Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Czwartek, 9 kwietnia
Imieniny: Dobrosławy, Mai
Czytających: 7848
Zalogowanych: 5
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: A jednak się stało!

Poniedziałek, 17 stycznia 2022, 11:01
Autor: Stanisław Firszt
Jelenia Góra: A jednak się stało!
Willa Wisenstein w Jagniątkowie/gettyimages
Fot. Archiwum S. Firszta/fot. Internet
W Zielone Świątki 1946 roku - dokładnie 8-10 czerwca - w zniszczonym Wrocławiu odbyły się pierwsze Dni Kultury Polskiej na Ziemiach Zachodnich. Inauguracją obchodów było uruchomienie Uniwersytetu i Politechniki Wrocławskiej (wtedy traktowano je jako jedną uczelnię) oraz służącej tym uczelniom Biblioteki na ul. K. Szajnochy.

Uczestnicy tej wspaniałej imprezy dowiedzieli się już, że w Jagniątkowie koło Jeleniej Góry 6 czerwca zmarł 82. letni Gerhart Hauptmann, o którym środowiska niemieckie mówiły: „że jeśli ten stary człowiek mieszka jeszcze w swoim domu, Śląsk nie jest stracony dla Niemiec”. Śmierć noblisty rozwiązywała tę sprawę.

Zaraz po tym fakcie do Jagniątkowa przybyła z Berlina delegacja Kulturbundu z poetą i późniejszym ministrem kultury NRD Johannesem R. Becherem, która wywiozła zwłoki pisarza na bałtycką wyspę Hidensee, gdzie Hauptmann miał niewielki domek i tam odbył się uroczysty pogrzeb. Mówiono, że Hauptmann przez swoja twórczość i pochodzenie był związany ze Śląskiem, a jego śmierć spowoduje zniknięcie niemieckiego akcentu na tych ziemiach.

Polskie władze nie chciały, aby w domu Hauptmanna w Jagniątkowie powstało coś w rodzaju sanktuarium, nie mówiąc o wymuszonym przez sąsiadów zza Nysy utworzenie w przyszłości muzeum biograficznego. Dlatego ówczesne Ministerstwo Kultury postanowiło dom Hauptmanna ofiarować Leopoldowi Staffowi, ale pisarz go nie przyjął. Stwierdził bowiem, że nie posiada możliwości finansowych i nie będzie w stanie utrzymać tak wielkiego obiektu.

Władze zdecydowały dość szybko, aby willę Hauptmanna przeznaczyć na dom dla dzieci warszawskich, tak strasznie doświadczonych wojną. Stąd później nazwa tego obiektu „Warszawianka”. Stwierdzono, że freski w holu obiektu autorstwa Johannesa Avenariusa, w bajecznym kolorycie będą podobały się dzieciom.

„Warszawianka” funkcjonowała do 1997 r., kiedy to wrocławska mniejszość niemiecka wystąpiła o obiekt, aby utworzyć w nim dom dla swojej działalności kulturalnej. Pomysłodawcami byli Lothar Herbst i Jacek Weksler. W końcu, dzięki interwencji Muzeum Okręgowego w Jeleniej Górze, w obiekcie utworzono polskie muzeum samorządu Jeleniej Góry, które od 2005 roku funkcjonuje jako Muzeum Miejskie Dom Gerharta Hauptmanna.

Twoja reakcja na artykuł?

44
62%
Cieszy
4
6%
Hahaha
5
7%
Nudzi
2
3%
Smuci
3
4%
Złości
13
18%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co jest największą zmorą jeśli chodzi o śmiertelne wypadki na drogach?

Oddanych
głosów
545
Brawura kierowców
59%
Pijaństwo i jazda pod wpływem
33%
Kiepski stan naszych dróg
8%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Kotlina Jeleniogórska w czołówce majówkowych propozycji
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
112
Zderzenie w Jeżowie Sudeckim
 
Aktualności
Policjanci pomagają mieszkańcom Jeleniej Góry
 
Aktualności
Bo "Kotlina Jeleniogórska i okolice są ekstra"
 
Pogoda
Magia Karkonoszy. Poniedziałek wielkanocny w obiektywie
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group