Środa, 2 grudnia
Imieniny: Piotra, Pauliny
Czytających: 7901
Zalogowanych: 9
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Będzie spotkanie na 70–lecie powojennej Jeleniej Góry?

Wiadomości: Jelenia Góra
Sobota, 18 kwietnia 2015, 8:27
Aktualizacja: Niedziela, 19 kwietnia 2015, 7:52
Autor: Angela
Fot. Angela
– Niewielu nas już zostało z tych, którzy przyjechali tu w 1945 roku – mówi Tadeusz Wasilewski, który pokazuje dokument napisany w języku polskim, ale i rosyjskim – jeszcze z nazwą miasta Hirschberg. W tym roku mija 70–ta rocznica wyzwolenia Jeleniej Góry, dlatego warto by było zorganizować spotkanie dla tych, którzy przeżyli tu już 70 lat – dodaje jeleniogórzanin.

Pan Tadeusz przyjechał do Jeleniej Góry z rodzicami i rodzeństwem na przełomie lipca i sierpnia 1945 roku. Miał wtedy 11 miesięcy. Jego mama Jadwiga, ojciec Stanisław, dwuletni brat Leszek i 16-letnia siostra Stanisława zamieszkali najpierw przy ul. Kochanowskiego, później przy ul. Okrzei.

– Mama zajmowała się domem i nami, tata pracował na kolei – wspomina Tadeusz Wasilewski. – W 1951 roku poszedłem do szkoły nr 7 przy ul. Okrzei. Dla mnie były to słodkie czasy w pięknym mieście. Pamiętam, jak razem z kolegami chodziliśmy po przepięknym Wzgórzu Kościuszki, na stawy zwane gliniankami pełnymi ryb, na baseny (były trzy: w Sobieszowie, w Cieplicach oraz przy ul. Świerczewskiego – obecnej Sudeckiej), do kin (było ich aż pięć: Lot przy ul. Pocztowej, Tatry przy ul. Krótkiej, Turysta przy ul. Matejki, Marysieńka przy ul. 1 Maja i Śnieżka w jednostce wojskowej przy ul. Grunwaldzkiej). Pamiętam też te sklepy warzywne koło Ratusza z witrynami podnoszonymi do góry. Kawiarnię Turek pod arkadami od strony ul. Konopnickiej. Kiedy miałem 10 lat chodziłem też do MDK na warsztaty fotografii i do działu biologicznego. Były tam piękne pracownie – wspomina jeleniogórzanin, który po chwilowej zadumie unosi głowę i dodaje ze smutkiem: Nie mam ani jednego zdjęcia z tych czasów, ale może inni mają. Dlatego dobrze byłoby się spotkać, właśnie w 70-lecie wyzwolenia Jeleniej Góry. Może ktoś z miasta zorganizowałby taką uroczystość. Nie chodzi o medale, dyplomy czy fajerwerki. Chodzi o pamięć, wspomnienia. Teraz, kiedy chodzę na cmentarz ciarki mi przechodzą po plecach, bo po drodze mijam tyle osób z mojego rocznika. Może warto zatem zdążyć dla tych, którzy jeszcze żyją…

Nie wiadomo ilu jeszcze zostało jeleniogórzan, którzy tak jak pan Tadeusz przyjechali do Jelenie Góry i zakochali się w niej. – Miałem możliwość wyjazdu do innego miejsca, proponowano mi pracę i domek, ale zostałem i nie żałuję – mówi. - Tu pracowałem najpierw na kolei w warsztacie, później jako palacz w szpitalu w Cieplicach. Tu poznałem swoją pierwszą żonę Annę, która zmarła w 2000 roku. Tu urodziły się moje dzieci: Robert i Bibiana. Teraz mam drugą żonę – Teresę ze Szczecinka. Nie wyjechałem stąd i już nie wyjadę. Mieszkamy przy ul. Wolności. Na trzy miesiące jeździmy tylko nad morze, ale zawsze po wakacjach chętnie tu wracamy - dodaje pan Tadeusz.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (24) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group