Czwartek, 3 grudnia
Imieniny: Franciszka, Ksawerego
Czytających: 6193
Zalogowanych: 13
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Czy tylko politycy są winni marazmowi? – felieton

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 4 listopada 2007, 17:07
Aktualizacja: Poniedziałek, 5 listopada 2007, 12:54
Autor: Konrad Przezdzięk
Fot. Marek Tkacz
Kilka dni przed rocznicą wyborów samorządowych już ostrzą się zęby krytyków, którzy na surowo pożrą samorządowców za mijający rok sprawowania władzy. Ale i sami krytycy powinni czasem wyostrzyć kły na siebie

Żałuję, że nie jestem kolekcjonerem takich, na przykład, wyborczych ulotek. Zestawienie wydrukowanych na nich obietnic z rzeczywistością, to doskonały materiał nie tylko dla felietonisty. A okazja trafia się znakomita, bo rok temu wszyscy żyliśmy kampanią wyborczą do samorządu.

Obśmiewaliśmy niektóre hasła jako czcze obietnice. Innym wierzyliśmy, choć tak szczerze – chyba nie do końca. Wiadomo jednak, na co liczą polityczni spece od marketingu. Jakakolwiek wiedziona ich sterami organizacja, która obieca, że przez Jelenią Górę jutro przejedzie szybka kolej TGV, ma nie po kolei w głowie. Ale może liczyć na stosunkowo spore poparcie wyborców. Często bardzo rozsądnych ludzi, którzy – jakoś tak mimowolnie – głosują na tych, którzy dla przejęcia władzy są gotowi obiecać wierutne bzdury.

Rok temu kierując się wiarą w lepsze, nadzieją na zmiany i obowiązkiem wobec dobra lokalnej ojczyzny ostrzyliśmy ołówki do dokonania wyborczej selekcji. 12 listopada, po pompatyczno–nudnym uniesieniu w Święto Niepodległości, wskazaliśmy krzyżykiem tych, w których pokładaliśmy zaufanie.

Dziś już czas na sporządzenie radnym i prezydentom cenzurek z ukończenia (lub nie) pierwszej klasy szkoły samorządowej. Wystawiającymi świadectwo w tym przypadku są mieszkańcy. Dobrze by było, gdyby tylko ci, którzy głosowali. Nie ważne na kogo Bo w naszej demokracji – nie przez wszystkich ukochanej – bywa tak, że narzekają miliony, a głosują jednostki.
Zakładam, może się mylę, że wszyscy będą na samorządowców psioczyć, choć nie pofatygowali się do lokali wyborczych ponad rok temu. I pewnie nie poszli tam 21 października.

Bo co w Jeleniej Górze od tego roku się zmieniło? Właśnie wróciłem z cmentarza, gdzie po Zaduszkach i dniach zadumy panuje iście pobitewny krajobraz. Powywalane z koszy zbite znicze, gnijące kwiaty pod wątpliwość poddają ogładę tych, którzy na nekropolię przychodzą. Samo się przecież nie wysypało. Ale już słyszę nagonkę, że wszystkiemu winne jest MPGK, które nie sprząta. A może to nieprawda? Może to ludzie są winni, że brudzą?

W mieście jakoś zmian nie widać, poza sklepami, które zmieniają lokalizacje jak bogaty rękawiczki (biednego nie stać, bo ma tylko jedną parę). Te same coraz bardziej zakurzone kamieniczki. Nadające Jeleniej Górze niepowtarzalny klimat ruiny, choćby ta przy ulicy Sobieskiego tuż przy wjeździe na plac kardynała Wyszyńskiego. Idealna wizytówka miasta, którą niemal na początek wizyty widzą turyści z zachodniej Europy.

Gdzie nam do blasku normalnych miast, do błyszczących neonów, nocnego życia, spokojnego śródmieścia, bezpiecznych spacerów ulicami Zabobrza, jazdy po drogach, na których nie ma korków, wizyty w urzędach, gdzie urzędnikom – zamiast smacznego do bułki wcinanej na drugie śniadanie – mielibyśmy sposobność powiedzieć „dzień dobry”.

Tak było 20, 10 lat temu i rok temu też. Kto winny? Zapewne radni i prezydent, czyli oni. Bo nic nie robią, biorą diety, na sesji albo bezproduktywnie gadają, albo kłopotliwie milczą. I zgodnie z maksymą św. Bonifacego – zezwalają nawet na beznadziejne rozwiązania prawne, co później skutkuje różnymi przygodami.

Jak choćby sprawa z honorowymi wyróżnieniami. Może to i błahe, ale to przez niewiedzę radnych uhonorowanym przez nich może być łyso. Niby zaszczyty dostali, ale… nie dostali. Radni pomylili procedury i teraz zasłużonym niezasłużenie nic się nie należy.
A teraz jeszcze rajcy nie uchwalili lokalnego prawa podatkowego. Głowa od tego boli.

Ale czy rzeczywiście tylko samorządowcy ponoszą odpowiedzialność za swojski marazm, w którym rozkwita nasze miasto? Warto się czasami nad tym zastanowić, czy nie oczekujemy od władzy za dużo. I czy nie dajemy kompletnie wpuścić się w maliny wierząc, że jutro obudzimy się w świecie idealnym tylko dlatego, że zapowiedział tak ten, czy inny polityk.

Jak sobie tego świata sami nie zorganizujemy, to będziemy się codziennie budzić w takiej właśnie jeleniogórskiej szarzyźnie. Zaczynać dzień od narzekania, dokładać sobie porcję malkontenctwa a pod wieczór lamentować, że dnia następnego będzie jeszcze gorzej. To jak tu się dziwić, że jest?

A co do polityków, i tych wysoko, i tych nisko, to często wystarczy, aby nie przeszkadzali. Niestety, przeceniają swoją rolę. I uchowaj Boże, aby rzeczywiście zachciało im się ten TGV w jeden dzień uruchomić. Nie dojechałoby nawet do następnej stacji, o ile w ogóle by ruszyło.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (9) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group