Sobota, 19 czerwca
Imieniny: Gerwazego, Protazego
Czytających: 5268
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Pomóżmy Justynie wygrać walkę o życie

Wtorek, 25 czerwca 2013, 7:59
Aktualizacja: 8:00
Autor: Mea
Region: Pomóżmy Justynie wygrać walkę o życie
Fot. Archiwum Domowe

Prawie trzy lata lekarze stawiali złe diagnozy Justynie Piotrowskiej z Oławy. Teraz musi w ciągu kilku dni uzbierać 600 tys. zł na przeszczep płuc w Wiedniu. – To nasza koleżanka z harcerstwa bardzo zaangażowana w pracę z dziećmi i młodzieżą, dlatego prosimy o pomoc dla niej – mówi Anna Kamińska, z Hufca Karkonoskiego Związku Harcerstwa Polskiego w Jeleniej Górze.

Do redakcji Jelonki.com napisała pani Justyna: mam 34 lata, od 19 lat prowadzę drużynę harcerską. Mam dwuletnią córeczkę Blankę. Najprawdopodobniej ciężki poród wywołał u mnie tętnicze nadciśnienie płucne. Dwa i pół roku tułaczki po szpitalach i prywatnych gabinetach nie przyniosły właściwej diagnozy. Słyszałam, że mam zdrowe serce i płuca, źle opisywano moje tomografy i rezonanse. A ja słabłam z każdym dniem. Jak bardzo jest ze mną źle, zrozumiałam na Zlocie Stulecia Harcerstwa w Krakowie. Nie nadążałam już nie tylko za wędrującą na zajęcia drużyną, ale także za tuptającą po leśnych dróżkach dwuletnią córeczką.

Zdiagnozowana zostałam dwa i pół roku za późno, chore płuca zniszczyły serce, które w dodatku wykańczałam regularnie wysiłkiem fizycznym zabronionym w mojej chorobie, a zalecanym stale przez nieświadomych lekarzy. Walki z NFZ o bardzo drogie leki i bardzo uciążliwe leczenie, ciągłe wyjazdy do klinik we Wrocławiu, Warszawie i Otwocku – to moje życie od końca sierpnia 2010 roku. Mimo wszystko nie zrezygnowałam z pracy w szkole i do dziś prowadzę moją ukochaną drużynę, choć nie mogę już z nią nigdzie wyjechać, na miejsca spotkań muszę dotrzeć za nimi samochodem, a podstawowym kryterium mojej obecności gdziekolwiek jest winda. Schody stanowią dziś dla mnie barierę nie do pokonania.

Moja walka o przeszczep płuc w Polsce to scenariusz na film o trwającej lata bezduszności, niekompetencji i rozpaczy bez szans na szczęśliwe zakończenie. Dwa tygodnie temu, po kolejnym pogorszeniu się stanu zdrowia, moi lekarze napisali do kliniki w Wiedniu. Odpowiedź przyszła w ciągu trzech dni, co już nie mieściło nam się w głowie. Tamtejsi lekarze chcą mnie tam widzieć natychmiast. Zaproponowali mi rodzinny przeszczep płuc. Po raz pierwszy od dawna pojawiła się w moim sercu nadzieja na życie. Polska jednak jest dziwnym krajem – nie podpisała umowy z Eurotransplantem, którą mają inne kraje, dając swoim obywatelom szanse na przeszczepy w całej Europie.

Moje życie jest dziś warte 150 tysięcy euro. Mam Mamę, siostrę i męża. Wszyscy jesteśmy nauczycielami. Od początku mojej choroby wszystkie możliwe pieniądze odkładaliśmy, ale leczenie. Mieszkam w TBS-ie. Nie mamy żadnych materialnych dóbr, które moglibyśmy spieniężyć. 600 tysięcy złotych to kwota, której nikt z nas nie jest sobie w stanie nawet wyobrazić. Z Internetu wiem, że były firmy, które sponsorowały w całości przeszczepy w Wiedniu, ale kryzys na rynku wyłączył je z tego działania.

Proszę o pomoc w moim wyścigu o życie.

Więcej informacji o pomocy dla Justyny Piotrowskiej można uzyskać pod nr telefonu Fundacji Świat z Uśmiechem 605447234. Pieniądze na przeszczep można przesyłać na nr rachunku dla Justyny: 51 1240 1994 1111 0010 5166 3028 pod adresem Fundacja Świat z Uśmiechem ul. Kopernika 6, 56-400 Oleśnica. Prezesem fundacji jest Agnieszka Grażyńska.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (11) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group