Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 9 maja
Imieniny: Grzegorza, Karoliny
Czytających: 14257
Zalogowanych: 73
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA/ SZKLARSKA PORĘBA: „Pisarska Poręba” na 550 stronach. Pionierskie dzieło

Wtorek, 29 marca 2011, 20:49
Aktualizacja: Czwartek, 7 kwietnia 2011, 22:44
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA/ SZKLARSKA PORĘBA: „Pisarska Poręba” na 550 stronach. Pionierskie dzieło
Fot. TEJO
Choć zepsuł się dysk komputera ze sporym fragmentem tekstu, a Ivo Łaborewicz i Przemysław Wiater mieli ledwie półtora roku na opracowanie całości materiału, jednak udało się. „Szklarska Poręba. Monografia historyczna” wyszła na rynek księgarski. Książkę promowano dziś w Antykwariacie Pod Arkadami w Rynku w Jeleniej Górze. To pierwsza tak obszerna pozycja o dziejach kurortu pod Szrenicą.

Duch inspirował i inspiruje wielu artystów, którzy w Szklarskiej Porebie właśnie znajdują klimat sprzyjający tworzeniu. Tchnął też w Przemysława Wiatera, szklarskoporębianina, oraz Ivo Łaborewicza, jeleniogórzanina. Panowie, obaj historycy o różnym temperamencie, połączyli siły. I tak w ciągu niespełna półtora roku powstała książka szczególna.

Licząca 550 stron, bogato ilustrowana, podniecająco pachnąca świeżą farbą drukarską „Szklarska Poręba. Monografia historyczna”. Jej lektura to gratka dla miłośników historii lokalnej a także dla tych, którym nie jest obojętne poznanie dziejów magicznego miejsca z pogranicza Karkonoszy i Gór Izerskich. Pozycję sponsorował Związek Gmin Karkonoskich, a edycją zajęło się wydawnictwo AD REM, które nadało tomowi piękną oprawę graficzną.

Jak podkreślili autorzy, którzy w gościnnych wnętrzach Antykwariatu Pod Arkadami mieli okazję po raz pierwszy promować tę książkę, jest to pozycja szczególna i pionierska. Nikt bowiem dotąd nie opracował w tak skondensowany i ciekawy sposób dziejów Szklarskiej Poręby. I. Łaborewicz i P. Wiater opowiedzieli bardzo licznym gościom spotkania (które otworzyła Beata Czystosłowska, gospodyni Antykwariatu) o przebiegu prac na książką, a także pokrótce omówili jej zawartość.

– Jesteśmy przede wszystkim historykami, dlatego w tej pozycji nie ma niczego, co nie miałoby pokrycia w źródłach – zaznaczył Przemysław Wiater. Dodał, że być może z tego powodu pozycja ma luki, ale nie wynikało to ze złej woli, czy też niedopatrzenia autorów, ale z braku lub niedostępności pozycji źródłowych. Wiele z nich także może zawierać przekłamania lub nieścisłości. Inne są niekompletne.

Na przykład do dziś nie wiadomo konkretnie, gdzie w 1947 roku odbyło się spotkanie założycielskie Kominformu (międzynarodowego stowarzyszenia partii komunistycznych), poza tym, że była to Szklarska Poręba. Autorzy dodali, że nie uwzględnili także plotek i legend związanych z Ewą Braun (małżonką Hitlera), oraz innych „rewelacji”, które często cytowane są dla podniesienia „atrakcyjności” kurortu. Książka kończy się na roku 1990, a pozostałe lata – do współczesności – są ujęte w formie kalendarium. – Rozpisywanie się o tym okresie byłoby raczej publicystyką, a nie historią – wyjaśnił Ivo Łaborewicz.

Czego jeszcze nie znajdziemy w „Monografii”? Niezbyt wiele miejsca poświęcono Wlastimilowi Hofmanowi, nierozerwalnie kojarzonemu ze Szklarską malarzowi, bo literatura o nim jest bardzo bogata. Z tych samych powodów nie ma dogłębnego opracowania tyczącego Huty Józefina, a także Walonów, o których P. Wiater w ubiegłym roku napisał osobną książkę. Autorzy dodali przy tym, że mieli ograniczoną powierzchnię (400 stron), która i tak się mocno rozrosła, i musieli dokonać starannej selekcji materiału. Sporo kontrowersji w gronie wydawców budziła kwestia ikonografii. Ostatecznie ilustracji jest dużo jak na tego typu pozycję, co z pewnością czyni książkę atrakcyjniejszą.

Co w zamian „braków”. Ano choćby słownik nazw ulic z niemieckimi odpowiednikami, czy też obszerny rozdział poświęcony szklarskoporębskim artystom, zarówno tym sprzed 1945 roku, jak i okresu późniejszego niemal do współczesności. Jak zaznaczył Romuald Witczak, który zajął się korektą pozycji, za niemieckich czasów jedynie nieznaczna mniejszość artystów spod Szrenicy stała się wierna ideologii nazistowskiej, a znakomita większość cały czas pozostawała ludźmi prawymi.

Jest też wiele udokumentowanych ciekawostek z lat pionierskich po wojnie, kiedy – o czym mało kto wie – Szklarska Poręba nazywała się Pisarzowiec. Zresztą zdaniem autorów nazwę Schreiberhau przetłumaczono na polski niefortunnie (powinna być „Pisarska Poręba”: pierwsza zapisana w dokumencie z sierpnia 1366 roku nazwa niemiecka to Schribirschau, dodajmy, że dokument ze staroniemieckiego przełożył Tomasz Pryll). Zresztą nie bez kozery w herbie miasta (od 1960 roku ma prawa miejskie, za niemieckich czasów było gminą) jest, między innymi, pióro.

Łaborewicz i Wiater piszą także o działającym jeszcze dwa lata po wojnie stowarzyszeniu ludności rdzennej (niemieckiej), która miała prawo do nauczania w ojczystym języku. Wielu Niemców ze Szklarskiej nie wypędzono, bo nie było Polaków, którzy w danych zawodach mogliby ich zastąpić. Fragment książki poświęcono przypomnieniu nazwisk pierwszych polskich osadników, którzy – co ciekawe w przeciwieństwie do wielu innych zakątków Ziem Zachodnich – przyjeżdżali tu w znacznej większości z miast. Wspomina się też o ludności autochtońskiej. Jest także spis radnych rad narodowych i rady miejskiej (po 1990), a także honorowych obywateli (Wlastimil Hofman jako pierwszy dostał ten tytuł po wojnie).

– Nikt z osób, które czytały książkę, nie zauważa, że czegoś jest w niej za dużo lub nie powinno być. Raczej mówi się o tym, że czegoś nie ma – podsumował Feliks Rosik, sekretarz Szklarskiej Poręby, który był jednym z wielu gości wtorkowego spotkania. Zaznaczył też, że dzieło ukazuje się w półwiecze nadania kurortowi praw miejskich. Autorzy zarzekli, że historyk nigdy nie stawia kropki nad „i”, monografia nigdy nie jest też „kompletna”. Podwaliny z pewnością zostały poczynione, a do uzupełnienia braków w przyszłości będzie można wrócić w miarę dostępności źródeł.

Kolejne spotkania promocyjne: w Muzeum C. i G. Hauptmanów w Szklarskiej Porębie (5 kwietnia – wtorek – o godz. 17) i w sali konferencyjnej Książnicy Karkonoskiej w Jeleniej Górze (14 kwietnia czwartek o godz. 15).

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
168
Dobry pomysł
47%
To jest niedopuszczalne
32%
Nie mam zdania
21%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego ceny mieszkań nie spadają mimo rekordowej podaży?
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Inne wydarzenia
Rajdowcy opanują Jelenią Górę i okolice
 
Karkonoski Park Narodowy
KPN kupił Stawy Podgórzyńskie
 
Aktualności
Radość w Podgórzynie – przyszły na świat małe bocianki
 
Aktualności
Obchody rocznicy zakończenia wojny w Cieplicach
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group