Doniosło o tym Polskie Radio Wrocław. – Funkcjonariusze ABW chcieli zatrzymać Janusza K. w domu, ale dyrektora tam nie było. Zadzwonili po niego i sam się zgłosił – podaje rozgłośnia.
Andrzej Żurek, rzecznik szpitala psychiatrycznego w Bolesławcu, mówi, że jego zwierzchnik, zanim został zatrzymany, zdołał jeszcze zostawić w szpitalu pełnomocnictwa.
Jeszcze nie wiadomo, czy Janusz K. zostanie tymczasowo aresztowany. Zdecyduje o tym w najbliższym czasie jeleniogórski sąd.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.