Na pewno znał się na dziennikarstwie, preferował dobry reportaż. Wyznawał zasadę, że dobry materiał sam się obroni. W redakcji stworzył dobrą atmosferę, pracowaliśmy w przyjaźni. Liczyła się jakość. Był dobrym organizatorem, sprawiedliwym szefem. Pogodnym człowiekiem, choć niewątpliwie cechowała go ambicja i potrzeba sukcesu. Przy tej cesze charakteru i dodatkowo mocnym umocowaniu w partii długo w Jeleniej Górze nie pobył. Obowiązujący mechanizm awansowania sprawił, że został szefem dolnośląskiej telewizji, co jednak nie odbiło się na relacjach z niedawnymi podwładnymi. Nie doznał zawrotu głowy od sukcesu.
Kiedy w stanie wojennym zawieszono działalność mediów, dziennikarze poddani zostali weryfikacji. Pamiętam posiedzenie odpowiedniej komisji w Ratuszu. Naczelny charakteryzował każdego z nas, eksponując zalety charakteru i pióra. Wiadomo było, że każdy z nas miał rodzinę, dzieci do wychowania. Brak weryfikacji oznaczał utratę pracy. Nasz naczelny do tego nie dopuścił. Dodam tylko, że miał nieodparty urok osobisty, który zjednywał mu ludzi.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.