• Niedziela, 25 sierpnia 2019
  • Godz. 0:19
  • Imieniny: Józefa, Luizy, Ludwika
  • Czytających: 5489
  • Zalogowanych: 4
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Premiera prowokacyjno–kontrowersyjna. Gwałt w klatce

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 20 marca 2011, 8:41
Aktualizacja: Wtorek, 22 marca 2011, 21:34
Autor: TEJO
Fot. TEJO
To teatr rewolucyjnie patrzący na rzeczywistość i ukazaniem jej horroru brutalności mający widza strzelić mocnym uderzeniem. A może liczy się wulgarne efekciarstwo wzbudzające pusty rechot, a moralna misja sztuki pozostanie w cieniu?

W minioną sobotę Teatr Odnaleziony Łukasza Dudy, działający przy Jeleniogórskim Centrum Kultur, pokazał swoją pierwszą tegoroczną produkcję. To naturalistyczno-awangardowy, w piorunującym tempie zagrany spektakl, bijący światłem i decybelami, zatytułowany „HIGH SCHOOL PEKIN 3D”(na podstawie sztuki izraelskiej dramatopisarki Edny Mazya „Zabawy na podwórku”).

Kanwą jest historia 14-letniej dziewczyny Duori brutalnie zgwałconej przez wyzutych z norm uliczników dresiarzy: Szmulik, Sela, Asaf (Łukasz Szybałdin, Piotr Kamola, Wojciech Sałaputa). Młodzie aktorzy wcielają się w role blokersów całym sercem. Mówią niemal jak oni czyniąc przy tym sporą część tekstu niezrozumiałą dla widza, który na co dzień nie ma do czynienia z takim środowiskiem.

Akcja tego dramatu, by nie rzec tragedii, dzieje się w klatce (pomysłowa scenografia Wiktora Szybałdina), która a to jest blokowym podwórkiem, a to salą sądu, a to dyskoteką z wyraźnym podtekstem domu publicznego, a to więziennym spacerniakiem, gdzie osadzeni grają w kosza. To także klatka, kóra symbolicznie zamyka to, co się w niej dzieje. Z tej klatki wylewa się a to waląca po uszach pop muzyka disco, a to tsunami wulgaryzmów: bez kropek cenzury ani zagłuszającego niemoralne fonemy piszczenia. Przy języku bohaterów „PEKINU” idiolekt senatora Ludwiczaka jawi się jako pogadanka dla niegrzecznych dzieci.

To oczywiście warstwa powierzchniowa. – Odpychająca! – powie sceptyk, który po godzinie słuchania „jobów” ma ochotę zatkać sobie uszy i uciec. – Świetna i rewolucyjna! Wreszcie teatr mówi językiem rzeczywistości! – zakrzyknie entuzjasta rechocząc rozweselony szczególnie, kiedy intensywność „k****” wzrasta wraz z częstotliwością płaskich dowcipów rzucanych w treści sztuki przez ulicznych bezmózgowców.

W warstwie głębokiej rozgrywa się jednak tragedia czternastolatki Duori (dojrzała rola Agaty Mamzer), która w obliczu osobistego dramatu ucieka do krainy marzeń i snów. Wraca do przeżyć traumatycznych (strata ojca). Choć środowiskowo egzystuje wśród swoich oprawców i dostosowuje się do nich, daje sygnał, że głębia jej psychiki jest nieosiągalna dla tych, którzy – przy okazji szczeniackiej zabawy – dopuszczają się czynu haniebnego. Także w rytmie disco i przy światłach stroboskopów. Dodajmy, że układ choreograficzny dodający dynamiki całości zadbał Grzegorz Gigiel.

Przestępców dosięga ręka sprawiedliwości: stają przed sądem, gdzie oskarżycielem jest wyzywająco-wyuzdana Pani P. w 3 D (Alicja Perdion). Ale i ten trybunał okazuje się jedynie parodią sądownictwa. I stwierdza, że i sama powódka bez winy nie jest. Tu - w odróżnieniu od rynsztoku językowego ulicy, "te sprawy" określane są słownictwem wziętym prosto ze słownika medycyny sądowej. A w klatce ścierają się ze sobą (dosłownie) agresja, bezpardonowy atawistyczny seks i władza. W różnych wymiarach. Władza uliczników nad dziewczyną, władza Pani P. nad ulicznikami i wreszcie dominująca moc brutalności, która wydaje się rządzić wszystkimi. Jak w koszmarze.

Sceptyk zapyta: – Czy ukazanie tej ważnej bolesnej tematyki, aktualnej wszak pod każdą szerokością geograficzną, usprawiedliwia takie brutalne środki wyrazu? Rzucanie „k*****” przez nieletnich – bądź co bądź – licealistów z pewnością jest złamaniem pewnego tabu, by nie powiedzieć, że obrazą moralności!

Entuzjasta rzecz jasna odpowie: tak! Usprawiedliwia! Teatr bowiem reaguje tu prawdą na prawdę. Nie owija w bawełnę, rzuca kawę na ławę, nie oszukuje widza aluzją, nie stosuje żadnych przenośni. Taka jest rzeczywistość i sztuka – jej zwierciadłem. Wcale nie krzywym. Bo sama rzeczywistość jest krzywa.
Zapytajmy: czy „HIGH SCHOOL PEKIN 3D” w reżyserii Łukasza Dudy ją wyprostuje? Odpowiedź pozostawiamy Państwu.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (15) Dodaj komentarz

~mariobros 20-03-2011 9:35
"a to dyskoteką z wyraźnym podtekstem domu publicznego"..... ja byłam chyba na innym spektaklu. I nie chodzi o śmiech z płaskich dowcipów tylko chodzi o smiech ze sposobu w jaki zostały powiedziane a to już zasługa pana Dudy, że tak poprowadził aktorów. Mam takie wrażenie, że recenzentom trzeba czasem dawać tekst sztuki do przeczytania przed premierą. I na koniec: czemu recenzenta nie było na premierze i nie widział prawdziwej reakcji publiczności? "A bo ja wiem" - powie sceptyk.
~Obywatel 20-03-2011 10:53
Chamstwo i brutalność zawsze było wyznacznikiem pozycji wobec lokalnej hierarchii. Młodzi ludzie są niestety tak zdemoralizowani że trudno by było ten fakt zmienić, oliwy do ognia dodaje chęć łatwego zysku przez twórców polskiego Hip-Hopu tworzących anarchistycznie brutalne piosenki widząc popyt na tego typu wypociny które nieukształtowane i nieuświadomione dzieci słuchając przez wiele miesięcy czy lat biorąc z nich wzorce.
~ 20-03-2011 11:09
Panie Konradzie! To najlepsza recenzja jaką czytałem, połączenie pozycji autora ze spojrzeniem obiektywnym, niezwykle ciekawe. Zachęcił mnie Pan do wyjścia na ten spektakl! Pójdę i sam zobaczę!
~szy 20-03-2011 14:03
Spektakl wbija w fotel, druzgocze i boli. Niesamowite jest to, że patrząc na scenę gwałtu w pierwszym momencie pomyślałam: "jak ładna scena..." i dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że to przecież scena gwałtu i zaczęło do mnie docierać cała brutalność sytuacji, dodatkowo spotęgowana właśnie tym kontrastem. Gorąco polecam - spektakl obowiązkowy, zwłaszcza dla tych, którzy żyjąc w świecie idealnym jak z "M jak miłość" są przekonani, że młodzież nie pali papierosów, nie pije alkoholu i w rozmowach posługuje się piękną literacką polszczyzną, gdzie najgorszym wulgaryzmem jest "do diaska!" bądź "a niech mnie kule biją!".
rymcycymcy 20-03-2011 18:46
A co to jest "dyskoteka z podtekstem domu publicznego" ? :) Oj, chyba ktoś tu daaawno nie był na "zwyczajnej" dyskotece :)
~............ 20-03-2011 19:56
czyżby nowy Klemm nam wyrastał pod nosem?
~ntn 20-03-2011 22:18
jak ktoś nie robi chałturniczego teatru dla mile ubranych ludzi co to szukają miłego zajęcia na mile piątkowe wieczory, co by popatrzeć jak inni mili ludzie się ubierają, to już jest Klemm?
~ 20-03-2011 22:32
Świetnie zrobiona i zagrana sztuka ! Bardzo trudny, z tego wynika międzynarodowy temat :) Bardzo mocne i równie dobre. Polecam.
~ 20-03-2011 23:42
Świetnie zrobiona i zagrana sztuka ! Bardzo trudny, z tego wynika międzynarodowy temat :) Bardzo mocne i równie dobre. Polecam.
~ja 21-03-2011 8:20
do ntn : A jak ktoś robi teatr dla mile ubranych ludzi, którzy chcą w piątek pójść do teatru, tu juz musi być chałtuta ? Autor wpisu chyba bywały, zwłaszcza, że w piątki chodzi sie do Filharmonii ... A swoja drogą, szkoda, że do młodych ludzi trzeba dzisiaj konieczniw mówić, posługując się 5 niekoniecznie pięknymi słowami i łopatlogicznie wyłożyć wszystko "kawa na ławę", bo inaczej nie zrozumie ... Niestety, słyszę, jakim językiem porozumiewają się młodzi ludzie, tylko najczęściej słyszę to w JG, bo we Wrocławiu, Krakowie czy Poznaniu, to już niekoniecznie ... chamiejemy ...
~łach! 21-03-2011 9:09
a była Pani na takich dzielnicach ja nadodrze, kosmonauci, nowa huta, i śródmieście - to wszystko te miejsca w miastach które zostały wymienione i tam nikt nie mysli żeby iść do "filharmonii" - bo w piątki my z ładnymi ludzmi chodzimy się popatrzeć na siebie i posłuchać - masakra ! brawa za spektakl!
~ja 21-03-2011 11:09
Każdy chodzi tam, gdzie lubi i słucha, co lubi, co może zrozumieć - gdzie może znaleźć wspólny język z innymi. .. I dlaczego filharmoniia w cudzysłowie ... Kiedy to czytam, to nie dziwię się, że nkt nie myśli, żeby tam pójść - można nic nie zrozumieć z tego, co jest tam grane a także mówione ...
~łach! 21-03-2011 11:35
ale że gdzie jest grane i mówione...odrobinę precyzji Pani ładna! i że kto nie myśli żeby gdzie pójść... bo jeśli chodzi Pani o ten spektakl to sam byłem wczoraj świadkiem jak ludzie bardzo chcieli wejść mimo braku miejsc ! to jest bomba energetyczna tego miasta! wkońcu!!!!
~Do myślących 21-03-2011 12:06
Znakomity spektakl o samotności, potrzebie akceptacji, uwikłaniu w relacje. Brawo Panie Łukaszu! Warto zaprosić twórców "profesjonalnych" żeby poduczyli się teatru, który w dzisiejszych czasach jeszcze porusza. No i oczywiście wyrazy współczucia dla tych, którzy zauważyli tylko wulgaryzmy. Idźcie sobie lepiej do Filharmonii -najlepiej na Straussa! :-)
~hmmm 21-03-2011 17:55
Świetny scenariusz i znakomita gra aktorska . W bezposredni sposób pokazane realia dzisiejszego świata. Zgadzam się z przedmówcą , ze jest to jedna z nielicznych dróg , by widza poruszyć. Owijanie z bawełnę , poprzez używanie ugrzecznionego słownictwa byłoby zupełnie zbędne. Brawa dla pana Łukasza i tych młodych , zdolnych ludzi.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group