Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 17 lutego
Imieniny: Łukasza, Zbigniewa
Czytających: 12145
Zalogowanych: 95
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Puste słowa urzędników

Wtorek, 12 września 2006, 0:00
Aktualizacja: Wtorek, 12 września 2006, 15:42
Autor: Angelika Grzywacz
Jelenia Góra: Puste słowa urzędników
Fot. Angelika Grzywacz
Lokatorzy zagrzybiałych mieszkań od dawna proszą o pomoc Zakład Gospodarki Lokalowej „Południe”. Wciąż kończy się na obietnicach. Admistratorzy zasłaniają się brakiem pieniędzy i pracowników.

Pisaliśmy o kłopotach Eweliny Buczyńskiej z ulicy Mickiewicza, która od kilku lat walczy z zagrzybionymi ścianami. Co roku wraz z córką i wnuczkiem zbijali tynk i odgrzybiali scianę preparatem. W tym roku jednak nie jest w stanie sama poradzić sobie z tym problemem.

– Jestem po dwóch udarach mózgu, od 19 lat mam cukrzycę – skarżyła się nam pani Ewelina. Nie jest w stanie już sama nic zrobić, a rodzina też nie ma zbyt dużo czasu.
– W tym roku w styczniu zwróciłam się z prośbą o pomoc do ZGL-u. Nie dostałam żadnej odpowiedzi, a pracownik administracji pojawił się dopiero w czerwcu. Ocenił sytuacje i do tej pory nikt się nie pojawił – dodaje.

Po naszej interwencji starszy inspektor d/s technicznych Paweł Garbarczyk, jeden z pracowników ZGL „Południe”, obiecał, że zajmie się tą sprawą. Do tej pory nic się jednak w mieszkaniu pani Eweliny nie zmieniło.
– Nikogo nie było, nic nie zrobili – mówi starsza pani.
Grzyb jak był tak jest, a lokatorka dusi się z powodu fetoru. – Spać nie mogę. Kiedyś przynajmniej okna mogłam otworzyć na dzień i na noc. Teraz, kiedy noce są już coraz chłodniejsze, nie wiem, jak będę dalej żyć z tym grzybem – dodaje.

P. Garbarczyk tłumaczy, że jest zbyt wiele takich mieszkań, żeby zrobić to od razu.
– Mamy teraz ponad setkę pozalewanych mieszkań i tylko trzech pracowników, to co można zawojować? – pyta.
– Do tego jeden z nich jest na urlopie. Ja tylko daje zlecenia, a pracownicy je wykonują. Nie mam wpływu na to, kiedy wyrobią się z pracami – dodaje.

Pani Ewelina nie jest jedyną oczekujacą na pomoc ze strony ZGL „Południe”. Leokadia Drzewińska z ulicy Nowowiejskiej od trzech lat wysyła pisma z informacją o zapadającej się podłodze, grzybie na ścianach.
Sąsiedzi pani Leokadii w tym samym czasie zgłaszali, że przecieka dach. Im również obiecano naprawę usterek.

– Obiecali nam telefonicznie zająć się tą sprawą – opowiada znajoma pani Leokadii. – Starsza pani nie jest w stanie załatwić już nic na mieście, więc sama poszłam do administracji. Zapytałam, co w związku ze zgłoszeniem zagrzybionej sciany. Usłyszałam „lokatorka już przecież nie żyje, tak mi ktoś powiedział". Byłam zbulwersowana i zaszokowana – opowiada.
– Jak widać urzędnicy czekają na naszą śmierć – mówi pani Leokadia. To rozwiązałoby ich problem.

– To nie nasza wina, że miasto nie ma pieniędzy - tłumaczy Paweł Grabarczyk. Postaramy się usuwać awarie sukcesywnie. Brakuje środków, aby zatrudnić dodatkowe osoby.

– Jak zwykle jest jasne wytłumaczenie – komentują mieszkańcy. Nie ma pracowników, pieniędzy, deszcze były i po problemie. Ludzie mieszkają w zagrzybionych, sypiących się mieszkaniach. Trzy lata temu nie było powodzi i nie było stu mieszkań do remontu. Były jednak obietnice tak jak teraz – podsumowuje jedna z lokatorek zagrzybionego mieszkania.

Sonda

Czy będziesz płacił podatek kościelny?

Oddanych
głosów
358
Tak
20%
Nie
80%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Brak tej witaminy może nieodwracalnie uszkodzić wzrok
Rozmowy Jelonki
Jeden albo dwa nie zaszkodzą, ale...
 
Samorządy
Agnieszka Lemiszewska nowym wicestarostą karkonoskim
 
Aktualności
Violetta Kapcewicz zwyciężczynią „The Voice Senior”
 
Policja Jelenia Góra
Policjanci na Biegu Piastów
 
Teatr im. Norwida
"Powiedzmy miłość" w Jeleniej Górze
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group