Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 6 stycznia
Imieniny: Kacpra, Melchiora, Baltazara
Czytających: 14456
Zalogowanych: 90
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Magiczna Jelenia Góra – felieton

Niedziela, 3 lutego 2008, 18:22
Aktualizacja: 22:52
Autor: Konrad Przezdzięk
JELENIA GÓRA: Magiczna Jelenia Góra – felieton
Fot. TEJO
Nasze miasto nie jest piękne – to powszechna dość opinia. Piękno to jednak pojęcie bardzo względne. Można się postarać o jego wskrzeszenie stopniowo. Choćby zaczynając od przywrócenia pamięci miejsc magicznych, które wiążą się nie tylko z historią miasta, lecz także z dziejami pokoleń jeleniogórzan: zarówno tych z Hirchbergu jak i Jeleniej Góry.

Ulic i kamienic, których naprawdę nie musimy się jako mieszkańcy wstydzić, mamy niewiele. Pytanie tylko: czy rozsypujące się kamienice muszą być odpychające? Moim zdaniem nie muszą. Wszak – choć porównanie nie na miejscu – Wenecja nie nowoczesnością przyciąga turystów, ale właśnie zawilgoconymi i rozsypującymi się wiekowymi budynkami, w których wciąż drzemie magia dziejów.

Uczynić ze „szpetoty” atut – to spore wyzwanie dla gospodarzy miasta, ale nie tylko. Także i dla mieszkańców, którzy – jak się wielokrotnie można przekonać – o swoje nie dbają. Święte prawo własności stanowi tu usprawiedliwienie zarówno dla samorządowców, którzy pozbywają się ruder i niekoniecznie ich obchodzi, co się z nimi dzieje, jak i dla samych właścicieli. – Moje, to może się rozsypać – ripostują na zwróconą uwagę.

Przy takiej postawie podwójnej bierności nasze piękne miasto za lat kilkadziesiąt może rzeczywiście w proch się obrócić, a zwłaszcza jego część, której już teraz niewiele brakuje do katastrofalnej zapaści. Ostrzegają o tym zresztą odpowiednie napisy, wzbraniające wstępu do będących na granicy agonii czegoś, co kiedyś lśniło pięknem.

Może w jubileuszowym roku spróbować wskrzesić te miejsca, które swoją historią na to zasługują? Których być może już fizycznie nie ma, ale warto ożywić pamięć o nich, lub wręcz zadbać, aby młodsi jeleniogórzanie mogli się o nich dowiedzieć.

Takim miejscem, o którym panują opinie skrajne, był pomnik czerwonoarmisty na placu Bieruta. Jedno i drugie mocno śmierdziało komunizmem, ale ludzie zupełnie na tę otoczkę uwagi nie zwracali, tylko pod „Iwanem” umawiali się na randki, na wódkę, czy po prostu – aby się spotkać. Sowieckiego żołnierza w centrum miasta już nie ma. Nie ma także placu Bieruta. Tam, gdzie kiedyś zakochani panowie wyczekiwali z kwiatkami na swoje wybranki, parkują samochody, a ludzie obserwują kolejki do bankomatu przed pobliskim bankiem, dawnej willi lekarza miejskiego Fedora Rimanna.

Inne miejsce, już bardziej związane z historią Hirschbergu, to kamienica na placu Ratuszowym zwana przez Niemców „Zum goldenes Schwert”, czyli „Pod złotym mieczem”. Najwyższa, najbardziej zdobiona o pięknej rokokowej fasadzie, przez długi czas siedziba jednej z najpopularniejszych gospod w dawnej Jeleniej Górze – „Złotego miecza” właśnie. Była tam też pralnia i duży skład firan. Kamienica – której detale można było podziwiać przez długie minuty – dziś jest zeszpecona rekonstrukcją z przełomu lat 60. i 70 minionego wieku. I mało kto wie, jaka kiedyś była. A wystarczy niewiele: może jakaś tabliczka i „wandaloodporna ikona” obrazująca dzieło ufundowane w XVIII wieku przez Mentzlów: jedną z najbogatszych jeleniogórskich rodzin.

Niedaleko stąd, niemal w prostej linii, przy ulicy Kopernika, gdzie dziś na skwerze załatwiają się psy, a mili panowie pociągają z butelek wino Tur, wznosiła się synagoga. Świątynia żydów jeleniogórskich dotrwała aż do 1938 roku, kiedy naziści zniszczyli ją, a ruiny – jak pisze Ivo Łaborewicz – uchowały się aż do początku lat 70., kiedy to całą zabudowę wspomnianej ulicy skruszyły koparki. Warto zadbać choćby o mały ślad po tym miejscu.

Nieco dalej – popularny wśród młodzieży lokal: klub Atrapa. Urządzono go w zachowanych resztkach jednej z dziewięciu kamieniczek, które niegdyś stanowiły „perełkę” jeleniogórskiej starówki. Na Fortecznej miał swój legendarny lokal Gustaw Beier. Wyszynk zwał się „Seemannsklause” i składał się z kilku sal, gdzie pito, jedzono, spotykano się i plotkowano. To tu miały istnieć legendarne piwnice połączone z ratuszem przejściem podziemnym. Nim właśnie znudzeni obradami rajcy przemykali się na małe jasne. Kto o tym wie?

Takich miejsc, gdzie nieistniejące piękno dziejów można skutecznie „rewitalizować”, jest w Jeleniej Górze więcej. Zapewne znają je Czytelnicy i mogą podpowiedzieć. A władze – jeśli owe słowa przeczytają – być może pomysł chwycą. A jeśli nie, to z pewnością rozbudzi to ich wyobraźnię.

Sonda

Co myślicie o opłatach klimatycznych?

Oddanych
głosów
144
Powinna obowiązywać
19%
Opłaty powinny wzrosnąć
7%
Powinna zostać zlikwidowana
74%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
USA atakuje Wenezuelę, przejmuje kraj i więzi Maduro
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Aktualności
Niby zwykłe pasy, ale mandat byłby 400 zł
 
Kilometry
Kolej bliżej powrotu do Lwówka
 
Aktualności
Radoniów – tu były największe złoża uranu
 
Ciekawe miejsca
Ciechanowice – ślad wojennej tajemnicy
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group