Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Poniedziałek, 6 kwietnia
Imieniny: Izoldy, Wilhema
Czytających: 17066
Zalogowanych: 85
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Polska i niemiecka młodzież poznaje losy Sybiraków

Środa, 17 maja 2017, 6:28
Aktualizacja: 22:01
Autor: TAB
Jelenia Góra: Polska i niemiecka młodzież poznaje losy Sybiraków
Fot. TAB
Gimnazjaliści w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Jeleniej Górze goszczą kolegów z Alfeld z Dolnej Saksonii. We wtorek (16.05) obie grupy młodzieży spotkały się z Sybirakami.

Zarówno polska jak i niemiecka młodzież z zaciekawieniem wysłuchała wzruszających historii zaproszonych gości: Leokadii Halickiej i Jana Rybińskiego. 91- letni dziś pan Jan na Sybir został wywieziony, gdy miał czternaście lat. Wraz z rodziną mieszkał w Białokwicy niedaleko Podhajców w województwie tarnopolskim. Stamtąd 10 lutego 1940 roku jego rodzinę wywieźli za Wołgę. Wrócił do Polski po sześciu latach ciężkiej pracy przy wyrębie lasów. Podróż na Sybir trwała trzy tygodnie i odbywała się w wagonie bydlęcym, nieco tylko przystosowanym dla ludzi poprzez wstawienie żelaznego piecyka, wyrąbanie w podłodze miejsca na „wygódkę” i usytuowanie dwudziestu ośmiu „łóżek” dla wszystkich pasażerów wagonu. A wagonów jechało czterdzieści. Pociąg zatrzymywał się wyłącznie po wodę i węgiel. Jedynym przewinieniem rodziców pana Jana było to, że nieco lepiej im się powodziło, bo mieli więcej ziemi. Do żniw najmowali biedniejszych. Za to zostali zesłani, ale dowiedzieli się o przyczynie niechcianej podróży dopiero po kilku latach.

Pan Jan ze swadą opowiada przeżyte historie: o spotkaniu z zesłańcami z 1932 roku – Kozakami znad Donu, Białorusinami i Ukraińcami, których los podzielili i Polacy. Tamci pracowali w kołchozie, ci drudzy w lesie. Młodzież z zaciekawieniem słuchała opowieści o samochodzie na gaz drzewny, o koniu, który mógł pociągnąć osiem kubików drewna po rynnie zrobionej z lodu, o przydziałowym chlebie, o handlu z tubylcami, o krótkim lecie i bardzo srogiej zimie. Pan Jan podsumowując swoją historię dodaje: – Cała Rosja – głód i bieda.
O losach swojej rodziny opowiadała także Leokadia Halicka, która urodziła się na Syberii w Saratowie. Zna je z opowieści, głównie ojca, bo matka nigdy nie chciała o tych czasach mówić. Także w lutym o pierwszej w nocy do domu zapukało NKWD. W domu, oprócz domowników, byli i goście. Ich też zabrali. Mróz był srogi: 35 na minusie. Mieli chwilę, by zabrać ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy. Ale co jest najpotrzebniejsze w środku zimowej nocy przed nieznanym? Wzięli więc chleby, wysuszoną wędlinę, ciepłe rzeczy. Też jechali trzy tygodnie, w takim samym wagonie, jak pan Jan. Mieli trochę szczęścia, bo ojciec – gajowy, za co właśnie zostali zesłani - pracował w kopalni złota. Dostawał więc „lepsze” jedzenie. Reszta rodziny robiła w lesie. Z Sybiru wywieźli ich drugi raz - do Kazachstanu. Na wygnaniu spędzili ponad sześć lat.

Na pytanie, co najbardziej utkwiło jej w pamięci z czasów Syberii, odpowiada, że trzy cebule. Matka kazała jej przemycić do baraku, gdzie mieszkali trzy ukradzione z pola cebule. Pani Leokadia podkreśla: – Najgorszy był głód i zimno. Wokół osad, gdzie mieszkali zesłańcy, nie było źdźbła lebiody i pokrzywy. Wszystko było zjedzone. A zimą zbierali wysuszone krowie „placki”, kilkakrotnie oblewali wodą i zjeżdżali na tym, jak na sankach. Takie mieli zabawki. Gdy wrócili do Polski, spotkali się z ojcem, który walczył na wojnie. Mieszkali przez pół roku wspólnie z rodziną niemiecką, która w sierpniu 1946 została przesiedlona do Niemiec. Podobnie jak pan Jan, którego rodzina także wspólnie mieszkała z Niemcami. Te dwie różne, a przecież podobne historie ludzkich losów mogą stać się kanwą niejednego fascynującego scenariusza filmowego lub dobrej książki.

Dziś i młodzi Niemcy pytają o te czasy dziwne i dla polskiej, i niemieckiej młodzieży, która od kilku dni mieszka w domach swoich jeleniogórskich przyjaciół. Taki chichot losu. Rozmawiają ze sobą najczęściej po angielsku. Młodzi Polacy pokazali Niemcom Jelenią Górę: – Byliśmy w Wieży Książęcej w Siedlęcinie, a jutro jedziemy do Wrocławia – mówi Zuzanna Gorczyca z II gc. Nad wszystkim czuwają polskie i niemieckie nauczycielki: Dorota Dwojak, Aldona Mierzwa, Ewa Russek i Victoria Trojanowski- Zimmermann. A pani Leokadia prosi młodych: - Nie dopuście już do żadnej wojny.

Sonda

Co jest największą zmorą jeśli chodzi o śmiertelne wypadki na drogach?

Oddanych
głosów
368
Brawura kierowców
60%
Pijaństwo i jazda pod wpływem
32%
Kiepski stan naszych dróg
8%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Mózg nie psuje się sam. My go codziennie zużywamy
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Kolorowe Jeziorka bezpieczniejsze dla turystów
 
Aktualności
Życzenia od posła Roberta Kropiwnickiego
 
112
Zderzenie koło sądu
 
Aktualności
Miejska Droga Krzyżowa w sercu Jeleniej Góry
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group