W mieszkaniu nie było lokatorów. Gdy do środka weszli strażacy, okazało się że olbrzymia ilość gryzącego dymu pochodzi ze spalonego elektrycznego czajnika i obudowy pralki, która zajęła się od urządzenia.
- Czasami kilka razy w tygodniu jeździmy do palącego się garnka czy czajnika. Te elektryczne postawione bez wody na stopce czasami zapalają się same, lepiej więc odstawiać je na bok – powiedział jeden ze strażaków.
Szkody powstałe w wyniku pożaru i akcji gaśniczej oszacuje Zakład Gospodarki Lokalowej "Północ", który administruje kamienicą.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.