Piątek, 24 września
Imieniny: Gerarda, Teodora
Czytających: 2291
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: By nie zabłądzić na drodze do celu

Czwartek, 17 września 2009, 20:30
Aktualizacja: Piątek, 18 września 2009, 8:56
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: By nie zabłądzić na drodze do celu
Fot. TEJO
Kondycji przewodników i ratowników górskich było poświęcone czwartkowe spotkanie w ramach Obserwatorium Karkonoskiego. Czy jedni i drudzy są należycie przygotowani do pełnienia swojej misji? To tylko jedno z pytań, jakie mogły pojawić się po dzisiejszej debacie. Do Biura Wystaw Artystycznych przybyło wielu ludzi z górami związanych zawodowo i hobbystycznie.

Byli przewodnicy, dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego Andrzej Raj, Andrzej Mateusiak, szef miejscowego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Pojawił się także rzadko obecny na Obserwatorium, zastępca prezydenta Jeleniej Góry Zbigniew Szereniuk.

Gości: prowadzącego Andrzeja Więckowskiego oraz Jerzego Pokoja, przewodniczącego Sejmiku Województwa Dolnośląskiego i Macieja Abramowicza, naczelnika Karkonoskiej Grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego powitała dyrektor BWA Janina Hobgarska, która zachęciła jednocześnie do oglądania wystawy fotograficznej „Karkonosze”. Nie przybył z powodu choroby anonsowany wcześniej Marek Staffa

Swoim wstępem Andrzej Więckowski wprowadził nieco zamieszania w umysły dyskutantów. Wygłosił bowiem mocno filozofujący esej o znaczeniu pojęć „przewodnika”, „ratownika”, a także skupił się na specyfice, która rządziła Riesengebirges Vereins, czyli Towarzystwem Karkonoskim.

Mówca nawiązał do pradziejów ludzkości mówiąc, że człowiek nigdy nie zostałby homo sapiens (rozumny), gdyby wcześniej nie był homo viator (wędrowca). To przemieszczanie się zrodziło zdolność rozumowania i radzenia sobie w życiu. Z kolei każda społeczność ludzka „wymagała” obecności przewodnika. Oczywiście – najlepiej, żeby ten był także ratownikiem. – Przewodnik prowadzi, odczytuje znaki, czyta ścieżkę jak księgę – mówił prelegent podkreślając symboliczne znaczenie drogi.

Andrzej Więckowski nawiązał do niemieckiego słowa „Fuehrer”, („przewodnik”), które ma znaczenie szczególne. – I pozytywne przesłanie mimo szatańskiego przykładu – powiedział mając na myśli postać Hitlera. Dziś w niemieckim używa się tego wyrazu tylko w złożeniach, nigdy samodzielnie, bo przywołuje skojarzenia z niesłychanymi wydarzeniami z historii.

Zebrani usłyszeli także – w opozycji do Fuehrera – refleksję o Mojżeszu i o boskiej roli przewodnika: o potędze przewodniej całego narodu. – Nie krajobraz jest ważny, ale odczytywanie drogi – powiedział Andrzej Więckowski wyjaśniając, że w każdym przewodniku drzemie tęsknota za przeżyciem skrajnym. Wspomniał także o krańcowym zaufaniu, jakim takiego człowieka – z założenia – obdarzają ludzie. Ufają przewodnikowi na śmierć i życie – zaznaczył.

Mówiąc o genezie Towarzystwa Karkonoskiego Więckowski podkreślił, że nie ma ono nic wspólnego z naszymi „towarzystwami” ze względów ideologicznych. Powstanie RGV było skutkiem melanżu haseł gimnastycznych, turystycznych i nacjonalistycznych, a u jego podstaw leżał folkizm – powiedział mówca. Na bazie folkizmu – czyli skrajnemu uwielbieniu „cech narodowych” w połączeniu z „pięknem krajobrazu” i nacjonalistycznemu zamiłowaniu do tradycji – powstała także III Rzesza.

Andrzej Więckowski zauważył też, że niemieckie pojęcie „Kulturland” nie ma w zasadzie odpowiednika polskiego, bo na pewno nie jest to tzw. kraj kulturowy. – To nie natura w całości, ale w ramach, posiadająca cechy znane tylko członkom Volku, obce obcym – powiedział.

– W niezły bigos wprowadził nas pan Andrzej – żartował Jerzy Pokój, którego wyraźnie zaskoczyła treść wystąpienia A. Więckowskiego. Rozmówcy prowadzącego rozmawiali o kondycji ratowników, przewodników i gór. Maciej Abramowicz podkreślił, że coraz częściej turyści nie szanują szczytów i traktują góry jak deptak a goprowców jak posługaczy.

– Zdarza się, że turystom, którzy spóźnili się na ostatnią kolejkę, nie chce się zejść ze szczytów. Wtedy wymyślają choroby i proszą GOPR o interwencję. Nie możemy odmówić pomocy, choć wiemy, że nie jest ona konieczna – usłyszeliśmy. Turyści nie dbają przy tym o środowisko, a także nie szanują własnego zdrowia lekceważąc fakt, że w Karkonoszach pogoda może się zmienić w ciągu kilku minut.

M. Abramowicz zwrócił także uwagę na coraz silniejsze skomercjalizowanie fachu przewodnika i obniżającą się poprzeczkę wymagań, aby dostać licencję. – Nie wiem, czy dziś przewodnicy muszą zaliczyć tyle wędrówek, co ja kiedy zdawałem egzamin – powiedział.

Jerzy Pokój, były naczelnik KG GOPR, długoletni ratownik i przewodnik, w nostalgicznych słowach opowiedział o więzi, jaka łączy go z Karkonoszami. – Gdybym musiał te góry opuścić, zrobiłbym wszystko, aby tu wrócić – dodał. Zaznaczył też, że rozumie „wpadki” młodych przewodników. Samokrytycznie przyznał, że tylko szczęściu i Duchowi Gór zawdzięcza, iż jego grupa, którą samodzielnie prowadził pierwszy raz, nie przypłaciła wycieczki kontuzjami. – Pomyliłem szlaki i z trudem trafiliśmy do celu tylko dzięki sprzyjającej pogodzie i intuicji – powiedział rozbawiając gości opowieścią o przygodzie początkującego przewodnika.

Przewodniczący Sejmiku zaznaczył też, że w górach, które odziedziczyliśmy po Niemcach, na trwale umocniły się już polskie tradycje. – To Święto Przewodników i Ratowników ustanowione w 1981 roku oraz założony przez nas symboliczny cmentarz w Kotle Łomniczki – mówił Jerzy Pokój. – Kiedy go zakładaliśmy, martwiliśmy się, że jest tak mało tablic. Dziś jest ich za dużo. Czas pokazał, ile osób związało się z górami i przypłaciło tę miłość najwyższą ceną: ofiarą życia – skonkludował.

Co muszą zrobić ratownicy, aby na teraźniejszych ścieżkach nie zagubić się w przyszłości? – Tak sformułowane pytanie będące jednocześnie tytułem dzisiejszego Obserwatorium Karkonoskiego, pozostawiamy Państwu pod rozwagę.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (9) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group