Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Środa, 20 maja
Imieniny: Aleksandra, Bazylego
Czytających: 13508
Zalogowanych: 86
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Podróż sentymentalna nie tylko śladami wieszcza

Poniedziałek, 23 marca 2009, 21:17
Aktualizacja: Wtorek, 24 marca 2009, 8:12
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Podróż sentymentalna nie tylko śladami wieszcza
Fot. zdjęcia TEJO, reprodukcje fotografii Tatiany Cariuk
Dworki i pałace na Białorusi były tematem dzisiejszego spotkania z Tatianą Cariuk, mieszkającą w Polsce Białorusinką, która w poniedziałek (23 marca) do salonu Empik przyciągnęła spore grono miłośników kresów wschodnich, ludzi związanych z tą krainą uczuciowo i rodzinnie.

Rezydencje dawnych bogatych rodzin najczęściej polskiej szlachty, które w 20-leciu międzywojennym kwitły wspaniałością, dziś najczęściej są marnym cieniem tego, czym były wtedy. Najczęściej zniszczone i zapuszczone: po 1945 roku oddane kołchozom i zakładom pracy, chylą się w większości ku upadkowi. Taki pejzaż dworków pokazała dziś na swoich zdjęciach Tatiana Cariuk, poniedziałkowy gość Empiku zaproszony przez animatora saloniku Marcina Nowakowskiego.

– Nieprzypadkowo zrobiłam zdjęcie przy białych topolach, potężnych drzewach, które kiedyś sadzono w dworskich parkach. Dziś głównie one przypominają o przeszłości tych miejsc. Zachowały się też róże, resztki dawnych ogrodów. Pozostał zapach – mówiła prelegentka. Dodała, że symbolicznie białe topole prowadzą do bram nieba, a czarne - piekła.

Pokaz pani Tatiany zakreślił sporą analogię między sytuacją pałaców niemieckich magnatów na Dolnym Śląsku, a położeniem rezydencji na terenie byłego ZSRR. I tu, i tam pamiątki „kapitalistycznych czasów” zostały zmarginalizowane i pozbawione swego blasku. O ile jednak na tzw. ziemiach odzyskanych współczesność przynosi renesans tych zabytków, o tyle nie sposób tego powiedzieć o dziedzictwie, które zachowało się na dawnych ziemiach Związku Sowieckiego. Tam wciąż zacne pomniki przeszłości chylą się ku upadkowi. Niektóre już upadły. Pozostały po nich ruiny dawnej świetności. – W jednym z takich pałaców jest fabryka octu. Dostałam nawet buteleczkę na pamiątkę. Do innego nie wpuszczał stróż. Weszłam, kiedy dałam mu pół litra – usłyszeliśmy.

Spotkanie w Empiku, choć z założenia poświęcone dawnym rezydencjom, rozrosło się jednak tematycznie. Tatiana Cariuk długo i z pasją opowiadała o swoich korzeniach, życiu i o samej Białorusi. – Mówi się, że nasze położenie geopolityczne jest trudne: jeśli odwrócimy się twarzą do Rosji, pokażemy d… Polsce, lub – odwrotnie – zażartowała. Dodała, że jej ojczyzna to kraj, w którym pomniki Lenina stoją blisko kościołów, a ludzie są i tu, i tam. Opowiedziała też, że wielu ludzi ma świadomość ucisku przez reżim Łukaszenki, a samego prezydenta nazwała smokiem.

– Kiedy wybuchła wojna w Iraku, Łukaszenka w telewizji od razu potępił zbrojne rozwiązanie i żal mu było żołnierzy, którzy – podobnie jak jego ojciec – mogą zginąć na wojnie. Ale przecież prezydent urodził się pięć lat po zakończeniu II wojny światowej! Kiedy zdano sobie sprawę z prezydenckiej gafy, szybko przestano rozpowszechniać to wystąpienie – usłyszeliśmy.

Tatianę Cariuk przepytał Jordan Plis, prowadzący spotkanie. – Czy zgodzi się pani z tym, że na Białorusi zatrzymał się czas? – Tak. To prawda – potwierdziła zapytana mówiąc o pewnym zastoju w swojej ojczyźnie. Dała jednak do zrozumienia, że takie „zatrzymanie czasu” nie zawsze jest złe. Może chronić bowiem tradycję przed zalewem obcych wpływów, nie zawsze korzystnych dla jej rodaków.

Białorusinka przyznała także, że wciąż jeździ śladami Mickiewicza, którego uważa za obywatela świata. Opowiedziała o swoich wspólnych eskapadach ze znaną realizatorką filmów i programów o kresach Barbarą Wachowicz. Wspomniała także, że poszukuje śladów Mickiewicza blisko… Jeleniej Góry. – W pobliżu Kowar, w Cieszycach, mieszkał Antoni Radziwiłł, zaprzyjaźniony z poetą. Nie jest wykluczone, że Mickiewicz tu bywał – powiedziała. Podkreśliła też, że jest bardzo zafascynowana Dolnym Śląskiem, ale myślą wciąż wraca na Białoruś. – Przynajmniej raz w roku muszę pojechać do mojej chałupki nad Świteź, przespać się na sianku i wykąpać w jeziorze – zwierzyła się. – Przyjeżdżajcie na Białoruś! To piękny kraj warty poznania – zachęciła zebranych.

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
887
Dobry pomysł
49%
To jest niedopuszczalne
33%
Nie mam zdania
18%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Co zmieni polska bomba atomowa?
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
112
Wypadek na Konstytucji 3 Maja
 
Czechy
Za naszą południową granicą naprawdę jest co zwiedzać
 
Sudeckie hotele i schroniska PTTK
Jednodniowa „ucieczka” w Góry Suche. Z Jeleniej Góry do „Andrzejówki”
 
Aktualności
Powiat po audycie drogi 366
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group