• Poniedziałek, 26 sierpnia 2019
  • Godz. 8:47
  • Imieniny: Aleksandra, Marii, Wiktora, Zefiryny
  • Czytających: 4489
  • Zalogowanych: 8
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Mocne wrażenia

Wiadomości: Jelenia Góra
Wtorek, 24 kwietnia 2007, 0:00
Aktualizacja: Wtorek, 24 kwietnia 2007, 12:22
Autor: Wojciech Wojciechowski
Fot. Krzysztof Knitter
O działaniach w Biurze Wystaw Artystycznych podczas ostatniego performance już wspomnieliśmy. Dziś – recenzja tego wydarzenia.

Performance Artura Grabowskiego w BWA zakłócił nasze wewnętrzne i nieco uśpione w błogim spokoju samopoczucie. I dobrze.

Artur Grabowski, pokazał nam dynamiczne działanie. Dowiedzieliśmy się, jak rodzi się strach i jaka jest nasza reakcja na poczucie zagrożenia. To była emocjonalna huśtawka, której warto doświadczyć. Ale tylko w galerii.

Początek był niewinny. Mężczyzna ubrany w elegancki czarny trencz i wyjściowe buty, bierze do rąk długą, zardzewiałą rurę i zaczyna ustawiać publiczność. Przesuwa nas, więzi pod ścianą i blokuje w kącie.

Rura opada z hukiem i Grabowski gasi światło. Włącza stroboskop i rozbrzmiewa industrialna muzyka. Przy tym świetle trudno określić odległość artysty od publiczności, co wzbudza dodatkowy niepokój.

Zaczyna biegać. Szybko można było zauważyć w nim roznoszącą go energię. Muzyka głośniej. Zaraz pokryje swoją twarz czarnym sprayem, a potem rzuci nim w lustro. Szkło pęka. Mamy pecha przez najbliższe parę minut. Jest cały czarny i dobiega do niektórych widzów.

Przyciska do ściany, a potem przytula. Chwyta jednego z nich i niesie jak worek na ramieniu. Kładzie go na ziemi i nie pozwala wstać. Staje nad nim i tupie nogami tuż obok głowy ofiary.

Nikt nie reaguje - to przecież galeria. Czy na ulicy nie jest podobnie? Ofiara wie, że jest w miejscu sztuki, ale swego bezpieczeństwa też nie jest pewna. Obok leżą rozrzucone kuchenne noże, które Grabowski przywiąże do głowy taśmą klejącą i stanie się czarnym potworem. Będzie przypierał jednego z widzów do ściany i uwięzi jego twarz w klatce z noży.

Nagle kontra. Słyszymy piskliwy śpiew ptaków. Jesteśmy w lesie. W galerii robi się jasno i stroboskop już nie razi. Grabowski nie ma przy głowie sztyletów i łagodnieje. Przytula niektórych widzów.

Działanie artysty podobne jest do sytuacji z dworca w środku nocy. Ktoś nas zaczepia i na początku jest zabawnie. Ale spirala się nakręca i stajemy oko w oko ze zbliżającą się tragedią. Tracimy poczucie autonomii. Nikt nam nie pomaga.

Akcję Grabowskiego można szeroko interpretować. Może to być zwykła napaść, a także atak terrorysty lub szaleńca, który po akcie przemocy mocno nas przytula i bombarduje miłością.

Ale reakcja widzów dała do zrozumienia, że wybaczamy z dużym trudem i z nieufnością dajemy się przytulić. Pewne jest jednak, że Grabowski zahaczył o takie rejony naszej podświadomości, w których nigdy nie byliśmy lub zapomnieliśmy o nich.
Życzę każdemu, aby znalazł się w rękach tego artysty. I w przenośni i dosłownie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (2) Dodaj komentarz

~heh 24-04-2007 14:11
to zachaczało o okultyzm
~lmn 24-04-2007 21:48
i tak najlepsza jest zacieszona mina typiary w czerwonym na 3 od dolu zdjeciu i glownego bohatera na 6 rowniez od dolu

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group