• Czwartek, 22 sierpnia 2019
  • Godz. 6:31
  • Imieniny: Marii, Cezarego, Tymoteusza
  • Czytających: 2119
  • Zalogowanych: 2
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Jarmark za friko - felieton

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 23 września 2007, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 24 września 2007, 8:15
Autor: TEJO
Fot. Archiwum
Co poradzicie kandydatom na posłów i senatorów?

Se o conselho tivesse valor, seria vendido, não dado – przekonuje portugalskie powiedzenie, że rada – gdyby miała wartość, to by się jej nie dawało, ale sprzedawało.

Na politycznej scenie Polski i Jeleniej Góry mamy festiwal obietnic przedwyborczych, który – niczym jarmark staroci i osobliwości – przy każdych wyborach odświeża swoje stragany. Z nieświeżym nieco towarem, co różni ten polityczny kiermasz od uroku eksponatów wydarzenia na jeleniogórskim rynku.

Jakie to są obietnice, rozpisywać się nie muszę, bo zawsze są mniej więcej takie same: prostowanie szyn do Wrocławia, aby mógł nimi pojechać nimi francuski TGV, uczynienie z Cieplic uzdrowiska Baden Baden, znaczy się Cieplice Cieplice, czyli SPA (nawiasem pisząc już nim zostało na angielskojęzycznej wersji urzędowej strony miasta) poprzez budowę aquaparku, i tym podobne zapowiedzi niekończącego się dobrobytu Bobrem i Kamienną płynącego.

Od pomysłu do przemysłu droga bardzo daleka, że nawet TGV opóźnienia nie nadgoni, a co dopiero politycy, w których gardłach dużo frazesów, a konkretów – namiastka.

Z drugiej strony gorąco niczym w grudniu na Azorach może się zrobić na naszym forum, kiedy szanowni Internauci politykom coś poradzą. Poradzić mogą różnie. Od skrajnych rad, aby kandydaci – zamiast do Parlamentu – udali się w kosmos, poprzez bardziej poważne zalecenia i oczekiwania ludu wyborczego, aż do kompletnego zjechania rządzących teraz i przedtem za to, że ciągnie ich tylko do stołków. I nic więcej.

Jak wspomniałem, Portugalczycy (zapomniano, że to oni pierwsi podbili świat) ukuli mądre powiedzonko, które nad Bobrem jakoś pozostaje nieznane. Gdyby rada miała wartość, to by się ją sprzedawało. Choćby w poradnikach książkowych, które – choć czasem grosze – ale jednak coś kosztują. Lub zatrudniając na świetnych posadach doradców.
Lech Kaczyński zatrudnił Nelly Rokitę, to może Marek Obrębalski da fuchę… no właśnie, może mi podpowiecie, komu.

Rodacy Vasco da Gama (lub - jeśli młodsze pokolenie woli - Cristiano Ronaldo) twierdzą, że rady to najczęściej trefny towar, wpychany za friko. Dlaczego? Pojęcia nie mam, wszak i rady mądre bywają. I dobre. Jak Wujek Dobra Rada, na przykład.

W każdym razie radząc można mieć niezłe pole do popisu, choć trudno na tym zarobić te kilka centymów. Ale można za to dać upust swojej wyobraźni zupełnie za darmo.

Sądzę, że nasi kandydaci na posłów i senatorów – choć może tego po sobie nie pokazują – są szalenie zainteresowani tym, co lud chce im poradzić. Może z tych rad stworzą sobie program wyborczy? Nie wiem. Jednego jestem pewien: na pewno za te rady nie zapłacą.

Ale poradzić zawsze można. Do czego serdecznie Was, Szanowni Internauci, zachęcam.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (1) Dodaj komentarz

~lx 23-09-2007 16:44
Vasco da Gama był Portugalczykiem, natomiast Ronaldinho Gaucho (a właściwie Ronaldo Assis de Moreira) jest Brazylijczykiem.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group