Niedziela, 24 stycznia
Imieniny: Franciszka, Rafała
Czytających: 6258
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Pogrzeb jak z koszmaru

Czwartek, 4 marca 2010, 7:52
Aktualizacja: Piątek, 5 marca 2010, 8:14
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Pogrzeb jak z koszmaru
Fot. Archiwum
Rodzina zmarłej kobiety, która w miniony piątek została pochowana na cmentarzu w Sobieszowie, ostatnie pożegnanie zapamięta na całe życie. Zdaniem bliskich grabarze zbezcześcili zwłoki kładąc trumnę na boku, a następnie dobijając ją drewnianym drągiem. Właściciel firmy tłumaczy, że to wina rozmokłej ziemi.

Jak opowiada pan Damian, siostrzeniec zmarłej, cała ceremonia pogrzebu przebiegała bez żadnych zakłóceń, aż do chwili samego pochówku. Kiedy po godzinie 12.00 na cmentarzu w Sobieszowie ksiądz zakończył ceremonię, grabarze z wyraźnym zdenerwowaniem zaczęli spuszczać trumnę do dołu, a następnie zakryli górną część mogiły i na wierzch ułożyli kwiaty. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że trumna została położona nie poziomo, ale na boku.

– Trauma całej rodzinie, znajomym i przyjaciołom zmarłej zostanie z tego pogrzebu zapewne na całe życie – mówi siostrzeniec zmarłej. Firma pogrzebowa w moim przekonania zbezcześciła zwłoki mojej cioci. Okazało się, że ta trumna nie chciała się im zmieścić, bo grób był zbyt wąski. Grabarze nie mogli sobie poradzić.
– Panowie szybko poprzykrywali grób od góry zielonym grubym płótnem, by na nim złożyć wieńce. Do grobu zajrzała moja mama i chłopak kuzynki. Okazało się, że trumna leżała na lewym boku. Mama kazała wyciągnąć tą trumnę z dołu, wykopać grób na odpowiednią szerokość, sprawdzić, czy zwłoki przez to przekręcanie nie przewróciły się i pochować ją ponownie.

– Przy gościach żałobnych jeden z grabarzy wszedł do grobu i zaczął go poszerzać. Rodzina i obecni na pogrzebie goście zamarli, byli zdezorientowani, nie wiedzieli co się dzieje. Pan, który grał na trąbce nie wiedział, co ma robić. Na tym się nie skończyło. Po otwarciu trumny i sprawdzeniu czy zwłoki nie zostały przewrócone, a następnie zamknięciu jej i poszerzeniu grobu grabarze ponownie zaczęli spuszczać trumnę do dołu. I tym razem nie chciała ona osiąść na dnie, więc zaczęli ją dopychać drewnianym drągiem – mówi nasz rozmówca.

Wszyscy byli w szoku. Część z ludzi przybyłych na pogrzeb krzyczała, że to jest zbezczeszczenie zwłok. Pierwszy raz się spotkałem z czymś takim. Zgłosiliśmy się do właściciela firmy pogrzebowej, ale ten nawet nie powiedział słowa „przepraszam”. Powiedział nam, że wie co się stało, bo dzwonili do niego pracownicy i wzruszył ramionami.

– Odebraliśmy temu człowiekowi pełnomocnictwo do pobrania pieniędzy z ZUS -u, i wówczas zażądał jeszcze od nas zaliczki w kwocie 2 tys. zł. Oczywiście ich nie wpłaciliśmy. Zamierzamy sami się z nim rozliczyć.

Według wstępnego kosztorysu rodzina za pogrzeb miała zapłacić około 5700 złotych, z czego za wykopanie grobu naliczona została kwota 1070 złotych. – Nie wiemy czy nie podejmiemy wobec tej firmy jakiś kroków prawnych. Ale przede wszystkim chcielibyśmy ostrzec innych, żeby nie musieli przechodzić przez to, co my wszyscy. Z zachowania właściciela wnioskujemy, że jemu bardziej zależy na pieniądzach. To jest dla niego najważniejsze – mówi pan Damian.

Zadzwoniliśmy do właściciela firmy z Jeleniej Góry z prośbą o komentarz w tej sprawie.
– Opisana sytuacja przez tych ludzi została wyolbrzymiona. Rzeczywiście był problem z ułożeniem trumny, ale grób został wykopany dzień wcześniej, pojawiła się odwilż, ziemia rozmokła i się zeszła – wyjaśnia Jerzy Adamczyk, właściciel firmy. – Moi pracownicy po odejściu gości sami chcieli wyciągnąć trumnę, poszerzyć grób i włożyć ją od nowa. Rodzina zmarłej natomiast nie dała mi dojść do słowa, nic wyjaśnić. Zamierzam przeprosić rodzinę za to co się stało i udzielić rabatu finansowego za pogrzeb, w ramach przeprosin za to, co się stało – powiedział nam J. Adamczyk.

Czytaj również

Komentarze (88) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group