Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 31 marca
Imieniny: Balbiny, Beniamina
Czytających: 16787
Zalogowanych: 103
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Podróż sentymentalna nie tylko śladami wieszcza

Poniedziałek, 23 marca 2009, 21:17
Aktualizacja: Wtorek, 24 marca 2009, 8:12
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Podróż sentymentalna nie tylko śladami wieszcza
Fot. zdjęcia TEJO, reprodukcje fotografii Tatiany Cariuk
Dworki i pałace na Białorusi były tematem dzisiejszego spotkania z Tatianą Cariuk, mieszkającą w Polsce Białorusinką, która w poniedziałek (23 marca) do salonu Empik przyciągnęła spore grono miłośników kresów wschodnich, ludzi związanych z tą krainą uczuciowo i rodzinnie.

Rezydencje dawnych bogatych rodzin najczęściej polskiej szlachty, które w 20-leciu międzywojennym kwitły wspaniałością, dziś najczęściej są marnym cieniem tego, czym były wtedy. Najczęściej zniszczone i zapuszczone: po 1945 roku oddane kołchozom i zakładom pracy, chylą się w większości ku upadkowi. Taki pejzaż dworków pokazała dziś na swoich zdjęciach Tatiana Cariuk, poniedziałkowy gość Empiku zaproszony przez animatora saloniku Marcina Nowakowskiego.

– Nieprzypadkowo zrobiłam zdjęcie przy białych topolach, potężnych drzewach, które kiedyś sadzono w dworskich parkach. Dziś głównie one przypominają o przeszłości tych miejsc. Zachowały się też róże, resztki dawnych ogrodów. Pozostał zapach – mówiła prelegentka. Dodała, że symbolicznie białe topole prowadzą do bram nieba, a czarne - piekła.

Pokaz pani Tatiany zakreślił sporą analogię między sytuacją pałaców niemieckich magnatów na Dolnym Śląsku, a położeniem rezydencji na terenie byłego ZSRR. I tu, i tam pamiątki „kapitalistycznych czasów” zostały zmarginalizowane i pozbawione swego blasku. O ile jednak na tzw. ziemiach odzyskanych współczesność przynosi renesans tych zabytków, o tyle nie sposób tego powiedzieć o dziedzictwie, które zachowało się na dawnych ziemiach Związku Sowieckiego. Tam wciąż zacne pomniki przeszłości chylą się ku upadkowi. Niektóre już upadły. Pozostały po nich ruiny dawnej świetności. – W jednym z takich pałaców jest fabryka octu. Dostałam nawet buteleczkę na pamiątkę. Do innego nie wpuszczał stróż. Weszłam, kiedy dałam mu pół litra – usłyszeliśmy.

Spotkanie w Empiku, choć z założenia poświęcone dawnym rezydencjom, rozrosło się jednak tematycznie. Tatiana Cariuk długo i z pasją opowiadała o swoich korzeniach, życiu i o samej Białorusi. – Mówi się, że nasze położenie geopolityczne jest trudne: jeśli odwrócimy się twarzą do Rosji, pokażemy d… Polsce, lub – odwrotnie – zażartowała. Dodała, że jej ojczyzna to kraj, w którym pomniki Lenina stoją blisko kościołów, a ludzie są i tu, i tam. Opowiedziała też, że wielu ludzi ma świadomość ucisku przez reżim Łukaszenki, a samego prezydenta nazwała smokiem.

– Kiedy wybuchła wojna w Iraku, Łukaszenka w telewizji od razu potępił zbrojne rozwiązanie i żal mu było żołnierzy, którzy – podobnie jak jego ojciec – mogą zginąć na wojnie. Ale przecież prezydent urodził się pięć lat po zakończeniu II wojny światowej! Kiedy zdano sobie sprawę z prezydenckiej gafy, szybko przestano rozpowszechniać to wystąpienie – usłyszeliśmy.

Tatianę Cariuk przepytał Jordan Plis, prowadzący spotkanie. – Czy zgodzi się pani z tym, że na Białorusi zatrzymał się czas? – Tak. To prawda – potwierdziła zapytana mówiąc o pewnym zastoju w swojej ojczyźnie. Dała jednak do zrozumienia, że takie „zatrzymanie czasu” nie zawsze jest złe. Może chronić bowiem tradycję przed zalewem obcych wpływów, nie zawsze korzystnych dla jej rodaków.

Białorusinka przyznała także, że wciąż jeździ śladami Mickiewicza, którego uważa za obywatela świata. Opowiedziała o swoich wspólnych eskapadach ze znaną realizatorką filmów i programów o kresach Barbarą Wachowicz. Wspomniała także, że poszukuje śladów Mickiewicza blisko… Jeleniej Góry. – W pobliżu Kowar, w Cieszycach, mieszkał Antoni Radziwiłł, zaprzyjaźniony z poetą. Nie jest wykluczone, że Mickiewicz tu bywał – powiedziała. Podkreśliła też, że jest bardzo zafascynowana Dolnym Śląskiem, ale myślą wciąż wraca na Białoruś. – Przynajmniej raz w roku muszę pojechać do mojej chałupki nad Świteź, przespać się na sianku i wykąpać w jeziorze – zwierzyła się. – Przyjeżdżajcie na Białoruś! To piękny kraj warty poznania – zachęciła zebranych.

Sonda

Jaki sposób robienia zakupów preferujesz?

Oddanych
głosów
457
W Internecie
26%
Stacjonarnie w sklepie
66%
Oglądam/przymierzam w sklepie, a kupuję w Internecie
8%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
NATO się chwieje, a Ukraina korzysta
Rozmowy Jelonki
Po co właściwie zmieniamy czas? Lepszy zimowy czy letni?
 
112
Kolizja na Sobieskiego
 
Aktualności
Krzyż Milenijny – od jubileuszu do codziennych spacerów
 
Tragedie i dramaty
Z Volkswagena zostały zgliszcza. Nawet nie mieli 30 lat
 
112
Niby zwykła stłuczka a naprawa 10 tys. zł
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group