Sobota, 16 stycznia
Imieniny: Waldemara, Włodzimierza
Czytających: 8921
Zalogowanych: 7
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Jeleniogórzanin pobiegł po szczytach i pobił rekord!

Wtorek, 30 czerwca 2015, 9:08
Aktualizacja: Środa, 1 lipca 2015, 7:04
Autor: Przemek Kaczałko
Jelenia Góra: Jeleniogórzanin pobiegł po szczytach i pobił rekord!
Fot. Zabiegani Górskie Rekordy
Paweł Bieganowski, Paweł Hrynowiecki, Ola Hrynowiecka, Ania Kumaszka, Wojtek Borecki oraz Magdalena Mendak, czyli życiowa partnerka rekordzisty Polski w zdobyciu 28 najwyższych szczytów polskich pasm górskich – to skład ekipy Zabiegani Górskie Rekordy, która przyczyniła się do sukcesu sportowego Grzegorza Leszka.

28-letni jeleniogórzanin wyruszył na trasę w środę (24.06) o godz. 21:30 i zdobywał kolejno: Tarnicę, Lackową, Radziejową, Wysoką, Rysy, Turbacz, Mogielicę, Lubomir, Łysicę, Babią Górę, Czupel, Skrzyczne, Biskupią Kopę, Kłodzką Górę, Kowadło, Rudawiec, Śnieżnik, Jagodną, Orlicę, Szczeliniec Wielki, Wielką Sowę, Waligórę, Chełmiec, Ślężę, Skopiec, Wysoką Kopę, Skalnik oraz Śnieżkę – gdzie dotarł po 76 godzinach, czyli ok. godz. 1:30 w nocy z soboty na niedzielę.

Bicie rekordu należącego dotychczas do Agnieszki Korpal i Grzegorza Łuczko (89,5 godziny w 2013 r.) zamknęło się symboliczną klamrą pogodową, bowiem przy starcie, jak i na mecie mocno wiało, było chłodno i padał deszcz, a widoczność była ograniczona niemal do zera. Czy miał na trasie momenty kryzysu?

- Największy kryzys fizyczny był po Rysach ze względu na przewyższenie. Następną górą był Turbacz, która również była wymagająca, a nie było czasu na regenerację, bo przejazd zajął pół godziny. Dziewczyny położyły mnie, posmarowały maścią, no i lecieliśmy dalej – opowiada rekordzista z Jeleniej Góry dodając, że na Śnieżniku miał zawroty głowy, ale nawet przez moment nie zwątpił w powodzenie wyprawy.

Przed wyjazdem w Bieszczady jeleniogórzanin zakładał, że rekord można było pobić o ok. 24 godziny, w praktyce udało się go poprawić o 13 godzin. Czy zatem wyśrubowany przez niego wynik jest jeszcze do pobicia? - Można ten wynik poprawić. Nie było żadnych zdarzeń losowych. Można pewnie przyspieszyć sam bieg, ale ułożenie tras jest najoptymalniejsze. Logistycznie to było przygotowane bardzo dobrze – stwierdził Grzegorz Leszek.

- Większość ekip zaczynała w Górach Świętokrzyskich i „cisnęli” w Bieszczady. Uznaliśmy, że to jest bez sensu ponieważ na tym odcinku bym był świeży i odpoczynek nie był potrzebny, kierowcy również byli wypoczęci, więc nie chcieliśmy tracić cennego czasu. Sekwencję wschodnią zakończyliśmy na Lubomirze i wypad w Świętokrzyskie był czasem odpoczynku moim i kierowców. Bardzo dużo dzięki temu zyskałem – powiedział G. Leszek opowiadając o wyśmienitej taktyce logistycznej, która była podstawą sukcesu.

„Zabiegany” miłośnik gór, biegów i jazdy rowerem walcząc z własnymi słabościami i siłami natury w ciągu 76 godzin, które potrzebował na zdobycie tzw. korony polskich gór, przespał zaledwie pięć. - Przed Śnieżnikiem miałem najcięższy moment. Mieliśmy zaplanowane wbiegnięcie od strony Kamienicy niebieskim szlakiem, ale musieliśmy zmienić plany i przejechać do Międzygórza, żebym zyskał godzinę snu, bo byłem tak zmęczony, że bałem się, że gdzieś źle znawiguję – wyznał Grzegorz Leszek, który przyznał jednocześnie, że spanie na zawołanie jest bardzo trudne. - Bardzo się tego bałem, bo nie wiedziałem jak mój organizm się zachowa – dodał.

Na Śnieżce w środku nocy, przy fatalnej pogodzie – na Grzegorza Leszka czekał komitet powitalny. Wiedza o tym mobilizowała go dodatkowo do szybszego zdobycia najwyższego szczytu Karkonoszy, który był ostatnim etapem niezwykłej wyprawy.

W najbliższych planach jeleniogórzanina jest Lądek Zdrój, gdzie weźmie udział w Super Trailu na 130 km. Jeśli chodzi o kolejne rekordy, to brany pod uwagę jest Główny Szlak Sudecki, ale szczegóły są jeszcze do dopracowania. Jak mówi Grzegorz Leszek, zdobycie tzw. korony polskich gór nie jest jedynie jego sukcesem.

- To sukces całej ekipy, której bardzo dziękuję – podkreśla sportowiec, z którym rozmawialiśmy w jego sklepie dla biegaczy przy ul. Bankowej. W trakcie rozmowy wielokrotnie przychodzili klienci, którzy m.in. dzięki relacjom na naszym portalu dowiedzieli się o wyczynie jeleniogórzanina i przy okazji zakupów składali gratulacje. Ponadto rozdzwonił się telefon z ogólnopolskich stacji telewizyjnych i radiowych, co dobitnie świadczy o dużym wyczynie skromnego chłopaka z Jeleniej Góry.

Czytaj również

Komentarze (20) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group