Piątek, 25 czerwca
Imieniny: Doroty, Łucji
Czytających: 2998
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Co z budową kościoła?

Czwartek, 8 listopada 2018, 6:13
Aktualizacja: Sobota, 10 listopada 2018, 10:21
Autor: Angelika Grzywacz– Dudek
Jelenia Góra: Co z budową kościoła?
Fot. Angelika Grzywacz– Dudek
– Od dziesięciu lat budują kościół przy ul. Morcinka w Jeleniej Górze i skończyć go nie mogą – mówi Janusz Jędraszko. – A pieniądze na jego budowę od wiernych zbierane są co niedzielę. Zmienił się proboszcz i od roku kompletnie nic się tam nie dzieje. Czy to znaczy, że datki parafian poszły w błoto? – pyta prezes Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych w Jeleniej Górze.

Podobne pytania zadali nam nasi Czytelnicy, którzy nie chcą podawać swoich danych, ale mają podobne odczucia i takie same wątpliwości.

- Niedobrze to wygląda i przez tą dziesięcioletnią budowę kościoła, pojawia się coraz więcej domysłów i jeszcze więcej plotek na ten temat – mówi jeden z wiernych. - Nie chcę ich przekazywać, ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że od lat na budowę tego kościoła swoje ostatnie grosze oddają osoby starsze, często ubogie. A na budowie nic się nie dzieje – mówi jeleniogórzanin.

Inny Czytelnik dodaje, że właśnie problemy z budową nowego kościoła były przyczynkiem do zmiany proboszcza w tej parafii, ale nikt tego oficjalnie nie potwierdza.

Tymczasem Jerzy Wiśniowski z Zakładu Usług Budowlanych „W” - kierownik budowy i projektant konstrukcji całego kościelnego kompleksu wyjaśnia, że pieniądze to tylko jeden z problemów zaprzestania robót. Ważniejszy to wstrzymanie prac przez nadzór budowlany.

- Pozwolenia na budowę plebani wydano w 1997 roku, a pozwolenie na budowę kościoła - w 1999 roku – mówi Jerzy Wiśniowski. – Wówczas prawo budowlane nie wymagało tak szczegółowej dokumentacji jak teraz. Projekt kościoła, domu parafialnego z salami do nauki religii i bazą „Caritas na tamte czasy w zupełności wystarczył, ale w tzw. międzyczasie kilkakrotnie zmieniane było prawo budowlane. W minionym roku, w październiku lub listopadzie, kiedy proboszcz chciał uruchomić jedno z pomieszczeń tego obiektu, komisja nadzoru budowlanego nie tylko nie wydała na to zgody, ale wstrzymała prace na całym kompleksie żądając projektu wymaganego przez obecne prawo budowlane. Przygotowanie nowej dokumentacji to ogrom pracy na cały rok. Nowy projekt rodzi się więc obecnie w bólach i być może uda się go zakończyć do grudnia br. Wówczas ponownie wystąpimy o pozwolenie na budowę – dodaje kierownik budowy.

Jerzy Wiśniowski przyznaje też, że podczas budowy kompleksu pojawiły się nowe elementy, których w pierwotnym projekcie nie uwzględniono. Jednym z nich jest dodatkowy poziom (który można nazwać -1, przyp. red.).

- Powstał nieplanowany na skutek tego, co zastaliśmy w ziemi – mówi Jerzy Wiśniowski. – Jak wszyscy wiedzą, kościół jest stawiany na starym cmentarzu poniemieckim, zamkniętym w latach 60-tych. Przed rozpoczęciem prac przeprowadzono co prawda badania ziemi, ale jak się później okazało na końcówce cmentarza. Nie dało to więc realnego obrazu tego, co zastaniemy w ziemi. Kiedy zaczęliśmy kopać, odkopywaliśmy ludzkie szczątki, które zostały – zgodnie z pozwoleniem – złożone w jednym grobowcu przy budowanym kościele. Zwłoki zgodnie z prawem grzebie się na głębokości ok. dwóch metrów. W kolejny metr wnikają części miękkie po rozkładzie ciała. Trzy kolejne metry stanowiły nasyp odpadów cmentarnych, więc musieliśmy wykopać w głąb około 4,5 - 6 metrów. I mieliśmy dwa wyjścia: zasypać to ziemią albo zrobić dodatkowy poziom. Wybraliśmy to drugie rozwiązanie, które wydawało nam się bardziej racjonalne i tańsze. Wtedy, kiedy to wykonywaliśmy, nie musieliśmy tego ujmować w projekcie, ale teraz już to ujęte musi być. Kiedyś wystarczyło dołączyć schematy statyczne, dzisiaj cały projekt musi być przygotowany od nowa. Ja z tymi zmianami w prawie budowlanym się nie zgadzam, ale prawo jest prawem i nie można z nim dyskutować – dodaje projektant konstrukcji.

Obecnie, jak szacuje wykonawca, zrobiono około 70-80 procent stanu surowego całego kompleksu kościelnego. Jaki był tego koszt?

- Tego nie da się na tym etapie oszacować – mówi Jerzy Wiśniowski. – Kiedy szukaliśmy wykonawcy do mojego projektu, firmy życzyły sobie około dwóch milionów złotych. Takich pieniędzy parafia nigdy nie miała, więc proboszcz namówił mnie do zajęciem się wykonawstwem i robiliśmy to systemem gospodarczym z tzw. materiałów odpadowych. Wybraliśmy technologię, która umożliwiała zrealizowanie prac przy realnych możliwościach parafii. Ludzie pracowali tu za dużo mniejsze pieniądze niż na rynku. Ja sam zarabiałem tu 300 zł tygodniowo, ale w związku z tym, że miałem jeszcze inne zlecenia, mogłem sobie na to pozwolić, bo za te 1200 zł trójki dzieci i żony bym nie wyżywił. Jestem trochę szalony, a ta budowa była dla mnie jako dla inżyniera sporym wyzwaniem, więc podszedłem do tego ambicjonalnie i dałem się namówić. To jedna z największych inwestycji w regionie pod kątem rozpiętości. Większość projektantów zajmuje się budowami do 6 m, a tu mam 18 m w pionie i 24 m bez podpory. Wcześniej robiłem mniejsze inwestycje, takie jak stan surowy sklepu DD czy Pizzy Hut. Jak widać wiara, że się uda, czyni cuda. Teraz potrzebujemy tylko nowy projekt i przychylność instytucji, bo jeśli to wszystko postoi kolejne lata, to rozsypie się i nie będzie czego zbierać – dodaje.

Jeśli projekt zostanie zaakceptowany i uda się inwestorowi uzyskać pozwolenie na budowę, prace mogą się tu ponownie rozpocząć w lutym 2019 roku.

- Realnie na dokończenie tej inwestycji potrzebujemy około czterech – pięciu miesięcy – mówi Jerzy Wiśniowski. – Koszt potrzebnych do tego betonu i stali to około 200 – 250 tys. zł. Na robociznę potrzebne jest około 400 tys. zł – dodaje wykonawca.

Obecnie budowany kompleks przy Parafii p.w. Matki Boskiej Królowej Polski i Św. Franciszka z Asyżu przy ul. Morcinka jest chroniony przez wynajętą firmę ochroniarską. Razem z pracownikami strzeże jej również wzięty ze schroniska trzy lata temu pies „Leon II”.

– To nasz kolega z pracy, który nauczył się nawet wchodzić po drabinie – mówi Jerzy Wiśniowski. – Mam nadzieję, że i on i ja doczekamy czasu zakończenia budowy i oddania tych obiektów do użytku – podsumowuje wykonawca.

Twoja reakcja na artykuł?

44
19%
Cieszy
1
0%
Hahaha
8
3%
Nudzi
20
8%
Smuci
34
14%
Złości
129
55%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (252) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group