Środa, 21 października
Imieniny: Urszuli, Jakuba
Czytających: 5705
Zalogowanych: 6
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Na „koniec świata” przez dziedzictwo Schaffgotschów

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 9 lutego 2011, 21:10
Aktualizacja: Czwartek, 10 lutego 2011, 8:03
Autor: TEJO
Fot. TEJO
… a wszystko w Antykwariacie&Galerii pod Arkadami, który dziś po południu „przeżył” natarcie tłumów żądnych przeżycia ciekawej przygody: wędrówki Drogą świętego Jakuba oraz odkrycia rąbka tajemnicy tyczącej niemal nieznanych do tej pory zakamarków dawnego klasztoru Cystersów w Cieplicach.

Stało się to za sprawą gości, których – już na czternastym tego typu spotkaniu - w gościnnych i klimatycznych wnętrzach Antykwariatu „Silva Rerum” przywitała gospodyni tego miejsca, Beata Czystołowska.

Spotkanie prowadził Ivo Łaborewicz, kierownik oddziału jeleniogórskiego Archiwum Państwowego, a prelegentami byli: Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego, oraz Emil Mendyk, przewodnik sudecki i saksoński, filozof, dziennikarz, tłumacz języka niemieckiego, prezes stowarzyszenia Przyjaciół Dróg Św. Jakuba w Polsce.

– Schaffgotschowie byli pionierami współczesnych muzealników, a poprzez założenie gabinetu osobliwości stworzyli podwaliny pod rozbudowę kolekcji, która osiągnęła imponujące i trudno wyobrażalne dziś rozmiary – mówił Stanisław Firszt o dziedzictwie magnackiego najmożniejszego rodu, który onegdaj władał niemal całą Kotliną Jeleniogórską. Czynił to przy okazji prezentacji swojego artykułu zamieszczonego w najnowszym Roczniku Jeleniogórskim. Nawiązał też do więzów między dziejami Schaffgotschów a rozwojem naszych ziem, które doznały najpełniejszego rozkwitu w czasach cesarstwa pruskiego (XIX wiek)

Niestety, wskutek zawirowań historycznych, jedynie niewielki ułamek tamtych zbiorów zachował się w Jeleniej Górze do dziś. Większość eksponatów, w tym niezwykle cenne trofea z bitwy pod Wiedniem (jeden z Schaffgotschów dowodził oddziałami króla Jana III Sobieskiego) – w tym siodło Kara Mustafy – zasiliło inne muzea w Polsce. Tyczy to także potężnego księgozbioru, który trafił do bibliotek w innych miastach. Dziś odzyskanie tamtych skarbów praktycznie jest niemożliwe: można myśleć tylko o wypożyczeniu lub zaprezentowaniu w sposób multimedialny.

Będzie to na pewno łatwiejsze już od wiosny przyszłego roku. Na ten czas bowiem, zgodnie z terminarzem robót, ma zostać oddana do użytku nowa (choć w sumie stara) siedziba Muzeum Przyrodniczego, które znajdzie się w kupionej przez miasto części byłego klasztoru pocysterskiego. Szef MP, który ma zamiar „zrekonstruowania” przynajmniej w części dawnej kolekcji, uświadomił przy okazji, że klasztorem niegdyś był tylko ten fragment, który dziś za takowy się uważa. Klasztor zawierał w sobie znaczną część nieruchomości położonych w centrum Cieplic, z których część już dziś nie istnieje.

Prelegent pokazał też zebranym, jak wyglądają wnętrza przyszłej siedziby. Wielu widziało je po raz pierwszy. – Sam nie miałem pojęcia, jak tam jest w środku. Byłem tam pierwszy raz trzy lata temu – powiedział Stanisław Firszt. Otóż okazuje się, że w historycznych wnętrzach dosłownie „pełną parą” działała pralnia uzdrowiskowa, która „pompowała” wilgoć w wiekowe mury. Był tam też agregat ze zbiornikiem paliwa, a także graciarnia, którą „urządzono” w dawnej bibliotece. Na oryginalnych półkach składowano masy złomu i innych nikomu „niepotrzebnych” rupieci. Ale nie tylko. Wśród nich dyrektor Firszt znalazł zakurzone zabytkowe XIX-wieczne makiety Karkonoszy, o których pisał Wincenty Pol po swoim pobycie w Cieplicach.

Dziś jest już tam posprzątane, a stosunkowo najmniej zniszczeń zauważono w pomieszczeniach dawnej obrony cywilnej. Wnętrza, które będą wymagały remontu, są już do niego przygotowane. Pod warstwami farb z pewnością są dawne malowidła (widać ich fragmenty). Obecnie trwają prace projektowe, a wiosną ruszą „mokre” roboty. Samo muzeum ma być gotowe za rok, ale – jak mówi Stanisław Firszt – aby nadać placówce pożądany kształt (urządzenie ekspozycji, wypożyczenie eksponatów), trzeba będzie kilku lat.

Emil Mendyk, z kolei, opowiadał o coraz bardziej popularnym pielgrzymowaniu Drogą Świętego Jakuba do Santiago de Compostela (uznawanego za pielgrzymi cel zwany też „końcem świata” ((Finis Terrae, Fisterra)) w Autonomicznej Wspólnocie Galicji (Hiszpania). I choć pielgrzymów, którzy co roku podejmują pątniczy trud przemaszerowania całej trasy (z Jeleniej Góry zajmuje to ponad trzy miesiące, a były w Antykwariacie osoby, które mają „w nogach” to doświadczenie) przybywa, okazuje się, że wiele jakubowych skarbów – o czym nie każdy wie – jest w naszym regionie lub w pobliżu.

Ich popularyzacji posłużą na pewno trzy właśnie wydane przewodniki po drogach świętego Jakuba: Żytawskiej, Sudeckiej i Opolskiej. Dla pasjonatów wędrówka którymś z tych szlaków, to świetna propozycja na uduchowione wakacje. Sudecka Droga św. Jakuba wiedzie przez Jelenią Górę, a szczególnie bogaty w symbole związane z patronem jest odcinek do Lubomierza, gdzie – na przykład w Radomicach w miejscowym kościele św. Jakuba i Katarzyny, znajduje się zabytkowy tryptyk ołtarzowy z roku 1510 z patronami świątyni. Takich skarbów jest znacznie więcej!

Emil Mendyk interesująco opowiadał o trudzie pielgrzymowania i o przeżyciach wewnętrznych, które odczuwa człowiek na pątniczym szlaku. – Jest to najpierw droga ku ciemności (czyli na zachód, gdzie chowa się słońce), ale powrót kieruje się na wschód, czyli ku oświeceniu – mówił prelegent. Dodał, że jest wiele świadectw nawrócenia dzięki pielgrzymce.

To także szkoła milczenia: bywa, że na szlaku mówi się bardzo mało. Jak głosi hasło viae sacrae (świętej drogi) – to podróżowanie przez wieki w zadumie. – Kiedyś pątnicy mieli worek, kij i tykwę, dziś mają plecaki i kijki nordic walking, ale idea pozostaje wciąż taka sama – usłyszeliśmy. Okazało się przy tym, że oznakowanych charakterystyczną muszlą dróg świętego Jakuba w Polsce przybywa. Co więcej: powstają też schroniska dla pątników: taki obiekt buduje się na przykład w podlubańskim Henrykowie, znanym z najstarszego w Polsce drzewa: cisu. Sama pielgrzymka, co oczywiste, łączy walory duchowe z czysto turystycznym odkrywaniem świata. Ku rozwadze dla odważnych i nie bojących się odcisków!

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~............ 9-02-2011 22:23
Tere fere... Gościnne i klimatyczne... dziki tłum stoi w drzwiach, a zaproszeni goście siedzą i dyskutują... Nie można tego organizować w Książnicy Karkonoskiej, gdzie WSZYSCY będą mogli usiąść jak ludzie, a nie większość stoi, a inni (wybrańcy i znajomi królika) siedzą? Na każdym spotkaniu tak jest, to widać na zdjęciach. Jak pomieszczenie jest tak mikroskopijne to wiadomo, że nie nadaje się na tego rodzaju prelekcje, bo nie zmieszczą się wszyscy chętni, a perspektywa stania przez długi czas w tłumie w drzwiach skutecznie odstrasza, aby tam przyjść i posłuchać tych ciekawych informacji.
~buzia 10-02-2011 0:13
witam i popieram słowa, które napisał poprzedni komentator. duszno, nie ma miejsca na nic - nawet na obrócenie się wokół własnej osi i w ogóle... a wydaje się, że jest na takie spotkania przychodzi coraz więcej ludzi, a praktycznie obok stoi BWA, które było by w stanie przyjąć wiele więcej przewodników i zaproszonych gości, i było by trochę więcej miejsca... a spotkanie to mogło by być organizowanie przez Antykwariat, ale w BWA... taka mała skromna podpowiedź:) Pozdrawiam
~... 10-02-2011 7:39
Każdy ma prawo zapraszać do siebie gości, a że jest takie duże zainteresowanie to tylko dobrze świadczy o doborze dyskutantów przyciągających słuchaczy!
~jeleniogórza 10-02-2011 9:16
Trochę szkoda, że dowiadujemy się po fakcie......
~Elita? 10-02-2011 10:19
Co za bzdury Co to znaczy, ze nie można odzyskać. Wystarczy zainteresować się gdzie są przechowywane owe zbiory i w jakie części wykorzystywane lub prezentowane szerszej publiczności. Np. zbiory książek leżą w piwnicach biblioteki Na Piasku we Wrocławiu. To tam mogą leżeć i pies z kulawą noga nimi się nie zajmuje? Niech jeleniogórska elita otrząśnie się z marazmu i przestanie opowiadać bajki. Jednak bardziej groźne są objawy prowincjonalizmu, które się zalęgły w głowach decydentów i tzw elity. Pięknie i przyjemnie jest siebie nazywać elitą i stękać na niemożność. Szlag człowieka trafia!
~s. 10-02-2011 11:25
Niech spadkobierca właścicieli wytoczy proces państwu o zagarnięcie dóbr. Oczywiście z zastrzeżeniem, że ma to wrócić do posiadłości rodzinnych.
~Heino 10-02-2011 13:53
Oczywiście - ma prawo zapraszać gości, ale z wyobraźnią. Jeżeli spotkanie jest adresowane do ogółu, to trzeba trochę mózgiem poruszać i zdać sobie sprawę, że prawdopodobnie przyjdzie sporo gości. Nie jest herbatka u cioci, tylko prelekcja. Tak nieprofesjonalnie organizowane spotkania mijają się z celem.
~he-ino-rusz 10-02-2011 22:38
no właśnie: wystarczy ruszyć mózgiem: sam nie oragnizuje spotakań, ale z tego co wiem, wstęp wolny nie oznacza obowiązkowy i nie tylko w prywatnej, niewielkiej, jednoosobowej (chyba?) firmie, może zabraknąć miejsc, zdarza sie to też w takich instytucjach jak filharmonia czy teatr. To proste-nie chcesz ryzykować, to nie idź, tylko kup sobie bilet wstepu tam, gdzie Ci bedzie komfortowo. Co do ciekawych spotkań-w książnicy nieustannie się coś dzieje-wystarczy poczytać. Tego dnia, niemal w tym samym czasie tez się działo...a w BWA? tez wiele ciekawych spotkań-dla każdego coś miłego, bywa, ze trudno wybrać. A jak mało, to zamiast opluwać wszystko, co ktoś inny zrobi-możecie przeciez z tak doskonałą wiedzą zorganizować sami. z powazaniem Niecierpienicnierobiącychkrytykantów
~gość123 10-02-2011 23:46
Popieram ~Elita? Na Piasku jest wiele, nawet nie skatalogowanych wydawnictw, wiec warto upomniec sie o te z Jeleniej Gory czy Cieplic. Na Piasku kustosze nie specjalnie przejmuja sie tym co maja. A czesto je maja... w powazaniu:/ Tym bardziej trzeba sie upominac!
~............ 11-02-2011 22:53
do 10-02-2011 22:38 | ~he-ino-rusz - a dla kogo to jest organizowane, nie dla ludzi przypadkiem? Czy to jest tylko dla znajomych? Jeśli tak, to po prostu lepiej nie zapraszać ludzi z ulicy, bo nie mają czego tam szukać. Co do filharmonii i teatru - widzów wpuszcza się tam tylu, ile jest miejsc siedzących, a jeśli w FD zostały tylko stojące, to widz zdaje sobie z tego sprawę i po prostu nie przychodzi.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group