. Strome zbocza skrywają wiele tajemniczych dolin, wąwozów i formacji skalnych schowanych pod peleryną drzew w krainie Ducha Gór. Również karkonoskie miejscowości w obrębie Gminy Podgórzyn mają bogatą historię i skłaniają odwiedzających je turystów do zapoznania się z dziejami poszczególnych wsi. Zatem w drogę…

Start wycieczki to parking przy „Orliku” w Miłkowie koło kościoła św. Jadwigi. Miejsce to wybrałem nieprzypadkowo, ponieważ zmotoryzowani kolarze będą mieli, gdzie pozostawić swoje „cztery kółka”. Dalej kierujemy się w prawo wzdłuż muru okalającego kościół św. Jadwigi. Oglądamy po drodze trzy krzyże pokutne oraz pręgierz. Warto też zobaczyć epitafia nagrobne karkonoskich laborantów znajdujące się w murach zewnętrznych świątyni. Wszystkie zabytki zostały rzetelnie opisane na tablicach informacyjnych znajdujących się przy atrakcjach.

Pedałujemy w górę wsi jadąc przez Miłków główną arterią. Po kilku minutach jazdy po płaskim gwałtownie zmienia się profil trasy. Pora zmienić przełożenia biegów, aby pokonać stromy podjazd obok ostatnich zabudowań Miłkowa. Wyjeżdżamy z asfaltowej drogi, na krótki, brukowany odcinek (obok ujęcia wody), a potem podążamy szutrową nawierzchnią w stronę Karpacza zboczem Strzelca (755m). Za zakrętem w lewo na wypłaszczeniu łapiemy oddech i kontynuujemy przejażdżkę jadąc wygodną „szutrówką”. W bezpośrednim sąsiedztwie tej leśnej drogi zlokalizowana była kiedyś skocznia narciarska Strzelec (K-52), po której dzisiaj praktycznie nie ma śladu (uwieczniona została w filmie „Nauka latania”).

Po płaskim fragmencie wjeżdżamy na kolejny etap/poziom tej rowerowej eskapady. Skręcamy na rozdrożu ostro w prawo pokonując kolejne warstwice na zboczu Strzelca. Ten odcinek stanowi północny fragment wyznakowanej trasy rowerowej „Karpacz przyjazny rowerom”. Wspinamy się podjeżdżając dobrze wyprofilowanym leśnym duktem aż do skrzyżowania z czerwonym pieszym (Głównym Szlakiem Sudeckim - GSS). Podczas wjazdu w kilku miejscach przerzedzonego lasu odsłaniają się ładne widoki na Miłków i okolicę. Ostatni fragment podjazdu stanowi nie lada wyzwanie dla każdego amatora górskich wojaży. Po kilku kilometrach mozolnego spinania mięśni, mocne nachylenie u podnóża szczytu Strzelca, jest królewskim zwieńczeniem tego etapu.

Na skrzyżowaniu odbijamy w prawo (na czerwony GSS) w stronę OW „Lubuszanin”, do którego docieramy po kilku minutach jazdy wyboistym, rozjeżdżonym traktem. Środkowa ścieżka tej trasy to najlepszy wybór na ten odcinek. Wkrótce dojeżdżamy na rozległą polanę przez którą przejeżdżamy zgodnie ze znakami czerwonymi odbijając w prawo w stronę formacji skalnej Patelnia. Na skraju lasu warto się odwrócić, aby móc podziwiać przepiękną panoramę Wschodnich Karkonoszy z dominantą Śnieżki, wyjątkowo ładnie widzianą z tego miejsca.

Po chwili jazdy czerwonym szlakiem docieramy do kilku formacji skalnych na zboczu Grabowca (784m), świętej góry Prasłowian. Czar tego miejsca ukazują najpierw pojedyncze ostańce skalne, a potem prawdziwa świątynia z granitu – Patelnia. Tutaj robimy kilkuminutową przerwę na wejście wąską ścieżką na punkt widokowy, aby naładować się energią z wnętrza Ziemi. Wg ezoteryków tutaj znajduje się jeden z czakramów bijący mocą na terenie Polski od wieków. Nie zaszkodzi nikomu posilić się turboładowaniem w połowie wycieczki. Widoki na całe Zachodnie Sudety zachwycają, chociaż są sporo ograniczone przez rozrastające się drzewa.

Wracamy na rower i zjeżdżamy bardzo stromym czerwonym do najbliższego rozwidlenia. Tutaj skręcamy ostro w lewo na bezszlakowy odcinek zmieniając kierunek wycieczki. Po przejechaniu kilkuset metrów płaskim fragmentem leśnej drogi docieramy do załamania zbocza, skąd rozpościera się piękna panorama na Kotlinę Jeleniogórską i Przedgórze Karkonoszy. Szczególnie okazale prezentują się również: zbiornik wody pitnej „Sosnówka” oraz ośnieżone Zachodnie Karkonosze. Wkrótce docieramy ponad Kaplicę św. Anny przetrzebioną, ale i widokową trasą. Jeśli komuś zabraknie wody w bidonie, to Dobre Źródło bijące spod kaplicy stanowi idealny rezerwuar wody dla spragnionego turysty.

Jedziemy dalej w stronę Borowic niebieskim szlakiem, który pomaga w nawigacji. Po kilku minutach asfaltowego odcinka znów wjeżdżamy na szuter (dokładnie od przekroczenia na wprost lokalnej szosy z Jeleniej Góry do Karpacza Górnego). Ten odcinek stanowi również fragment Euroregionalnego Szlaku Rowerowego/Liczyrzepy ER-2. Wygodną, szeroką, leśną drogą z luźnymi kamieniami zjeżdżamy dostojnie do Borowic, malowniczo położonych w Dolinie Pięciu Potoków. Po drodze przejeżdżamy szerokim brodem przez potok Czerwonka. W miejscowości pojawiamy się na skrzyżowaniu przy OW „Limba” nieopodal wzniesienia Młynarz(675m). Tutaj skręcamy najpierw w prawo, aby za chwilę odbić w lewo na Broniów (przysiółek Borowic z OW „Łokietek”). Rozpoczyna się przyjemny etap wycieczki z długim zjazdem, najpierw do skrzyżowania z tzw. „Jesionem Idy”, gdzie skręcamy w prawo na czarny szlak do Czerwonej Doliny (części Sosnówki). Od pierwszych zabudowań jedziemy znów asfaltem. Początkowo płaski fragment znów zmienia się w stromy zjazd. Zjeżdżamy ostro czarnym aż do skrzyżowania w Czerwonej Dolinie z Rowerową Obwodnicą Jeleniej Góry. Tutaj na krótkim odcinku wykonujemy rowerową szykanę najpierw w prawo przejeżdżając nad potokiem Czerwonka, a potem w lewo podjeżdżając na polną drogę w kierunku Sosnówki Górnej.

Oby Wasze mięśnie walczyły tak dzielnie jak moje po zmianie nachylenia trasy. Jedziemy dalej prawie nieuczęszczanym duktem przez las w towarzystwie mrówek, których kopce naprzemiennie otaczają tę trasę przez kilkaset metrów. Nagle pojawia się przysłowiowa „ściana płaczu” z bardzo mocnym podjazdem zakończonym ładnym pomnikiem przyrody w otoczeniu skałek na jednej ze śródleśnych polan. Następnie po kilometrze niewyczerpującego, acz długiego podjazdu „dwuśladową drogą” docieramy do Sosnówki Górnej. Naszym oczom ukazuje się znów widoczna z daleka biała Kaplica św. Anny, a za plecami mamy nawet Zamek Chojnik. Wyjeżdżamy na asfaltową szosę w lewo i zjeżdżamy nią karkołomnie aż do przystanku MZK „Sosnówka 150”, przed którym gwałtownie skręcamy do góry w prawo na żółty, szutrowy szlak (przy „Chacie Sosnówka”). Znów dajemy łydkom nieźle popalić, rozpoczynamy ostatni etap z Sosnówki Górnej do Miłkowa.

Jedziemy krótko pod górę żółtym szlakiem do miejsca z ładnym z widokiem na Grodną i Zamek Henryka. Za chwilę odpadamy w lewo w dół przez malowniczą łąkę z wyraźną ścieżką wiodącą do rozstaju, na którym odbijamy w prawo. Pokonujemy najpierw granitowy mostek na Sośniaku, a potem pięknym wąwozem „z bukowym parasolem” rozpoczynamy ostatni długi podjazd Pogańską Doliną na Głaśnicę (608m). Początkowo leśnym duktem i przetartym asfaltem (do góry). Potem przez wypłaszczenie i zakręt „Języczek Teściowej” (też wyasfaltowanym odcinkiem), w dół wygodnym szutrem w docieramy do Miłkowa, co oznajmia nam zamknięty szlaban.

Wyjeżdżamy z lasu wzdłuż wału ziemnego, ogródków działkowych i stawów z gustowną kapliczką z urzekającym widokiem na Śnieżkę i Karkonosze. Zmęczeni, ale szczęśliwi dojeżdżamy uliczką asfaltową do centrum wsi i widocznych z daleka wież kościelnych, gdzie znajduje się parking i zasłużona meta. Pokonaliśmy 19 km w ciągu 2 godzin oraz kilka większych i mniejszych podjazdów (i tyle samo zjazdów).
Powodzenia życzy Sowa i przyjaciele!

PS. Na rowerowe wojaże wyruszyliśmy po godzinie osiemnastej, aby móc podziwiać piękne krajobrazy w blasku zachodzącego słońca. Innym argumentem dla odbycia tej trasy na zakończenie dnia był fakt prowadzenia zrywki drewna na terenie nadleśnictwa „Śnieżka”. Dlatego zachowajcie ostrożność, zwłaszcza na biało-zielonych szlabanach, które nie zawsze są otwarte! Pamiętajcie również o betonowych przepustach wybudowanych chyba po to, aby cykliści mieli „wyósemkowane koła”. Sprawny rower i kolarz w kasku to podstawa udanej wyprawy!

Twoja reakcja na artykuł?

17
74%
Cieszy
1
4%
Hahaha
1
4%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
4%
Złości
3
13%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (29) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group