Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 12 kwietnia
Imieniny: Damiana, Juliusza
Czytających: 10779
Zalogowanych: 14
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Jeleniogórzanin pobiegł po szczytach i pobił rekord!

Wtorek, 30 czerwca 2015, 9:08
Aktualizacja: Środa, 1 lipca 2015, 7:04
Autor: Przemek Kaczałko
Jelenia Góra: Jeleniogórzanin pobiegł po szczytach i pobił rekord!
Fot. Zabiegani Górskie Rekordy
Paweł Bieganowski, Paweł Hrynowiecki, Ola Hrynowiecka, Ania Kumaszka, Wojtek Borecki oraz Magdalena Mendak, czyli życiowa partnerka rekordzisty Polski w zdobyciu 28 najwyższych szczytów polskich pasm górskich – to skład ekipy Zabiegani Górskie Rekordy, która przyczyniła się do sukcesu sportowego Grzegorza Leszka.

28-letni jeleniogórzanin wyruszył na trasę w środę (24.06) o godz. 21:30 i zdobywał kolejno: Tarnicę, Lackową, Radziejową, Wysoką, Rysy, Turbacz, Mogielicę, Lubomir, Łysicę, Babią Górę, Czupel, Skrzyczne, Biskupią Kopę, Kłodzką Górę, Kowadło, Rudawiec, Śnieżnik, Jagodną, Orlicę, Szczeliniec Wielki, Wielką Sowę, Waligórę, Chełmiec, Ślężę, Skopiec, Wysoką Kopę, Skalnik oraz Śnieżkę – gdzie dotarł po 76 godzinach, czyli ok. godz. 1:30 w nocy z soboty na niedzielę.

Bicie rekordu należącego dotychczas do Agnieszki Korpal i Grzegorza Łuczko (89,5 godziny w 2013 r.) zamknęło się symboliczną klamrą pogodową, bowiem przy starcie, jak i na mecie mocno wiało, było chłodno i padał deszcz, a widoczność była ograniczona niemal do zera. Czy miał na trasie momenty kryzysu?

- Największy kryzys fizyczny był po Rysach ze względu na przewyższenie. Następną górą był Turbacz, która również była wymagająca, a nie było czasu na regenerację, bo przejazd zajął pół godziny. Dziewczyny położyły mnie, posmarowały maścią, no i lecieliśmy dalej – opowiada rekordzista z Jeleniej Góry dodając, że na Śnieżniku miał zawroty głowy, ale nawet przez moment nie zwątpił w powodzenie wyprawy.

Przed wyjazdem w Bieszczady jeleniogórzanin zakładał, że rekord można było pobić o ok. 24 godziny, w praktyce udało się go poprawić o 13 godzin. Czy zatem wyśrubowany przez niego wynik jest jeszcze do pobicia? - Można ten wynik poprawić. Nie było żadnych zdarzeń losowych. Można pewnie przyspieszyć sam bieg, ale ułożenie tras jest najoptymalniejsze. Logistycznie to było przygotowane bardzo dobrze – stwierdził Grzegorz Leszek.

- Większość ekip zaczynała w Górach Świętokrzyskich i „cisnęli” w Bieszczady. Uznaliśmy, że to jest bez sensu ponieważ na tym odcinku bym był świeży i odpoczynek nie był potrzebny, kierowcy również byli wypoczęci, więc nie chcieliśmy tracić cennego czasu. Sekwencję wschodnią zakończyliśmy na Lubomirze i wypad w Świętokrzyskie był czasem odpoczynku moim i kierowców. Bardzo dużo dzięki temu zyskałem – powiedział G. Leszek opowiadając o wyśmienitej taktyce logistycznej, która była podstawą sukcesu.

„Zabiegany” miłośnik gór, biegów i jazdy rowerem walcząc z własnymi słabościami i siłami natury w ciągu 76 godzin, które potrzebował na zdobycie tzw. korony polskich gór, przespał zaledwie pięć. - Przed Śnieżnikiem miałem najcięższy moment. Mieliśmy zaplanowane wbiegnięcie od strony Kamienicy niebieskim szlakiem, ale musieliśmy zmienić plany i przejechać do Międzygórza, żebym zyskał godzinę snu, bo byłem tak zmęczony, że bałem się, że gdzieś źle znawiguję – wyznał Grzegorz Leszek, który przyznał jednocześnie, że spanie na zawołanie jest bardzo trudne. - Bardzo się tego bałem, bo nie wiedziałem jak mój organizm się zachowa – dodał.

Na Śnieżce w środku nocy, przy fatalnej pogodzie – na Grzegorza Leszka czekał komitet powitalny. Wiedza o tym mobilizowała go dodatkowo do szybszego zdobycia najwyższego szczytu Karkonoszy, który był ostatnim etapem niezwykłej wyprawy.

W najbliższych planach jeleniogórzanina jest Lądek Zdrój, gdzie weźmie udział w Super Trailu na 130 km. Jeśli chodzi o kolejne rekordy, to brany pod uwagę jest Główny Szlak Sudecki, ale szczegóły są jeszcze do dopracowania. Jak mówi Grzegorz Leszek, zdobycie tzw. korony polskich gór nie jest jedynie jego sukcesem.

- To sukces całej ekipy, której bardzo dziękuję – podkreśla sportowiec, z którym rozmawialiśmy w jego sklepie dla biegaczy przy ul. Bankowej. W trakcie rozmowy wielokrotnie przychodzili klienci, którzy m.in. dzięki relacjom na naszym portalu dowiedzieli się o wyczynie jeleniogórzanina i przy okazji zakupów składali gratulacje. Ponadto rozdzwonił się telefon z ogólnopolskich stacji telewizyjnych i radiowych, co dobitnie świadczy o dużym wyczynie skromnego chłopaka z Jeleniej Góry.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Czy popierasz imprezy biegowe w Jeleniej Górze?

Oddanych
głosów
238
Tak - świetny pomysł
61%
Nie - za duże utrudnienia dla mieszkańców
27%
Nie mam zdania
12%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego „tanie auto” często wychodzi drożej? Pułapki branży moto
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
112
Zderzenie dwóch taksówek
 
112
Chwila nieuwagi i...karambol gotowy
 
112
Ciągnik złapał "kapcia" przy rondzie
 
Aktualności
Hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group