Sobota, 24 lipca
Imieniny: Kingi, Krystyny
Czytających: 6731
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Mega kolejka po zdrowie

Sobota, 2 lipca 2011, 7:57
Aktualizacja: Niedziela, 3 lipca 2011, 8:00
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Mega kolejka po zdrowie
Fot. Angela
W Szpitalu Wojewódzkim w Jeleniej Górze rozpoczęto wczoraj rejestrację do poradni specjalistycznych na drugie półrocze. W kolejce od bardzo wczesnych godzin porannych stało około stu pacjentów. – Spędzają nas jak bydło – mówili chorzy. Szpital tłumaczy, że pacjenci przyszli się zarejestrować w jednym dniu z przekory i przekonania, że w kolejnych dniach nie będzie już przyjęć.

O tłoczącej się kolejce chorych przez okienkiem rejestracji na pierwszym piętrze Szpitala Wojewódzkiego w Jeleniej Górze poinformowali nas sami pacjenci. Wielu z nich, by mieć pewność, że dostaną się na wizytę do specjalisty, przyszło już o godzinie 5.00 i 6.00 rano. Rejestracja zaczęła się o godz. 9.00. Największa grupa pacjentów chciała dostać się do kardiologa.

– Stoimy w kolejce od godziny piątej, chcemy się do tego kardiologa zarejestrować by jeszcze trochę pożyć. Rejestracja odbywa się raz na pół roku, jeśli przyszlibyśmy później, to najprawdopodobniej nie byłoby już miejsc. Następna rejestracja będzie w styczniu 2012 roku, a co mamy zrobić przez te pół roku. Jesteśmy poważnie chorzy, a nasze emerytury nie pozwalają nam na prywatne leczenie. Poza tym rejestracja do wszystkich lekarzy specjalistów odbywa się w jednym okienku. Do czego to podobne? – mówią panie Alina i Lidia oraz pan Henryk z Jeleniej Góry.

Mieszkaniec Cieplic, który przyszedł zarejestrować się do urologa, wspomina czasy, kiedy rejestrację prowadzono na bieżąco i nikt nie stał w kolejkach.
- Mają nas za bydło – mówi. - To nie jest kraj, to już nie jest Polska. To dzika natura, dzikie zwyczaje. Żeby dostać się do lekarza, trzeba wstać rano i przyjechać tu bez śniadania, bez niczego. Na miejsce na rehabilitację trzeba stać w kolejce całą noc. To jest nie do pomyślenia – mówi mieszkaniec Cieplic.

Zdaniem pani Marii dostanie się do specjalisty graniczy dzisiaj z cudem. Panowie Jan i Witold dodają, że kiedyś to lekarz wyznaczał kiedy pacjent ma przyjść na kolejną wizytę, bo to wynikało ze stanu zdrowia chorego.

- Dzisiaj i ja i lekarz jesteśmy uzależnieni od komputera i jakiś limitów. Ja jestem dla systemu tylko numerem x z gwiazdką albo, co częściej, z krzyżykiem. Co robić w tym „międzyczasie” miedzy jednym a drugim przyznawanym limitem? Trzeba strzelić kopytami, to będzie po kłopocie. Jeden pacjent mniej – mówi rozgoryczony pan Jan.

Dorota Gniewosz, kierownik Narodowego Funduszu Zdrowia w Jeleniej Górze, tłumaczy, że w tym roku zmienił się system przyznawania i rozliczania limitów, przez co zostały one przyznane w dwóch etapach – w styczniu i w czerwcu br. – Są to jednak zmiany wewnętrzne, które nie powinny mieć wpływu na ciągłość przyjmowania pacjentów. Za organizację rejestrowania chorych odpowiedzialny jest natomiast dyrektor ośrodka czy szpitala, a nie NFZ – mówi Dorota Gniewosz.

Agnieszka Adamus, kierownik Dokumentacji Medycznej i Rejestracji Szpitala Wojewódzkiego w Jeleniej Górze tłumaczy, że w związku ze zmianą systemu rozliczania z NFZ, pacjenci mogli być rejestrowani na najbliższe pół roku dopiero od 1 lipca. Nie oznacza to jednak, że był to jedyny dzień rejestracji.

- Rejestrujemy pacjentów na najbliższe pół roku od dzisiaj, codziennie, przez cały czas. Faktem jest jednak, że liczba osób potrzebujących konsultacji ze specjalistą jest o ponad sto procent większa niż przyznawane nam limity. Nie możemy natomiast przyjmować pacjentów poza tym limitem, bo NFZ nie płaci za „nadwykonania”. Stąd taka reakcja pacjentów, którzy przychodzą w pierwszym dniu rejestracji i wolą czekać nawet kilka godzin w kolejce by mieć pewność, że dostaną się do specjalisty – tłumaczy A. Adamus.

Dla potwierdzenia swoich słów pani kierownik podaje przykłady: na najbliższe pół roku NFZ przyznał poradni kardiologicznej w szpitalu 8620 punktów czyli równowartość około 79 tys. zł. Średnia liczona na każdego pacjenta wynosi około 36 zł. Po podzieleniu 79 tys. zł przez 36 zł, a następnie przez 180 dni, okazuje się, że dziennie poradnia może przyjąć około 12 pacjentów, przy czym w tę liczbę wliczone są również osoby, które muszą być przyjęte poza kolejką czyli: weterani wojenni, kombatanci, pacjenci ze skierowaniami do pilnej konsultacji czy pacjenci po hospitalizacji.

- To nie jest problem tylko naszego szpitala, to jest problem wszystkich poradni specjalistycznych w mieście. Staramy się o zwiększanie nam limitów lub o wprowadzanie nowych usług, które byłyby opłacane przez NFZ, ale jak widać to nie wystarcza. My rozumiemy tych pacjentów, którzy są mocno rozgoryczeni i rozżaleni tą sytuacją, ale nie mamy na to wpływu. Gdybym była na miejscu tych ludzi, też przychodziłabym w pierwszym dniu rejestracji i stała w kolejce by mieć pewność, że dostanę się do lekarza – usłyszeliśmy.

Z tej sytuacji sprawę zdaje sobie też kierownictwo NFZ. Dorota Gniewosz, która jednak rozkłada ręce i mówi, że NFZ może przyznać tyle limitów ile ma w kasie pieniędzy, a tych jest po prostu za mało.
Jesteśmy świadomi faktu, że co roku przychodniom specjalistycznym czy szpitalom brakuje pieniędzy. Zauważamy ten problem, jednak ustawa o finansowaniu opieki zdrowotnej wyraźnie mówi, że NFZ kontraktuje usługi ze składek ubezpieczenia zdrowotnego, czyli z wpływów z ZUS – u z roku poprzedniego. Co roku rozdysponowujemy 100 procent tych wpływów i nie mamy innych pieniędzy – mówi Dorota Gniewosz.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (30) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group