Sobota, 28 listopada
Imieniny: Grzegorza, Zdzisława, Stefana
Czytających: 5475
Zalogowanych: 3
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Michał Kasztelan: Oceniłbym swoją pracę na „czwórkę”!

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 22 lutego 2013, 9:18
Aktualizacja: 9:43
Autor: Angela
Fot. Angela
Po 36 latach pracy w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej Michał Kasztelan, od 1980 roku zastępca dyrektora, od 1990 roku prezes spółki, odszedł na emeryturę. Jak podsumowuje on swoją pracę?

Angelika Grzywacz- Dudek: Czyja była decyzja o Pana odejściu na emeryturę?

Michał Kasztelan: Ta decyzja dojrzewała we mnie już wcześniej. Nie ukrywam, że siły pozwalałyby mi pracować dalej, ale z drugiej strony są nowe wyzwania i są młodzi ludzie, którzy mogą im sprostać i to poprowadzić. Myślę, że jest to dobry moment, bo rozstaję się z firmą w dobrych relacjach. To, po rozmowach z prezydentem i kolegami w firmie, pozwoliło mi do końca podjąć decyzję o przejściu na emeryturę.

Jak ocenia Pan swoją pracę w skali 1-6?

To trudne pytanie, bo były różne momenty. Na samym początku było przekształcenie firmy w zakład funkcjonujący na samodzielnym rozrachunku i wówczas dałbym sobie „szóstkę”. Później było wyprowadzenie i uporządkowanie wielu spraw. To mam wrażenie też wyszło dobrze. Najlepszym dowodem tego były kontrole prowadzone przez te ponad trzydzieści lat, które nie wykazały praktycznie żadnych nieprawidłowości. Nie mówię, że nie było jakiś błędów, ale np. olbrzymia kontrola urzędu skarbowego czy izby skarbowej wykazała, że cztery tysiące my im musieliśmy oddać, a oni nam trzy tysiące złotych. Dobrze też oceniam swoją współpracę z ludźmi. Ogólnie czwórkę na pewno bym sobie wystawił, ale myślę, że ocena nie należy do mnie.

Najtrudniejsze momenty w Pana pracy?

Najtrudniejszym momentem była decyzja czy zostać szefem Solidarności na województwo jeleniogórskie pracowników Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej czy zostać zastępcą dyrektora tego zakładu. Dzięki Markowi Stalskiemu, ówczesnemu dyrektorowi wojewódzkiego przedsiębiorstwa estetyki miasta, podjąłem takie, a nie inne decyzje. Niełatwo było też kiedy zostałem kierownikiem działu ekonomicznego w 1977 roku, bo pierwsze co musiałem zrobić i mi się to udało, to błyskawiczne zlikwidowanie nierentowności firmy. Trudne były momenty, kiedy zaczęły się przetargi, trzeba było zmienić mentalność. Potrzebna była też zmiana ekonomiki.

Największy Pana sukces w pracy w MPGK?

Moim zdaniem największym moim sukcesem, było to, że zawsze udało mi się porozumieć z ludźmi na temat poziomu wynagrodzeń czy wydatków inwestycyjnych. To pozwoliło mi uniknąć jakichkolwiek konfliktów z pracownikami.

Jakie plany na najbliższe lata?

Najpierw muszę trochę odpocząć i przeżyć to wszystko, bo to nie jest tak, że odchodzi się z pracy bezboleśnie. Musiałem uporządkować biurko, wstałem rano i zastanawiałem się jak ja pojadę do tej pracy. Dziękuję wszystkim, którzy wysłali mi wiele miłych sms- ów, typu: „głowa do góry”. Teraz mam trzy miesiące na załatwienie spraw emerytalnych, bo przyznam, że jak typowy Polak, jeszcze nie załatwiłem tej sprawy. W przyszłym roku chcę również zorganizować na lotnisku kolejne zawody konne, a co będzie dalej…? Czas pokaże.
Dziękuję za rozmowę.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (37) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group