Niedziela, 20 czerwca
Imieniny: Bogny, Bogumiły
Czytających: 5920
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Na „koniec świata” przez dziedzictwo Schaffgotschów

Środa, 9 lutego 2011, 21:10
Aktualizacja: Czwartek, 10 lutego 2011, 8:03
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Na „koniec świata” przez dziedzictwo Schaffgotschów
Fot. TEJO
… a wszystko w Antykwariacie&Galerii pod Arkadami, który dziś po południu „przeżył” natarcie tłumów żądnych przeżycia ciekawej przygody: wędrówki Drogą świętego Jakuba oraz odkrycia rąbka tajemnicy tyczącej niemal nieznanych do tej pory zakamarków dawnego klasztoru Cystersów w Cieplicach.

Stało się to za sprawą gości, których – już na czternastym tego typu spotkaniu - w gościnnych i klimatycznych wnętrzach Antykwariatu „Silva Rerum” przywitała gospodyni tego miejsca, Beata Czystołowska.

Spotkanie prowadził Ivo Łaborewicz, kierownik oddziału jeleniogórskiego Archiwum Państwowego, a prelegentami byli: Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego, oraz Emil Mendyk, przewodnik sudecki i saksoński, filozof, dziennikarz, tłumacz języka niemieckiego, prezes stowarzyszenia Przyjaciół Dróg Św. Jakuba w Polsce.

– Schaffgotschowie byli pionierami współczesnych muzealników, a poprzez założenie gabinetu osobliwości stworzyli podwaliny pod rozbudowę kolekcji, która osiągnęła imponujące i trudno wyobrażalne dziś rozmiary – mówił Stanisław Firszt o dziedzictwie magnackiego najmożniejszego rodu, który onegdaj władał niemal całą Kotliną Jeleniogórską. Czynił to przy okazji prezentacji swojego artykułu zamieszczonego w najnowszym Roczniku Jeleniogórskim. Nawiązał też do więzów między dziejami Schaffgotschów a rozwojem naszych ziem, które doznały najpełniejszego rozkwitu w czasach cesarstwa pruskiego (XIX wiek)

Niestety, wskutek zawirowań historycznych, jedynie niewielki ułamek tamtych zbiorów zachował się w Jeleniej Górze do dziś. Większość eksponatów, w tym niezwykle cenne trofea z bitwy pod Wiedniem (jeden z Schaffgotschów dowodził oddziałami króla Jana III Sobieskiego) – w tym siodło Kara Mustafy – zasiliło inne muzea w Polsce. Tyczy to także potężnego księgozbioru, który trafił do bibliotek w innych miastach. Dziś odzyskanie tamtych skarbów praktycznie jest niemożliwe: można myśleć tylko o wypożyczeniu lub zaprezentowaniu w sposób multimedialny.

Będzie to na pewno łatwiejsze już od wiosny przyszłego roku. Na ten czas bowiem, zgodnie z terminarzem robót, ma zostać oddana do użytku nowa (choć w sumie stara) siedziba Muzeum Przyrodniczego, które znajdzie się w kupionej przez miasto części byłego klasztoru pocysterskiego. Szef MP, który ma zamiar „zrekonstruowania” przynajmniej w części dawnej kolekcji, uświadomił przy okazji, że klasztorem niegdyś był tylko ten fragment, który dziś za takowy się uważa. Klasztor zawierał w sobie znaczną część nieruchomości położonych w centrum Cieplic, z których część już dziś nie istnieje.

Prelegent pokazał też zebranym, jak wyglądają wnętrza przyszłej siedziby. Wielu widziało je po raz pierwszy. – Sam nie miałem pojęcia, jak tam jest w środku. Byłem tam pierwszy raz trzy lata temu – powiedział Stanisław Firszt. Otóż okazuje się, że w historycznych wnętrzach dosłownie „pełną parą” działała pralnia uzdrowiskowa, która „pompowała” wilgoć w wiekowe mury. Był tam też agregat ze zbiornikiem paliwa, a także graciarnia, którą „urządzono” w dawnej bibliotece. Na oryginalnych półkach składowano masy złomu i innych nikomu „niepotrzebnych” rupieci. Ale nie tylko. Wśród nich dyrektor Firszt znalazł zakurzone zabytkowe XIX-wieczne makiety Karkonoszy, o których pisał Wincenty Pol po swoim pobycie w Cieplicach.

Dziś jest już tam posprzątane, a stosunkowo najmniej zniszczeń zauważono w pomieszczeniach dawnej obrony cywilnej. Wnętrza, które będą wymagały remontu, są już do niego przygotowane. Pod warstwami farb z pewnością są dawne malowidła (widać ich fragmenty). Obecnie trwają prace projektowe, a wiosną ruszą „mokre” roboty. Samo muzeum ma być gotowe za rok, ale – jak mówi Stanisław Firszt – aby nadać placówce pożądany kształt (urządzenie ekspozycji, wypożyczenie eksponatów), trzeba będzie kilku lat.

Emil Mendyk, z kolei, opowiadał o coraz bardziej popularnym pielgrzymowaniu Drogą Świętego Jakuba do Santiago de Compostela (uznawanego za pielgrzymi cel zwany też „końcem świata” ((Finis Terrae, Fisterra)) w Autonomicznej Wspólnocie Galicji (Hiszpania). I choć pielgrzymów, którzy co roku podejmują pątniczy trud przemaszerowania całej trasy (z Jeleniej Góry zajmuje to ponad trzy miesiące, a były w Antykwariacie osoby, które mają „w nogach” to doświadczenie) przybywa, okazuje się, że wiele jakubowych skarbów – o czym nie każdy wie – jest w naszym regionie lub w pobliżu.

Ich popularyzacji posłużą na pewno trzy właśnie wydane przewodniki po drogach świętego Jakuba: Żytawskiej, Sudeckiej i Opolskiej. Dla pasjonatów wędrówka którymś z tych szlaków, to świetna propozycja na uduchowione wakacje. Sudecka Droga św. Jakuba wiedzie przez Jelenią Górę, a szczególnie bogaty w symbole związane z patronem jest odcinek do Lubomierza, gdzie – na przykład w Radomicach w miejscowym kościele św. Jakuba i Katarzyny, znajduje się zabytkowy tryptyk ołtarzowy z roku 1510 z patronami świątyni. Takich skarbów jest znacznie więcej!

Emil Mendyk interesująco opowiadał o trudzie pielgrzymowania i o przeżyciach wewnętrznych, które odczuwa człowiek na pątniczym szlaku. – Jest to najpierw droga ku ciemności (czyli na zachód, gdzie chowa się słońce), ale powrót kieruje się na wschód, czyli ku oświeceniu – mówił prelegent. Dodał, że jest wiele świadectw nawrócenia dzięki pielgrzymce.

To także szkoła milczenia: bywa, że na szlaku mówi się bardzo mało. Jak głosi hasło viae sacrae (świętej drogi) – to podróżowanie przez wieki w zadumie. – Kiedyś pątnicy mieli worek, kij i tykwę, dziś mają plecaki i kijki nordic walking, ale idea pozostaje wciąż taka sama – usłyszeliśmy. Okazało się przy tym, że oznakowanych charakterystyczną muszlą dróg świętego Jakuba w Polsce przybywa. Co więcej: powstają też schroniska dla pątników: taki obiekt buduje się na przykład w podlubańskim Henrykowie, znanym z najstarszego w Polsce drzewa: cisu. Sama pielgrzymka, co oczywiste, łączy walory duchowe z czysto turystycznym odkrywaniem świata. Ku rozwadze dla odważnych i nie bojących się odcisków!

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (10) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group