Wtorek, 15 czerwca
Imieniny: Jolanty, Witolda
Czytających: 3442
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: "Nasza klasa", czyli o pogromach Żydów w Polsce w czternastu odsłonach

Wtorek, 2 października 2012, 8:10
Aktualizacja: 11:54
Autor: Elster
Jelenia Góra:
Fot. Teatr Norwida
Wczoraj (1 października) w ramach 42. Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych na deskach Teatru im. Norwida można było zobaczyć spektakl „Nasza klasa. Historia w XIV lekcjach” wg. głośnego dramatu Tadeusza Słobodzianka w reżyserii Ondreja Spišáka, przygotowany przez warszawski Teatr na Woli.

Gdy po raz pierwszy pojawiła się w prasie informacja, że Tadeusz Słobodzianek jest autorem opowieści o relacjach polsko-żydowskich, inspirowanej zbrodnią w Jedwabnem, która miała miejsce 10 lipca 1941 roku, można było się spodziewać dzieła co najmniej interesującego. Ten znakomity dramaturg nie zwykł bowiem schodzić poniżej wysokiego poziomu, a takie sztuki jak „Turlajgroszek” czy „Sen pluskwy” (dramat realizowany także na deskach Teatru im. Norwida przez Krzysztofa Kopkę w 2003 roku) weszły na stałe do kanonu scenicznych osiągnięć.

W przypadku „Naszej klasy”, za którą jej autor dostał Nagrodę Literacką Nike 2010, oczekiwania były dodatkowo podsycone decyzją oparcia scenariusza o prawdziwe wydarzenia w Jedwabnem i kontrowersyjną książką Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”. Sztuka konfrontuje się z trudnym tematem – jak udział Polaków w zagładzie Żydów, który – w przeciwieństwie do rodzimej literatury („My z Jedwabnego” Anny Bikont czy „Pingpongista” Józefa Hena) – zdaje się nie został jeszcze wystarczająco przepracowany na scenie.

Spektakl skupiony jest wokół dziesięciu uczniów szkoły powszechnej z rodzin żydowskich i rzymskokatolickich – jednej Polce, dwóch Żydówkach, czterech Polakach i trzech Żydach. Wszyscy urodzili się w latach 1919-1920 i wspólnie przeżyli lata 30. XX wieku, brali udział w uroczystościach po śmierci Józefa Piłsudskiego, a następnie przeżyli wojnę i okupację faszystowską, potem wyzwolenie, z kolei czas komunizmu, ruch „Solidarności”, upadek komunizmu oraz wreszcie demokrację.

Na początku koledzy i koleżanki z klasy uczą się, bawią, wygłupiają i przedrzeźniają. Agresywny katolicki antysemityzm pojawia się podczas klasowej modlitwy, kiedy Polacy rozkazują Żydom przenieść się do ostatnich ławek. Z czasem, gdy do Polski wkraczają najpierw Sowieci, a później Niemcy i znowu Sowieci, niewinne dziecięce przyjaźnie ze szkolnej ławki zmieniają się w koszmarne relacje. Dorośli bohaterowie zdradzają siebie nawzajem, narasta w nich agresja i przemoc, stają się gwałcicielami i mordercami.

Jakub Kac (Robert T. Majewski) zostaje skatowany przez klasowych kolegów: Heńka (Marcin Sztabiński), Ryśka (Michał Czarnecki), Władka (Leszek Lichota) i Zygmunta (Karol Wróblewski). Nad martwym Jakubem pojawiają się słowa z listu dobrodusznego i pobożnego Żyda Abrama Piekarza (Paweł Pabisiak), który przed wojną w wieku 18 lat wyjechał z rodziną do Ameryki. - A co u Ciebie? Co w naszej klasie? Dlaczego nikt nie pisze do mnie? Pozdrawiam Was mocno – Wasz na zawsze, Abram Baker. P.S. Często myślę o Was wszystkich.

Dora (Magdalena Czerwińska) zostaje zgwałcona, a następnie spalona wraz z dzieckiem w stodole. Ofiarą gwałtu staje się także uczciwa Polka Zocha (Izabela Dąbrowska), która ukrywa klasowego kolegę we własnym domu. Rachela (Anna Gryszkówna) jest zmuszona wyjść za mąż za Polaka Władka, zostaje ochrzczona, przymusowo nawraca się na katolicyzm i zmienia imię na Marianna.

Trudny, dyskusyjny i wstrząsający spektakl unika jednak jednoznacznego wskazania na Polaków jako tych złych. Raczej uświadamia i pokazuje wspólną tragedię dwóch narodów - Polaków i Żydów. Twórcom sztuki zależało na ujawnieniu mechanizmu zła; jedno zło wywołuje następne. Zresztą tutaj Żydzi okazują się być tak samo egoistyczni jak Polacy. Z tą jednak różnicą, że w czasie wojny Polacy są świadomi, że mają okazję krzywdzić Żydów i to wykorzystują.

Dramat przypomina także o fakcie, że w czasie okupacji sowieckiej do NKWD donosili i Polacy, i Żydzi. A jednym z wątków jest sytuacja życiowa Żyda Menachema, który po wojnie wstępuje do UB po to, by mścić się za śmierć swojej żony i dziecka. A w ten sposób sam staje się zbrodniarzem. Tak oto w „Naszej klasie” zestawia ze sobą postać polskiego antysemity Zygmunta (Karol Wróblewski) z sadystycznym Żydem Menachemem (Mariusz Drężek).

Sztuka obnaża religijne i polityczne próby usprawiedliwienia wyrządzonego zła, rozprawia się zarówno z polskim katolicyzmem (ks. Heniek nie przyznaje się do udziału w mordzie) jak i żydowskim mesjanizmem (rabin Abram fałszuje prawdę z pobudek religijnych, a Menachem czerpie uzasadnienie dla zemsty na wrogach z biblijnych wersetów Tory).

Reżyser Słowak Ondrej Spišák w tym dystansie, pokazywaniu i demaskowaniu pełnymi garściami czerpie z tradycji teatru Bertolta Brechta, posługując się komentarzem. Poszczególne epizody mają charakter narracyjny i są przeplatane znanymi szkolnymi piosenkami (m.in. „Ćwierkają wróbelki od samego rana” i „Mam chusteczkę haftowaną”), podwórkowymi rymowankami oraz tańcem. Aktorzy wychodzą ze swoich ról i bezpośrednio zwracają się do publiczności. Dzięki znakomitej grze pobudzają wyobraźnię widza, skłaniają do refleksji nad kwestią źródła katolickiego antysemityzmu oraz prawa do moralnej oceny bohaterów wykorzystanych wówczas przez komunizm, nacjonalizm oraz nazizm.

W oszczędnej scenografii Františka Liptaka wykorzystano odpowiednio umotywowane wizualnie symbole: drewniane ławki szkolne i krzesła, oraz zmieniające nad drzwiami na ścianie: godło, krzyż, sierp i młot oraz swastykę. Umierający uczniowie z klasy wychodzą za drzwi i siadają w drugiej sali w tych samych szkolnych ławkach.

Warto dodać, że drugim reżyserem „Naszej klasy” jest Aldona Figura, której pierwszą samodzielną realizacją był spektakl „Szelmostwa Skapena” Moličre'a na deskach jeleniogórskiego Teatru im. Norwida w 2000 roku z tytułową rolą Jacka Grondowego.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (23) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group