Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 31 sierpnia
Imieniny: Bogdana, Izabeli, Pauliny
Czytających: 9292
Zalogowanych: 62
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Mocne wrażenia

Wtorek, 24 kwietnia 2007, 0:00
Aktualizacja: Wtorek, 24 kwietnia 2007, 12:22
Autor: Wojciech Wojciechowski
Jelenia Góra: Mocne wrażenia
Fot. Krzysztof Knitter
O działaniach w Biurze Wystaw Artystycznych podczas ostatniego performance już wspomnieliśmy. Dziś – recenzja tego wydarzenia.

Performance Artura Grabowskiego w BWA zakłócił nasze wewnętrzne i nieco uśpione w błogim spokoju samopoczucie. I dobrze.

Artur Grabowski, pokazał nam dynamiczne działanie. Dowiedzieliśmy się, jak rodzi się strach i jaka jest nasza reakcja na poczucie zagrożenia. To była emocjonalna huśtawka, której warto doświadczyć. Ale tylko w galerii.

Początek był niewinny. Mężczyzna ubrany w elegancki czarny trencz i wyjściowe buty, bierze do rąk długą, zardzewiałą rurę i zaczyna ustawiać publiczność. Przesuwa nas, więzi pod ścianą i blokuje w kącie.

Rura opada z hukiem i Grabowski gasi światło. Włącza stroboskop i rozbrzmiewa industrialna muzyka. Przy tym świetle trudno określić odległość artysty od publiczności, co wzbudza dodatkowy niepokój.

Zaczyna biegać. Szybko można było zauważyć w nim roznoszącą go energię. Muzyka głośniej. Zaraz pokryje swoją twarz czarnym sprayem, a potem rzuci nim w lustro. Szkło pęka. Mamy pecha przez najbliższe parę minut. Jest cały czarny i dobiega do niektórych widzów.

Przyciska do ściany, a potem przytula. Chwyta jednego z nich i niesie jak worek na ramieniu. Kładzie go na ziemi i nie pozwala wstać. Staje nad nim i tupie nogami tuż obok głowy ofiary.

Nikt nie reaguje - to przecież galeria. Czy na ulicy nie jest podobnie? Ofiara wie, że jest w miejscu sztuki, ale swego bezpieczeństwa też nie jest pewna. Obok leżą rozrzucone kuchenne noże, które Grabowski przywiąże do głowy taśmą klejącą i stanie się czarnym potworem. Będzie przypierał jednego z widzów do ściany i uwięzi jego twarz w klatce z noży.

Nagle kontra. Słyszymy piskliwy śpiew ptaków. Jesteśmy w lesie. W galerii robi się jasno i stroboskop już nie razi. Grabowski nie ma przy głowie sztyletów i łagodnieje. Przytula niektórych widzów.

Działanie artysty podobne jest do sytuacji z dworca w środku nocy. Ktoś nas zaczepia i na początku jest zabawnie. Ale spirala się nakręca i stajemy oko w oko ze zbliżającą się tragedią. Tracimy poczucie autonomii. Nikt nam nie pomaga.

Akcję Grabowskiego można szeroko interpretować. Może to być zwykła napaść, a także atak terrorysty lub szaleńca, który po akcie przemocy mocno nas przytula i bombarduje miłością.

Ale reakcja widzów dała do zrozumienia, że wybaczamy z dużym trudem i z nieufnością dajemy się przytulić. Pewne jest jednak, że Grabowski zahaczył o takie rejony naszej podświadomości, w których nigdy nie byliśmy lub zapomnieliśmy o nich.
Życzę każdemu, aby znalazł się w rękach tego artysty. I w przenośni i dosłownie.

Sonda

Ile macie samochodów w domu (w rodzinie)?

Oddanych
głosów
996
1
40%
2
35%
3 lub więcej
25%
 
Głos ulicy
Góry czy morze?
 
Warto wiedzieć
„Dominacja człowieka dobiegła końca”
Rozmowy Jelonki
Smog latem nie znika
 
Aktualności
Przystanek Karkonosze wabi nie tylko turystów
 
Aktualności
Mgła wodna ochroni Wang przed ogniem
 
Kultura
Akwarele w Książnicy Karkonoskiej
 
112
BMW w płocie i na podwórku
Copyright © 2002-2025 Highlander's Group