Niedziela, 9 sierpnia
Imieniny: Edyty, Romana
Czytających: 5462
Zalogowanych: 4
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Podróż sentymentalna nie tylko śladami wieszcza

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Poniedziałek, 23 marca 2009, 21:17
Aktualizacja: Wtorek, 24 marca 2009, 8:12
Autor: TEJO
Fot. zdjęcia TEJO, reprodukcje fotografii Tatiany Cariuk
Dworki i pałace na Białorusi były tematem dzisiejszego spotkania z Tatianą Cariuk, mieszkającą w Polsce Białorusinką, która w poniedziałek (23 marca) do salonu Empik przyciągnęła spore grono miłośników kresów wschodnich, ludzi związanych z tą krainą uczuciowo i rodzinnie.

Rezydencje dawnych bogatych rodzin najczęściej polskiej szlachty, które w 20-leciu międzywojennym kwitły wspaniałością, dziś najczęściej są marnym cieniem tego, czym były wtedy. Najczęściej zniszczone i zapuszczone: po 1945 roku oddane kołchozom i zakładom pracy, chylą się w większości ku upadkowi. Taki pejzaż dworków pokazała dziś na swoich zdjęciach Tatiana Cariuk, poniedziałkowy gość Empiku zaproszony przez animatora saloniku Marcina Nowakowskiego.

– Nieprzypadkowo zrobiłam zdjęcie przy białych topolach, potężnych drzewach, które kiedyś sadzono w dworskich parkach. Dziś głównie one przypominają o przeszłości tych miejsc. Zachowały się też róże, resztki dawnych ogrodów. Pozostał zapach – mówiła prelegentka. Dodała, że symbolicznie białe topole prowadzą do bram nieba, a czarne - piekła.

Pokaz pani Tatiany zakreślił sporą analogię między sytuacją pałaców niemieckich magnatów na Dolnym Śląsku, a położeniem rezydencji na terenie byłego ZSRR. I tu, i tam pamiątki „kapitalistycznych czasów” zostały zmarginalizowane i pozbawione swego blasku. O ile jednak na tzw. ziemiach odzyskanych współczesność przynosi renesans tych zabytków, o tyle nie sposób tego powiedzieć o dziedzictwie, które zachowało się na dawnych ziemiach Związku Sowieckiego. Tam wciąż zacne pomniki przeszłości chylą się ku upadkowi. Niektóre już upadły. Pozostały po nich ruiny dawnej świetności. – W jednym z takich pałaców jest fabryka octu. Dostałam nawet buteleczkę na pamiątkę. Do innego nie wpuszczał stróż. Weszłam, kiedy dałam mu pół litra – usłyszeliśmy.

Spotkanie w Empiku, choć z założenia poświęcone dawnym rezydencjom, rozrosło się jednak tematycznie. Tatiana Cariuk długo i z pasją opowiadała o swoich korzeniach, życiu i o samej Białorusi. – Mówi się, że nasze położenie geopolityczne jest trudne: jeśli odwrócimy się twarzą do Rosji, pokażemy d… Polsce, lub – odwrotnie – zażartowała. Dodała, że jej ojczyzna to kraj, w którym pomniki Lenina stoją blisko kościołów, a ludzie są i tu, i tam. Opowiedziała też, że wielu ludzi ma świadomość ucisku przez reżim Łukaszenki, a samego prezydenta nazwała smokiem.

– Kiedy wybuchła wojna w Iraku, Łukaszenka w telewizji od razu potępił zbrojne rozwiązanie i żal mu było żołnierzy, którzy – podobnie jak jego ojciec – mogą zginąć na wojnie. Ale przecież prezydent urodził się pięć lat po zakończeniu II wojny światowej! Kiedy zdano sobie sprawę z prezydenckiej gafy, szybko przestano rozpowszechniać to wystąpienie – usłyszeliśmy.

Tatianę Cariuk przepytał Jordan Plis, prowadzący spotkanie. – Czy zgodzi się pani z tym, że na Białorusi zatrzymał się czas? – Tak. To prawda – potwierdziła zapytana mówiąc o pewnym zastoju w swojej ojczyźnie. Dała jednak do zrozumienia, że takie „zatrzymanie czasu” nie zawsze jest złe. Może chronić bowiem tradycję przed zalewem obcych wpływów, nie zawsze korzystnych dla jej rodaków.

Białorusinka przyznała także, że wciąż jeździ śladami Mickiewicza, którego uważa za obywatela świata. Opowiedziała o swoich wspólnych eskapadach ze znaną realizatorką filmów i programów o kresach Barbarą Wachowicz. Wspomniała także, że poszukuje śladów Mickiewicza blisko… Jeleniej Góry. – W pobliżu Kowar, w Cieszycach, mieszkał Antoni Radziwiłł, zaprzyjaźniony z poetą. Nie jest wykluczone, że Mickiewicz tu bywał – powiedziała. Podkreśliła też, że jest bardzo zafascynowana Dolnym Śląskiem, ale myślą wciąż wraca na Białoruś. – Przynajmniej raz w roku muszę pojechać do mojej chałupki nad Świteź, przespać się na sianku i wykąpać w jeziorze – zwierzyła się. – Przyjeżdżajcie na Białoruś! To piękny kraj warty poznania – zachęciła zebranych.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~Maria 23-03-2009 22:15
To było bardzo ważne, ciekawe spotkanie o ziemi, której istnienie jest żywe w sercach wielu mieszkańców Jeleniej Góry. Pani Tatiano, dziękuję za fantastyczne fotografie i wzruszającą opowieść o miejscu mojego dzieciństwa... Dobrze, że w Empiku odbyło się także spotkanie dla ludzi starszych, którzy mogli choć na chwilę powrócić myślami do swych rodzinnych stron.
~Jolanta W. z Warszawy 23-03-2009 23:49
Taniu, dziękuję, że mogłam znów zobaczyć Zamek MIR, w którym przed wojną żyli moi Przodkowie i gdzie są Oni pochowani, a nawet Twoje zdjęcie, jak klęczę w kaplicy przy grobie mojego Dziadka Jana, a obok grób Babci Barbary i Pradziadków i ostatniego właściciela posiadłości "Miru" - księcia Michała Światopołk-Mirskiiego ! MIR był na terenie dawnych polskich Kresów Wschodnich u zbiegu Polski-Białorusi i Litwy, a obecnie Zamek "MIR" jest filią Nar. Muzeum Sztuk Pięknych w Mińsku i od 2000 roku - zaliczony przez UNESCO do Światowego Dziedzictwa Kultury.Szczęśliwie pięknie odrestaurowany niemal z ruin z powojennych zniszczeń. Zamek liczący ponad 600 lat, z bogatą historią, ze swoją też tajemniczą legendą,wiele przeżył wojen, grabieży, rujnacji, był też gettem w czasie tej wojny, ale Zamek miał też i "złote dni", przebywali w nim królowie i znakomici goście tamtych czasów. Widząc Twoje zdjęcia odżyła tęsknota za przeszłością, za ukochanym Zamkiem...
~Tatiana Cariuk 24-03-2009 0:29
dziękuje za ciepłe słowa) dla mnia to spotkanie też było wzruszające i ważne..pomyliłam isę - Lukaszenko urodził się 9 lat po wójnie, w 1954, ale reszta to prawda..)
~ciężki facet 24-03-2009 6:55
Jedno spotkanie zaraz po drugim, a jakże inny tekst od poprzedniego. Na spotkaniu w BWA mówiono,że prasa jest niezależna, a tu proszę nawet Pani Tatiana dziś nie protestuje. Można inaczej dobrze napisać, a prawda i tak leży po środku. Pozwala to wędrować od tego środka w stronę ,w ktorą się chce, zależnie od potrzeb i okoliczności.
~dady 24-03-2009 12:47
Są to tereny także Elizy Orzeszkowej jeśli się nie mylę. A jej pomnik dawniej stał (rok 1971) w Grodnie, zarośnięty chaszczami. Już wtedy cmentarz wyglądał na bardzo zapuszczony. Tam leżą moi dziadkowie. Może przy okazji kilka fotografii dla Jelonki? Pozdrawiam i życzę sukcesów w dalszym utrwalaniu także naszej historii.
~Tatiana Cariuk 24-03-2009 15:47
do -dady: Tak, to są i tereny Elizy Orzeszkowej. Pomnik stoji nadal na ul. Orzeszkowej, otaczają go latem kwiaty latem. Grobem Elizy na starym cementarzy opiekuje się staranne miejscowy ze Związku polakow. Niedaleko pomnika znajduje się Domek Elizy Orzeszkowej, tam mieści się Biblioteka dla dzieci i młodzieży i wysiłkami miłośników słynnej pisarki zorganizowany pokój muzealny gdzie możno obejżać pamiątki,zdjęcia,i nawet zasuszone przez Elize kwiaty. Ostatnio budynek był w remoncie, a na cementarzu też prowadzone innowacji -wycinanie starych drzew. Wyglądało to paskudne- obskubane, jak rabownictwo. Mam zdjecia z jesieni 08...W Bohatyrowieczach nad Niemnem na początki lat 90 odnowiony grób Jana i Cecylji, póżniej na miejscu drzewnianego krzyżu na mogile powstańców ustawiony byłwięcej długowieczny -z granitu i z metalowym krzyrzemi . Ale wieś umira, polacy teraz na Białoruś jeżdżą mniej chętne z wiadomych powodów i to miejsce powoli przychodzi w stan opłakany.. mój e-mail: taniaca@wp.pl
~ago od kosmosu 24-03-2009 19:03
do ~ciężki facet - To wynika z tego, że niektórzy są nie do zastąpienia, a przez to muszą być OSOBIŚCIE, bo inaczej się nie da. Praca z ludźmi wymaga czasem posiadania skóry nosorożca, a czasem tak gładkiej jak jedwab i miękkiej jak kaszmir, a nie każdy tymi dwoma rodzajami dysponuje równocześnie. No i zdolnością uchwycenia tego co najistotniejsze. :-)
~ago od kosmosu 24-03-2009 19:46
Chyba nie trzeba dodawać, KTO te zalety posiada.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group