Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 17 stycznia
Imieniny: Antoniego, Jana
Czytających: 15560
Zalogowanych: 77
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Jarmark za friko - felieton

Niedziela, 23 września 2007, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 24 września 2007, 8:15
Autor: TEJO
Jelenia Góra: Jarmark za friko - felieton
Fot. Archiwum
Co poradzicie kandydatom na posłów i senatorów?

Se o conselho tivesse valor, seria vendido, não dado – przekonuje portugalskie powiedzenie, że rada – gdyby miała wartość, to by się jej nie dawało, ale sprzedawało.

Na politycznej scenie Polski i Jeleniej Góry mamy festiwal obietnic przedwyborczych, który – niczym jarmark staroci i osobliwości – przy każdych wyborach odświeża swoje stragany. Z nieświeżym nieco towarem, co różni ten polityczny kiermasz od uroku eksponatów wydarzenia na jeleniogórskim rynku.

Jakie to są obietnice, rozpisywać się nie muszę, bo zawsze są mniej więcej takie same: prostowanie szyn do Wrocławia, aby mógł nimi pojechać nimi francuski TGV, uczynienie z Cieplic uzdrowiska Baden Baden, znaczy się Cieplice Cieplice, czyli SPA (nawiasem pisząc już nim zostało na angielskojęzycznej wersji urzędowej strony miasta) poprzez budowę aquaparku, i tym podobne zapowiedzi niekończącego się dobrobytu Bobrem i Kamienną płynącego.

Od pomysłu do przemysłu droga bardzo daleka, że nawet TGV opóźnienia nie nadgoni, a co dopiero politycy, w których gardłach dużo frazesów, a konkretów – namiastka.

Z drugiej strony gorąco niczym w grudniu na Azorach może się zrobić na naszym forum, kiedy szanowni Internauci politykom coś poradzą. Poradzić mogą różnie. Od skrajnych rad, aby kandydaci – zamiast do Parlamentu – udali się w kosmos, poprzez bardziej poważne zalecenia i oczekiwania ludu wyborczego, aż do kompletnego zjechania rządzących teraz i przedtem za to, że ciągnie ich tylko do stołków. I nic więcej.

Jak wspomniałem, Portugalczycy (zapomniano, że to oni pierwsi podbili świat) ukuli mądre powiedzonko, które nad Bobrem jakoś pozostaje nieznane. Gdyby rada miała wartość, to by się ją sprzedawało. Choćby w poradnikach książkowych, które – choć czasem grosze – ale jednak coś kosztują. Lub zatrudniając na świetnych posadach doradców.
Lech Kaczyński zatrudnił Nelly Rokitę, to może Marek Obrębalski da fuchę… no właśnie, może mi podpowiecie, komu.

Rodacy Vasco da Gama (lub - jeśli młodsze pokolenie woli - Cristiano Ronaldo) twierdzą, że rady to najczęściej trefny towar, wpychany za friko. Dlaczego? Pojęcia nie mam, wszak i rady mądre bywają. I dobre. Jak Wujek Dobra Rada, na przykład.

W każdym razie radząc można mieć niezłe pole do popisu, choć trudno na tym zarobić te kilka centymów. Ale można za to dać upust swojej wyobraźni zupełnie za darmo.

Sądzę, że nasi kandydaci na posłów i senatorów – choć może tego po sobie nie pokazują – są szalenie zainteresowani tym, co lud chce im poradzić. Może z tych rad stworzą sobie program wyborczy? Nie wiem. Jednego jestem pewien: na pewno za te rady nie zapłacą.

Ale poradzić zawsze można. Do czego serdecznie Was, Szanowni Internauci, zachęcam.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki masz stosunek do zbiórek, akcji charytatywnych?

Oddanych
głosów
529
Staram się pomagać wszystkim
32%
Pomagam tylko osobom, które znam
35%
Nie biorę udziału w taki akcjach
33%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
15 błędów zimowej jazdy, które niszczą silnik
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Pogoda
Wracają ujemne temperatury
 
Kilometry
Czy można przejeżdżać przez skrzyżowanie na pomarańczowym świetle?
 
Karkonosze
Śmierć za śmiercią na Śnieżce
 
Teatr im. Norwida
Orwellowski „1984” na scenie Teatru Norwida
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group