• Poniedziałek, 19 sierpnia 2019
  • Godz. 16:27
  • Imieniny: Bolesława, Juliana, Ludowika
  • Czytających: 8384
  • Zalogowanych: 14
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Nie wolno nam o nich zapomnieć

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 14 września 2015, 7:45
Aktualizacja: Wtorek, 15 września 2015, 8:52
Autor: Karolina Matusewicz
Roman Niegosz
Fot. Archiwum S. Firszta
W burzliwej historii Polski ostatnich dwustu lat było wiele osób, które wpływały na bieg wydarzeń, poświęcając życie prywatne dla dobra ogółu. Poświęcenie dla kraju i współobywateli przepłacali wywózkami, więzieniem, chorobami i śmiercią. Wśród nich był m.in.: Wincenty Kobyliński, Karol Paszkiewicz, Józef Kuraś, Kazimierz Torbicz, Karol Majewski, Jan Kocoń, Wacław Nieleszczuk i setki tysięcy innych. Ich determinacja i postawa w chwilach ciężkich dla Polski były bezprzykładne. Czy ich jeszcze pamiętamy?

W 1980 roku powstała "Solidarność", utworzona przez ludzi, chcących zmienić szarą i ponurą rzeczywistość Polski. Dawali przykład, że można żyć inaczej. Swoją postawą mobilizowali mniej odważnych i wątpiących. Starali się wpływać na bieg wydarzeń, zmieniając nasz kraj od dołu. Gdyby nie oni, historia potoczyłaby się innymi drogami i nie wiadomo jak wyglądałaby dziś Polska. Idee, w które wierzyli były później często wypaczane, a rozpędzona lokomotywa "Solidarności" była hamowana, kierowana na inne, niejednokrotnie boczne tory i wykolejana, aby w końcu trafić na złom historii, a w najlepszym wypadku do muzeum kolejnictwa, gdzie takich lokomotyw z dziejów Polski jest setki. Niektóre z nich są odnawiane i konserwowane, inne rdzewieją i w końcu rozpadają się w proch. Kto pamięta, kto te lokomotywy prowadził i kto przyczynił się, aby mogły w ogóle przemieszczać się po torach do stacji docelowej, jakim miało być dobro Polski? – mówi Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Wśród takich ludzi, szczególnie po 1945 roku byli i są bezimienni, dziś zapomniani lub zapominani mieszkańcy naszego regionu, m.in. Kazimierz Majewski i Roman Niegosz. Obaj to działacze i aktywiści "Solidarności". Związku, którego 35.lecie powstania niedawno obchodziliśmy. Obu już nie ma wśród nas. Warto pokrótce przypomnieć ich sylwetki i losy, które odzwierciedlają to, co wydarzyło się w 1980 roku i to wszystko co miało miejsce później i trwa do dzisiaj.

Kazimierz Majewski urodził się we Lwowie w 1936 roku. W 1946 roku, jak wielu naszych rodaków, wraz z rodzicami zmuszony został do opuszczenia stron rodzinnych i do wyjazdu na tzw. "Ziemie Odzyskane". Tu skończył szkołę podstawową. Trudna sytuacja finansowa rodziny zmusiła 14-letniego Kazika do podjęcia pracy zarobkowej w Fabryce Narzędzi. Do wszystkiego musiał dochodzić sam, bez niczyjej pomocy. Ukończył kursy, m.in. frezera. Był racjonalizatorem. Udzielał się społecznie. Był m.in. honorowym dawcą krwi. Jako jeden z pierwszych tworzył podwaliny związku zawodowego "Solidarność" w Fabryce Narzędzi w Jeleniej Górze. We wrześniu 1980 roku został przewodniczącym Komisji Zakładowej – opowiada S. Firszt.
17 czerwca 1980 roku uczestniczył w zebraniu przedstawicieli 38 zakładów pracy, na którym założono Międzyzakładowy Komitet Założycielski NSZZ "Solidarność" Województwa Jeleniogórskiego. W dniach 22 stycznia – 10 lutego 1981 roku brał udział w pierwszym, największym strajku, który miał miejsce w Klubie "Gencjana" przy Fabryce Maszyn Papierniczych "Fampa". W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku został aresztowany w siedzibie Zarządu Regionu i przewieziony na Komendę Miejską MO w Jeleniej Górze. Był przesłuchiwany przez wiele godzin i następnie zwolniony ze względu na zły stan zdrowia (w młodości miał gruźlicę kości). Działał w podziemiu zajmując się poligrafią i kolportażem nielegalnej prasy. Ciągle był szykanowany przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Podupadał na zdrowiu.
Został zwolniony z pracy. Od 1982 roku przebywał na zwolnieniu lekarskim, a od września 1982 przeszedł na wcześniejszą emeryturę. Nie poddawał się. Nadal działał w podziemiu. Podjął pracę w prywatnym zakładzie ślusarskim. Został zatrzymany 28 sierpnia 1982 roku i osadzony w ośrodku dla internowanych w Nysie, a już 29 września tego roku zwolniony ze względu na bardzo zły stan zdrowia. Kontynuował działalność podziemną, m.in. współtworzył Oddział Polskiego Związku Katolicko – Społecznego. Ciągle był inwigilowany, zatrzymywany z byle powodu, nakłaniany do współpracy i straszony konsekwencjami jakie poniesie rodzina jeśli się na to nie zgodzi. Nie mając wyjścia, chcąc ochronić najbliższych, w chwili załamania nerwowego, 28 października 1982 roku popełnił samobójstwo. Został pochowany na Cmentarzu Parafialnym w Cieplicach – mówi dyrektor Muzeum Przyrodniczego.

Roman Niegosz urodził się w 1950 roku w Sobieszowie, w rodzinie o patriotycznych tradycjach. W 1971 roku ukończył wieczorowe Technikum Elektromechaniczne w Piechowicach. Podjął pracę w Fabryce Maszyn Elektrycznych "Karelma". Następnie, w latach 1974 – 1984, pracował w PKS Jelenia Góra. Od początku działał w Solidarności. Włączył się w powstanie struktur Związku w PKS-ie, a następnie w mieście.

Z jego inicjatywy, 17 września 1980 roku, zawiązano Międzyzakładowy Komitet Założycielski NSZZ "Solidarność" w Jeleniej Górze. Z upoważnienia Komitetu, 20 września 1980 roku, podpisał porozumienie z władzami województwa jeleniogórskiego, dotyczące zasad funkcjonowania Związku. Było to pierwsze takie porozumienie w Polsce. Został wybrany na członkia Prezydium Zarządu Regionu i władz krajowych NSZZ "Solidarność". Brał czynny udział w przygotowaniu wniosku o rejestrację Związku. Z jego inicjatywy doszło do spotkania członków NSZZ "Solidarność" z władzami województwa jeleniogórskiego, które odbyły się w Klubie "Gencjana" (19 listopada 1980 roku) i w Teatrze C.K. Norwida (1 grudnia 1980 roku).
Pogarszająca się sytuacja materialna i arogancja władzy doprowadziły do wspomnianego już strajku w Klubie "Gencjana" na początku 1981 roku, na którego czele stał Roman Niegosz. To on podpisywał porozumienie z władzami w Warszawie. Za swoje radykalne działania był krytykowany przez działaczy krajowych, a za zbyt "miękkie" przez działaczy w regionie. W związku z powyższym zapowiedział, że nie będzie ubiegał się o funkcję przewodniczącego Związku Regionu. Mimo tego uczestniczył w I Krajowym Związku Delegatów w Gdańsku. Ciągle był inwigilowany przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa, a w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku został aresztowany i internowany, najpierw w Kamiennej Górze, później we Wrocławiu, Nysie, Grodkowie i Uhercach. Z internowania został zwolniony 22 grudnia 1982 roku. Stracił pracę. Był ciągle szykanowany, zatrzymywany i straszony. Dopiero w 1986 roku został zatrudniony jako drwal w Karkonoskim Parku Narodowym – opowiada dyrektor.

Z Andrzejem Piesiakiem tworzył struktury podziemnej "Solidarności". Roman Niegosz miał radykalne poglądy. Krytykował i nie zgadzał się z ustaleniami "Okrągłego Stołu". Współpracował z Solidarnością Walczącą. Cały czas wierzył, że NSZZ "Solidarność" odrodzi się i powróci do swoich korzeni i idei, dlatego mimo wszystko kandydował do Sejmu Kontraktowego w 1989 roku. Został posłem, a po zakończeniu kadencji całkowicie wycofał się z życia politycznego i związkowego. Zmarł nagle w Jeleniej Górze, 1 maja 1995 roku.
Zrywy społeczne i polityczne, w latach 1956, 1968, 1970, 1976, 1980 należy uznać za najważniejsze w całych najnowszych dziejach Polski i porównać je z wcześniejszymi, z wieku XIX. Wszystkie miały tragiczne zakończenia. Pochłonęły setki tysięcy, dziś już bezimiennych i zapomnianych ofiar, złożonych na ołtarzu dobra Polski. O każdym z nich można powiedzieć, cytując radcę Sass – Gromockiego z filmu "Skarb" z 1948 roku: - " I potośmy sześć lat prowadzili wojnę?!" – mówi Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (12) Dodaj komentarz

~wertg 14-09-2015 9:25
Ciekawe pierwszy raz spotkałem sie z takimi nazwiskami i za 5 minut nie wymienie już nawet jednego.
~ 14-09-2015 10:26
A o Jerzym Lachowiczu,prawniku,pierwszym doradcą tworzącej się Solidarności w jeleniej górze ktoś pamięta?
~18sqandal 14-09-2015 10:39
..... takie sobie pisanie , przeczytałem i co? ano nic, aninie ciekawe ani nie zachwyciło bo wielu jest bezimiennych bohaterów a Ci co oddali życie to swoje oddali i tyle ( skrzywdzili najbliższych )
~Le1Kiepury 14-09-2015 10:53
Zakladam sie ze nie o taka polske walczyli!
~inge 14-09-2015 11:11
Serdecznie dziękuje za te wspomnienia.Pamiętam obu Panów i ich działalność.Niech im Pan Bóg da wieczne odpoczywanie, ale żyjący powinni ich zachować w pamięci.
~szyper 14-09-2015 11:44
i wychodowali sobje Dudę
~ 14-09-2015 16:40
Szyper idź do szkoły! Cisi bohaterowie, mało kto o Nich pamięta.
kazimierzp 14-09-2015 21:09
Ci co wtedy działali to Nich, pamietają. Ci co dzisiaj korzystają z tego co m.innymi Oni wywalczyli nie zawsze, sa i tacy co pod tamte zdobycze się podczepiają i kreują na "niezłomnych bohaterów!". Kiedy ostatnio przyglądałem się pocztom sztandarowym organizacji solidarnościowych zastanowiło mnie brak wielu, którzy onegdaj te sztandary nosili. Edziu Woskowicz, Mirek Szerszeń, Stasiu Kostka z Lubania,... Ciekaw jestem jak za dwa trzy pokolenia ten zryw będzie oceniany!?! Dzisiaj na oceny rzutuje kretyńska retoryka niektórych "polityków" usiłujących na negacji budować swój wizerunek!
~Schengen 14-09-2015 21:18
Kazimierzu ! To jak u Kaczmarskiego w "Murach". Tyle, że tam jedynie poeta został podeptany... Takie zgniłe czasy, takie Dudy, takie bagno... :(
~tak tak 15-09-2015 7:32
Za malo pałami dostawaliscie solidaruchy. Zobaczcie co z krajem zrobiliscie. Na plecach robotnikow wyniesliscie sie do wladzy i sprzedaliscie kraj.
~HM 15-09-2015 19:42
tak tak to spadaj na Białoruś jak tak tęsknisz za komuną a może jej nawet nigdy nie poznałeś ...
~do HM 20-09-2015 18:24
Ty zapewne poznałeś komunę i jesteś ekspertem w tej dziedzinie a szczególnie w gadaniu jak było źle za komuny jaki byłeś zniewolony bo teraz jesteś wolny setki urzędów kontrolujących to co robisz jak robisz jak żyjesz na co wydajesz pieniądze ,dziesiątki instytucji wlepiających kary,mandaty inwigilacja,monitoringi coraz bardziej ograniczana przestrzeń do życia zero poszanowania człowieka pałowanie przeciwników władzy jeszcze większe niż za komuny,propaganda sukcesu uprawiana na każdym kroku zalegalizowane standardy postępowania władzy urzędników za które za komuny groziło więzienie są pewne rzeczy które zmieniły się na lepsze ale wynikają one z postępu technicznego a nie upadku komuny jest lepszy standard życia od strony technicznej reszta to dno

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group