Starsi widzowie pamiętają Go zapewne jako niezrównanego konferansjera z trzech Kabaretów Jana Pietrzaka, Gucia w „Ślubach panieńskich”, Raskolnikowa w „Zbrodni i karze” czy więźnia w „Policji” S. Mrożka. Pierwszą rolą po powrocie Tomka Radeckiego do Jeleniej Góry, w 2000 roku był Gabriel de Beaumont w „Truciźnie teatru” Rodolfo Sirery. Następne, to między innymi: Narrator w „Hauptmannie „, Maurycy w „ Komedii sytuacyjnej” i ostatnia – Stavros w „Testosteronie”.
Był nie tylko znakomitym aktorem, ale też wspaniałym, ciepłym, dobrym człowiekiem.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.