Wtorek, 19 stycznia
Imieniny: Henryka, Mariusza, Marty
Czytających: 7401
Zalogowanych: 15
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Realne science fiction

Niedziela, 16 września 2007, 0:00
Autor: TEJO
Jelenia Góra: Realne science fiction
Fot. Archiwum
– Nie jestem człowiekiem nawiedzonym – mówi Maciej Gałęski.

Tunelem do Czech pod Śnieżką i w kolejce po bilety na zawody zimowych igrzysk olimpijskich w Karkonoszach. To nie mrzonki, ale możliwa rzeczywistość. I niewykorzystane szanse, które skwapliwie podchwycili inni.

W 2000 roku wokół ambitnego urzędnika i działacza Euroregionu Nysa zrobiło się bardzo głośno po tym, jak niemal z dnia na dzień wypalił: zbudujmy tunel pod Śnieżką i zorganizujmy w Karkonoszach zimową olimpiadę!

Gdyby pomysły Macieja Gałęskiego zostały urzeczywistnione, dziś w górach trwałyby wzmożone prace nad budową skoczni, nartostrad, obiektów sportowych i hoteli. Za sześć lat w Karkonoszach i Górach Izerskich mieliby gościć zawodnicy i kibice z całego świata.

Niewykluczone, że gdyby Maciejowi Gałęskiemu udało się przeforsować budowę tunelu pod Śnieżką, samorządowcy dziś nie musieliby toczyć wojny o pieniądze i poparcie ekologów w planowaniu obwodnicy Karpacza lub Szklarskiej Poręby.
Nie byłoby utarczek o tiry wijące się po krętych górskich drogach. Załatwiona by została także sprawa przejścia granicznego w Jakuszycach, bo – przy możliwości przejazdu pod Karkonoszami – nikt by z niego nie korzystał.

Ale pana Macieja wykpiono po publikacji w lokalnych mediach, kiedy to swoje pomysły nagłaśniał. Mamy wprawdzie w perspektywie wielką imprezę sportową Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej Euro 2012, ale mamy też pewność, że w Kotlinę Jeleniogórską trafi ona jedynie za pośrednictwem telewizji. W mieście i okolicy nie ma ani porządnego stadionu, ani drogi czy też innego połączenia z Wrocławiem, co niewątpliwie uczyniłoby organizatorów Euro bardziej skłonnymi do wzięcia pod uwagę Ziemi Jeleniogórskiej przy planowaniu imprezy.

Czy Maciej Gałęski, z perspektywy siedmiu lat, które minęły od czasu, kiedy ożywił dyskusję na temat możliwości organizacji wielkich imprez i budowy nieprzeciętnych inwestycji, wciąż zasługuje tylko na pośmiewisko?
Zainteresowany ciągle broni swoich racji i twierdzi, że jego koncepcja – choć przez wielu uważana za niedorzeczną i bez jakichkolwiek szans na realizację – ma sens. I dodaje, że nie wszystkie pomysły są jego autorstwa.

– Zamysł budowy tunelu pod Śnieżką powstał około roku 1940. Plany w archiwum w Celwiskozie widział na własne oczy mój ojciec, który był w 1945 roku pierwszym polskim komendantem wojennym Jeleniej Góry – wyjaśnia Maciej Gałęski.
Jak wyjaśnia, tunel ten lokowany był w Kozackiej Dolinie. Planowano, że będzie miał długość około jednego kilometra, ale danych o jego rzeczywistej budowie nie ma.

Gałęskiego dziwi, dlaczego w Polsce do sprawy budowy tuneli pod górami podchodzi się z rezerwą i niepewnością. – Taka inwestycja trwa, na przykład w Austrii, około pół roku. Nie rozumiem, dlaczego tam tunel jest sprawą normalną, a u nas wymysłem księżycowym – pyta.

Nadmienia też, że wcale nie chciał budowy długiego tunelu, a jego myśl została zniekształcona przez interpretatorów, bo zaczęto mówić – wbrew intencjom zainteresowanego o – jak przypomina M. Gałęski – wielkich budowach, kilkunastu kilometrach i innych bezsensownych wariantach.

Animator idei powstania tego podgórskiego połączenia przypomina o historycznych losach kłopotu z przejazdem przez Karkonosze. – Już w połowie ubiegłego wieku mieszkańcy tych terenów widzieli konieczność połączenia zlokalizowanego pomiędzy Jakuszycami a Okrajem – mówi Maciej Gałęski.
Wówczas w latach 40-tych naziści wykorzystali jeńców i więźniów wojennych do budowy tak zwanej Drogi Sudeckiej prowadzonej przez niemal dziewicze tereny górskie. Dziś nikt nie kwestionuje – mimo historycznego kontekstu okrucieństwa Niemców wobec budowniczych – zasadności powstania takiej drogi.

Ale – jak argumentuje Maciej Gałęski – ani Lasy Państwowe, ani Karkonoski Park Narodowy nie zgodzą się na inwestycję drogową. – Dodatkowo dochodzi problem zimowego utrzymania szosy. Lekko stwierdza się, że Czesi mają dojazd do granicy, ale tam jest w okolicy bardzo wiele schronisk, hoteli i innych obiektów, u nas schronisko biednie: Odrodzenie i obiekt po Straży Granicznej. Czy nie jest najlepszym rozwiązaniem połączenie tunelem? – pyta pomysłodawca. I podkreśla, że dla podziemnego przejazdu trudno znaleźć lepszą alternatywę. Twierdzi także, że nie spotkał się jeszcze z rzetelnymi argumentami, które obalałyby jego koncepcję.

Skoki wyobraźni
Po kilku latach od medialnego nagłośnienia sprawy zorganizowania w Karkonoszach olimpiady zimowej, Maciej Gałęski wciąż jeszcze pamięta ironiczny śmiech i lekceważenie jego pomysłu. Na poważnie zareagowali tylko Czesi.
– Rzetelnie przeanalizowali pomysł i uznali, że mogą z niego skorzystać. Wystąpili więc skutecznie o organizację zimowych mistrzostw świata, które dostali. A chodziło tylko o wywołanie dyskusji i rzetelnej analizy w układzie potencjału trzech krajów: Polski, Czech i Niemiec – podkreśla.

Pomysł olimpiady w Karkonoszach zaowocował także pytaniami z innych części świata, które prowadzą współpracę przygraniczną. Wiele z nich, zdaniem Macieja Gałęskiego, na podstawie jego zamysłu, od roku 2000 już zgłosiło międzynarodową organizację dużych imprez sportowych.

– Trzeba dostrzec w pomyśle olimpiady szansę (tak jak zrobili to Czesi), a nie siedzieć w fotelu i śmiać się z uciekających kolejnych szans. Piszecie często – słusznie – o postępującej degradacji roli i znaczenia naszego regionu.
Ale czemu nie ma klimatu do śmiałych i jednoczących pomysłów, aby temu zaradzić – pyta.

Startując w gronie kandydatów do Euro 2012 Polska nie miała ani dobrych stadionów, ani dróg. Było i jest za mało odpowiednich hoteli i innych obiektów. Ale organizacja została Polsce przyznana. Wraz z nią wielka szansa na to, że potrzebna infrastruktura powstanie i będzie służyła długo po zakończeniu mistrzostw.

Gdyby zgłoszono kandydaturę Karkonoszy do organizacji zimowej olimpiady, wiedziano by doskonale, że w górach bywają bezśnieżne zimy, skocznie narciarskie można policzyć na palcach jednej ręki, porządnego lodowiska nie ma wcale, a na nartostrady amatorów białego szaleństwa wwożą przestarzałe wyciągi.

Gałęski chciał, aby wspólnie kandydowali Polacy, Czesi i Niemcy, bo razem – rzeczywiście – potrzebne obiekty mogą sportowcom i kibicom zapewnić. Wybór regionu do przeprowadzenia takich zawodów niesamowicie ożywiłby też koniunkturę na rynku inwestycji.

Ale Macieja Gałęskiego wyśmiano. Jak widać, niesłusznie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group