Sobota, 31 lipca
Imieniny: Heleny, Ignacego
Czytających: 3736
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Alicja Dusińska radną Rady Miejskiej

Środa, 12 października 2016, 10:31
Aktualizacja: Czwartek, 13 października 2016, 8:47
Autor: Przemek Kaczałko
Jelenia Góra: Alicja Dusińska radną Rady Miejskiej
Fot. Przemek Kaczałko
Wczoraj (11.10) podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej Jeleniej Góry ws. czynszów, doszło do ślubowania Alicji Dusińskiej, która zastąpiła w radzie Wojciecha Łużniaka z komitetu prezydenta Razem Zmieniamy Jelenią Górę. Jakie odczucia po pierwszej sesji ma nowa radna i jakie cele stawia przed sobą?

Z Alicją Dusińską rozmawia Przemek Kaczałko:

Jak ocenia pani dotychczasową pracę Rady Miejskiej? Jest merytoryczna, czy bardziej polityczna?
- Szczerze mówiąc, zaskoczona byłam brakiem merytoryki na tej radzie. Wydaje mi się, że jest głównie nastawiona na boje polityczne, to mi się bardzo nie podoba. Jestem optymistką i mam nadzieję, że to się zmieni, bo nie po to rada się zbiera, żeby toczyć populistyczne walki, tylko osiągnąć cel.

Wchodzi pani w połowie kadencji – to nie jest łatwe, ale na pewno ma pani jakieś cele, zamierzenia...
- Tak. Nie jest to łatwe, bo w wielu sprawach mam jeszcze zaległości, próbuję to na dzień dzisiejszy w jakiś sposób uzupełnić. Na pewno chciałabym pracować w komisjach, w których wiem, że będę się czuła dobrze i będę mogła coś do nich wnieść.

Jakie to są komisje?
- Chciałabym zaistnieć w Komisji Oświaty, Komisji Kultury, Komisji ds. Młodzieży. Ewentualnie w komisji zajmującej się socjalnymi sprawami w mieście – tam myślę, że będę się dobrze czuła.

Ma pani konkretne projekty, które chciałaby zrealizować?
- Bardzo wiele obiecano przed wyborami. Wiem, że realia bardzo się zmieniły i wiele z tych obietnic straciło finansowanie, na pewno też przez polityczne działania. Natomiast można się skupić na tym, co obiecało się mieszkańcom – nawet ja osobiście. W jakiś sposób postarać się zrealizować – być może kosztem szukania tych pieniążków gdzieś indziej. Dobrze by było, gdyby cała rada chciała na to spojrzeć od strony merytorycznej.

Jakie to były obietnice?
- Bardzo prozaiczne. Jak się dzisiaj mówi, że 4 miliony to nic, to gdzieś tam znikają – to były drogi osiedlowe, doświetlanie dzielnic. Jestem przeciwnikiem mówienia, że 4 miliony rocznie to nic. Za chwilę pójdziemy na sesję, powiemy że prezydent jest „be”, bo nie dał na lampę, na drogę, na coś innego. To jest bardzo wygodne wśród opozycji utrzymywanie, że oni wszystko dadzą – to jest populizm.

Wiele osób zna panią z działalności w Orient Expressie. Czym się pani obecnie zajmuje?
- W czasach związanych z pracą Orient Expressu miałam to szczęście, że poznałam bardzo szerokie grono naszych mieszkańców. To były grupy bardzo zróżnicowane: młodzież, emeryci, Uniwersytet Trzeciego Wieku, stąd myślę, że mam rozeznanie w tym, czego ludzie oczekują. Będę się starała to wykorzystać. Obecnie po zamknięciu działalności pomagam córce w prowadzeniu działalności gospodarczej, nie zajmuję się w tej chwili zawodową pracą. Nie ukrywam, że byłam przed, ale myślę, że teraz poświęcę się działalności w Radzie Miejskiej.

Startowała pani z komitetu prezydenta. Nic się nie zmieniło? Cały czas popiera pani działania prezydenta?
- Popieram wszystkie działania prezydenta, które służą miastu. Politycznie jest mi bliżej do tej strony, niż do jakiejkolwiek strony radykalnej. Nie lubię radykalizmów w żadnym wydaniu: ani politycznym, ani życiowym.

Nie jest pani członkiem żadnej partii?
- Nie. I nie zamierzam.

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (12) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group