Niedziela, 1 listopada
Imieniny: Juliana, Łukasza
Czytających: 3946
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Miejski organizm – arterie i komórki

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 4 sierpnia 2011, 16:39
Aktualizacja: 16:39
Autor: Tekst sponsorowany
– Żeby Jelenia Góra mogła funkcjonować jak jeden, zgodny organizm, musi być spełnionych kilka warunków, przede wszystkim – zapewnione proporcje rozwoju w każdej z dziedzin, i w każdej z części miasta – mówi Marcin Zawiła, Prezydent Jeleniej Góry. – Nie chcę się odnosić do przeszłości, podkreślać, że jedna z dzielnic rozwijała się szybko, druga tkwiła w marazmie, bo to nie jest potrzebne, gdy myślimy o perspektywie. Ale wyrównywanie szans przy zachowaniu wszelkich priorytetów i niestrudzone wyjaśniania – dlaczego coś się dzieje, a coś – nie, to ważna sprawa. I – podkreślam – życie miasta jest liczone raczej dekadami, niż kwartałami, a kontynuacja dobrym zmian, z szacunkiem dla przeszłości, winna być naczelną zasadą.

Strategiczna jest komunikacja. W schyłku kadencji 2002 – 2006 Jelenia Góra zdobyła środki na modernizację kilkudziesięciu ulic w Cieplicach i Sobieszowie. Zostały one ukończone w minionej kadencji. Teraz czas na kolejny etap, bo właśnie drożność komunikacji, osobowej i towarowej, jest często główną przeszkodą w rozwoju. – W tym roku – powiedział Hubert Papaj, zastępca prezydenta – gotowa będzie droga przez Jelchem aż do przejazdu kolejowego, co oznacza zakończenie I etapu. Drugi etap, dalsza część tej ulicy, to już sprawa kolejnego budżetu, a w nim będzie przewidziany także łącznik do ulicy Spółdzielczej. Ze względów gospodarczych potrzebne szybko są kolejne odcinki, choćby od „Zorki” do Lubańskiej.
- Nie będziemy projektowali nowych dróg bez ścieżek rowerowych – zapowiada Marcin Zawiła. – Jeśli tylko warunki terenowe będą to umożliwiały – każdej z dróg, szczególnie w relacji Jelenia Góra – Cieplice, a potem do Sobieszowa, będzie doposażana równolegle w ścieżkę rowerową. Dziś z satysfakcją widzę, że rowerów pojawia się coraz więcej, a jeżdżą nie tylko turyści, ale i mieszkańcy. Nawet najwięksi malkontenci muszą przyznać, że powoli, ale sukcesywnie Jeleniogórzanie przekonują się do rowerów. Chcemy, żeby ten proces narastał, a będziemy tworzyć ku temu warunki.

Miasto musi wykorzystywać każdą swoją szansę. – Staramy się odwracać niekorzystne zjawiska, w tym – sprzedawać niewykorzystywane lokale – powiedział Hubert Papaj.- Tylko w minionym tygodniu trzy znalazły nowych właścicieli, za łączną kwotę ok. pół miliona złotych, w tym dwa – przy ul. 1 Maja. To dobry prognostyk, bo u schyłku minionej kadencji zauważalny był proces opuszczania lokali użytkowych na tym trakcie. Dziś obserwujemy ożywienie, a warto wiedzieć, że w każdym przypadku ze wspomnianych lokale były ostro licytowane i żaden nie został sprzedany za cenę wywoławczą. To nie jest sprawa tylko pieniędzy, postrzegam to jako wyraz optymizmu gospodarczego, co znacznie ważniejsze, niż dopływ gotówki do kasy Miasta.

- Widzimy też zupełnie inne relacje we współdziałaniu ze wspólnotami – powiedziała Zofia Czernow, zastępca prezydenta miasta. – Jeszcze niedawno trudno było o pełne zrozumienie. Lokatorzy kupowali mieszkania na własność za naprawdę symboliczne kwoty, ale potem oglądali się na „kogoś”, kto by opłacił niezbędne remonty choćby elewacji, czy instalacji wewnętrznych. Dziś już jest zupełnie inaczej. Ludzie widzą i doceniają, że współpraca wspólnot mieszkaniowych i Miasta może zaowocować nowymi wartościami. Odremontowana pierzeja ulicy Złotniczej, poddawana remontowi i ociepleniu pierzeja ulicy Drzymały są takimi najlepszymi przykładami, co można osiągnąć we współpracy. Nie musimy już przekonywać o tym, że będzie lepiej, możemy pokazać innym zainteresowanym namacalnie – jak może być. I ten dobry przykład jest zaraźliwy.

Może więc się okazać, że wspólna dbałość o mienie własne i wizerunek miasta zaowocuje zupełnie nowymi zjawiskami w zakresie ochrony kolejnych obiektów przez aktami wandalizmu? – Nie chodzi o to, by mieszkańcy zgłaszali na policji, że ktoś im pomalował dom. To jest już ostateczność – mówi Marcin Zawiła. – Jeśli coraz więcej domów będzie zadbanych, to troska o ich wygląd „rozpisze się” na tak znaczną grupę ludzi, że chuligani i wandale znajdą się na cenzurowanym i będą tępieni we własnych środowiskach zamieszkania. Ci, do których nie dotrze, że ich „działalność” kosztuje sąsiadów wymierne kwoty – będą wyłapani i zapłacą za usunięcie bohomazów. Inni – mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej – po prostu przestaną niszczyć. Swoje.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (6) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group