Czytaj także: Świdnica Wałbrzych

Wiadomości |  Sport |  Fotoreportaże |  Ogłoszenia |  Katalog firm |  Będzie się działo |  Rykowisko |  Sondy |  Życzenia |  Gazeta |  Reklama 
Czwartek, 23 listopada 2017 Godz.: 13:55:40 Imieniny: Adeli, Klementyny, Klemensa, Felicyty Czytających: 4615, Zalogowanych: 4 . Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Wiadomości, JELENIA GÓRA

Jeleniogórska wyprawa pod niebo – Annapurna 1979

Poniedziałek, 8 września 2008, 09:54, ostatnia aktualizacja: 2008-09-08 10:02
Autor : Mar/ tejo
Miej świadomość
 
Głos ulicy
 
Kalendarz wydarzeń
 
Telewizja DAMI
 
Co jest grane w Norwidzie?
 
Kategorie wydarzeń
Event5
Kabarety1
Koncerty13
Konkursy1
Kursy6
Prelekcje6
Sportowe1
Spotkania5
Tańce4
Teatry12
Turystyka1
Warsztaty6
Wystawy8
 
Dialogi Jelonki
 
Archiwum PDF
Archiwalne numery Jelonka
 
Fot. Archiwum W. Szczypki

29 lat temu jeleniogórzanie zmagali się z najeżonym pułapkami siedmiotysięcznikiem. Szesnastu twardych facetów i ona. Annapurna. Marzenie każdego himalaisty. Jej zdobycie miało rozsławić środowisko ludzi gór ze stolicy Karkonoszy. Przyniosło tragedię, choć na górę weszli. Nie wszyscy. Triumf został okupiony śmiercią trzech wspinaczy.

Kwiecień 1979 roku. Boisko jeleniogórskiej szkoły podstawowej nr 2. Bożenę Pietkiewicz, zapłakaną nauczycielkę wychowania fizycznego, prowadzą do budynku koleżanki. Właśnie dowiedziała się, że jej mąż już nie wróci z Himalajów, dokąd z tego samego boiska z ekipą i wyładowaną pod dach ciężarówką odjeżdżał ponad miesiąc wcześniej. Na podbój groźnej Annapurny.

To było największe przedsięwzięcie Karkonoskiego Klubu Wysokogórskiego: wyprawa w roku 1979 na Annapurnę Południową, jeden z kilku szczytów otaczających główny wierzchołek wznoszący się na wysokość ponad 8 tysięcy metrów nad poziom morza.

Cisnął na lekcjach
Jerzego Pietkiewicza pamiętam jak przez mgłę. Wysportowany i gibki mężczyzna, który prowadził zajęcia wychowania fizycznego w SP nr 2. Miałem zwolnienie lekarskie, ale klasy, z którymi pracował, narzekały, że strasznie cisnął. ¬– Rzeczywiście był bardzo wymagający nie tylko od siebie, ale i od swoich uczniów ¬– mawiano.

R E K L A M A
Pamiętam, jak wczesną wiosną 1979 roku nieśmiało zajrzałem do sali gimnastycznej w „dwójce”. Na parkiecie leżało kilka namiotów. Jerzy Pietkiewicz zwijał je starannie. Cały magazynek wuefistów wypełniony był po brzegi sprzętem, który miał jechać w Himalaje. O wyprawie rozmawiali wszyscy.

Marzec 1979 roku. Na plac przed szkołą wychodzą klasy z nauczycielami, aby pożegnać wyładowanego jelcza z napisem informującym o wyprawie i mieście, z którego wyrusza. Nie wiedzą, że trzech mężczyzn, którzy jadą do dalekiego Nepalu, widzą wtedy po raz ostatni.

Kochali się wspinać
Po niemal 30 latach od tamtych wydarzeń docieramy do tego, który tę wyprawę przeżył: Wiktora Szczypki. Rozmawiamy z nim przy sztaludze. Maluje właśnie górski pejzaż. Ale to nie jest groźny Dach Świata, lecz niewinny widoczek.
– Dlaczego pojechaliśmy w Himalaje? A czego innego może chcieć kilkunastu facetów, którzy uwielbiają wspinanie po górach i marzą o dalekich podróżach? – pyta retorycznie.

– Wtedy była moda na zdobywanie szczytów, a przed nami było tam tak niewielu alpinistów. Ostro dyskutowano który szczyt wybrać jako cel wyprawy. Zgodziliśmy się, że porywanie się na ośmiotysięcznik byłoby nierozsądne i po długich dyskusjach stanęło na górze Annapurna South.

Góra wznosi się na wysokość 7.219 metrów nad poziomem morza i jest to 101 w kolejności najwyższa góra świata. Po tym, gdy jeleniogórską wyprawę zaaprobowały władze miasta i województwa jeleniogórskiego, przygotowania ruszyły z kopyta. Wyprawa miała też pewien wymiar propagandowy u schyłku „przerwanej” dekady Edwarda Gierka, I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, który zresztą w 1979 roku przybył do Jeleniej Góry z tak zwaną gospodarczą wizytą. Choć oczywiście polityka mało himalaistów obchodziła. Cieszyli się, że jadą.

Uczestnicy wyprawy na Annapurnę już w roku 1978 rozpoczęli intensywne treningi w Tatrach i w Alpach zaliczając wiele trudnych przejść. Trwały też przygotowania i zbieranie potrzebnego sprzętu. Do ekipy kierowanej przez Jerzego Pietkiewicza dołączyli jedni z najlepszych polskich alpinistów, Krzysztof Wielicki oraz Marian Piekutowski, którzy mieli wspomagać ekipę mało doświadczoną w najwyższych górach.

Przejazd przez wojny
Przygotowania zakończyły się w marcu 1979 roku. Członkowie ekspedycji pojechali w dwóch grupach. Część pojechała jelczem załadowanym po dach. Tym samym, który ruszył z podwórka Szkoły Podstawowej nr 2. Ruszyli w karkołomną, rzec można, podróż przez południową Europę, Turcję, Irak, Iran. Afganistan, Pakistan, Indie do Nepalu. Przejechali w ten sposób 10 tysięcy kilometrów. Reszta ekipy poleciała samolotem do Nepalu.

– Oficjalnie mówiło się, że pojechało 15 osób, ale naprawdę było nas szesnastu. Dowiedzieliśmy się, że nie pojedziemy, jeśli nie weźmiemy ze sobą młodego człowieka – opowiada Wiktor Szczypka
Nikt tego nie powiedział, ale wiedzieli dobrze, że tamten człowiek pracował dla Służby Bezpieczeństwa. W latach PRL tzw. „ucho” towarzyszyło każdej wycieczce wyjeżdżającej z ludowej ojczyzny. Agent miał ich obserwować i potem napisać raport, jak się zachowywali za granicą.

– Na szczęście „wtyka” okazał się miłym i pomocnym człowiekiem, który nigdy nie robił nam problemów. Nie był etatowym funkcjonariuszem, więc pewnie potraktował wyprawę jako przygodę życia – dopowiada W. Szczypka.

Ciężarowego jelcza prowadził całą trasę do Katmandu w Nepalu. Po drodze mijali trzy wojny, więc emocji nie brakowało. Najpierw w południowej Turcji przejeżdżali przez Kurdystan, gdzie trwała wojna partyzancka z wojskami tureckimi. Potem Afganistan, w którym już byli sowieccy żołnierze. Walczyli z nimi mudżahedini. No i wojna Pakistanu z Indiami o Kaszmir.

Wejście po śmierć
– Tam kule świstały nam nad głowami i było bardzo groźnie. To była też dla mnie lekcja dramatyczna lekcja ludzkiego okrucieństwa. W tych krajach byłem w roku 1975 z inną wyprawą z Wrocławia. Po czterech latach kwitnące krainy, jakimi były Iran za szacha i Afganistan za panowania króla, zamieniły się krajobraz zniszczeń. W Iranie z powodu rewolucji Ajatollahów, w Afganistanie z powodu komunistycznego przewrotu i wkroczenia Armii Sowieckiej – wspomina nasz rozmówca.
Wtedy, choć śmierć śmigała w powietrzu, nikomu z jeleniogórskiej ekspedycji nic się nie stało. Najgorsze miało dopiero nadejść.

Na miejsce najpierw dotarła grupa samolotowa. Wykupili wszystkie niezbędne pozwolenia i zebrali ekipę tragarzy. Następnie grupa sześcioosobowa doszła wraz z karawaną do bazy pod masywem Annapurny. Było to 9 kwietnia 1979roku. Kilka dni później dojeżdża grupa samochodowa z resztą bagaży. Pierwsza ekipa zaczęła aklimatyzację osiągając wysokość 6000 metrów nad poziom morza. Tutaj dochodzi do tragicznego wypadku Józefa Koniaka. Ginie on odpadając od skały jednocześnie strąca schodzącego pod nim Mariana Piekutowskiego. Ten uchodzi z życiem, i wraz z Krzysztofem Wielickim, schodzą po kilku dniach do bazy, pozostawiając tragicznie zmarłego kolegę przy skale.

Czuł, że nie wróci
– Ten dramat wstrząsnął całą ekipą – wspomina Józef Szczypka. – Najgorzej zniósł to kierownik ekspedycji Jerzy Pietkiewicz. Czuł się winny, a jednocześnie bardzo chciał wziąć udział w ataku na szczyt. Ekipy wychodziły kilkakrotnie. W końcu więcej szczęścia mieli Krzysztof Wielicki i Kazimierz Śmieszko którym towarzyszył najmłodszy w ekipie Zbigniew Czyżewski.

Ten ostatni jednak osłabł 200 metrów poniżej szczytu i został tam. Wielicki i Śmieszko weszli na szczyt 29 kwietnia 1979 roku. Jednak nie wrócili łagodniejszą północną ścianą, tylko udali się po Czyżewskiego i sprowadzili go do obozu trudniejszą drogą zachodnią.

Tymczasem Jerzy Pietkiewicz i Julian Ryznar postanowili wyjść naprzeciw ekipie powracającej ze szczytu łagodną drogą północną i jeśli będzie taka możliwość wejść na szczyt. Jednak nie mogli po drodze spotkać zdobywców góry, gdyż ci wrócili po osłabionego kolegę. Pietkiewicza i Ryznara ostatni widzieli japońscy himalaiści przebywający w pobliżu. Potem pogoda się załamała i nikt już nigdy ich nie zobaczył.

–Wiele było hipotez co się z nimi stało łącznie z zupełnie fantastycznymi – mówi Wiktor Szczypka. Że rannych odnaleźli ich tubylcy, że stracili pamięć, że żyli później w zupełnej nieświadomości. Ktoś widział kierownika za oceanem. Wszystkie plotki, które podburzały tylko nastrój niepokoju, a potem – żałoby.

Wycinek z gazety
Końcówka kwietnia 1979 roku. Gazeta Robotnicza donosi o wspólnym plenum Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i WK Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w sprawie współpracy ludności miast i wsi. Jest rozmowa z racjonalizatorami produkcji w jednym z Państwowych Gospodarstw Rolnych w okolicach Jeleniej Góry. Zdjęcie z fali upałów, która nawiedziła akurat Dolny Śląsk. Doniesienie o kłopotach na rynku obuwniczym oraz króciutka wzmianka o tragedii na zboczu Annapurny. Informacja własna na pierwszej stronie. W to samo przedpołudnie gazeta dociera do Szkoły Podstawowej nr 2… Szlochającą Bożenę Pietkiewicz, żonę zaginionego, do pokoju nauczycielskiego odprowadzają koleżanki.

Tchnienie nepalskich bogów
– Niewykluczone, że Jerzy Pietkiewicz i Julian Ryzna dostali się w zasięg potężnej lawiny, jaka zeszła ze zbocza Annapurny i dotarła aż do naszego obozu u stóp góry. Czy tak było już się nie dowiemy. Nigdy nie zostali znalezieni. Nie dowiemy się też, czy weszli na szczyt Annapurny – mówi Wiktor Szczypka.

Twardzi faceci nie dali rady groźnym górom. W mieście od razu odezwali się ci, którzy byli wyprawie przeciwni: że nie została dobrze przygotowana, że decyzja o wyjeździe w góry nie była rozsądna, bo jeleniogórzanie nie mieli wystarczająco dużo doświadczenia. Podkreślano jednak, że Annapurnę atakowali twardzi śmiałkowie, którzy postanowili stanąć twarzą w twarz ze śmiercią… Bo wyprawa – mimo tragedii – powiodła się: szczyt został zdobyty.

– Nepalczycy wierzą, że ich bogowie mieszkają na szczytach gór. Jak tam byłem to byłem coraz bardziej przekonany o prawdziwości tych słów. I kiedy się żegnałem z Pietkiewiczem, jak ruszał na szczyt i z pomocą drugiej ekipie, czuliśmy, że żegnamy się na zawsze. Wiem to na pewno z perspektywy trzydziestu minionych lat i ci nepalscy bogowie nam to podpowiedzieli. Pietkiewicz powiedział do mnie, doprowadź ekipę bezpiecznie do kraju. Musiał czuć, że już nie wróci do nas. Tak sądzę – gorzko stwierdza Wiktor Szczypka.

Pyrrusowe zwycięstwo
Wrócili niby jako triumfatorzy, zdobyli górę, jak zaplanowali. Ale śmierć trzech członków ekipy wywarła na nich piętno i w kraju. Długo byli tymi, „których koledzy zginęli w górach”. Uczniowie „dwójki”, choć młodzi jeszcze bardzo, długo nie mogli się oswoić ze stratą swojego nauczyciela. Oczy ich wyobraźni widziały Jerzego Pietkiewicza wszędzie.

– Zresztą i ja miałem w drodze powrotnej tragiczny wypadek – ciągnie Wiktor Szczypka. – W Iranie na jednej z dróg z grupy idących poboczem kobiet jedna z nich gwałtownie skręciła i wpadła pod jelcza. Zatrzymała mnie policja, ale na szczęście dwie butelki koniaku wręczone mundurowym z drogówki sprawiły, że w jeden dzień zrobili badania techniczne pojazdu. Inaczej musielibyśmy na nie czekać miesiąc. Trzeba wiedzieć, że wtedy za posiadanie alkoholu groziła kara śmierci.

Stanąłem przed sadem i ten wydał salomonowy wyrok, nie jestem winien wypadku, ale w związku z tym, że kobieta nie będzie mogła wykonywać domowych obowiązków i nie ma pieniędzy na leczenie, sąd nakazał mi zapłacić 100 dolarów odszkodowania jej mężowi. Miałem tylko 50 dolarów. Sędziowie przystali na te kwotę, zapłaciłem ją od razu na sali sądowej i jak najszybciej wyjechaliśmy stamtąd do Iraku, wtedy spokojnego kraju. Już bez przeszkód wróciliśmy do kraju i do Jeleniej Góry.

Epilog
W przyszłym roku minie 30 lat od tragicznej wyprawy jeleniogórzan. Pamięć o tych, którzy zostali w Himalajach na zawsze, jest coraz słabsza. Przypomina o nich tablica na symbolicznym cmentarzu Ofiar Gór w Kotle Łomniczki w Karkonoszach. Czy to nie za mało?

Szkoła Podstawowa nr 2 ma już patrona: to Bolesław Chrobry, król Polski. Jerzy Pietkiewicz raczej go nie zastąpi, choć z pewnością na to zasługuje. Pozostaje mieć nadzieję, że o bolesnych dniach kwietnia 1979 roku nie zapomną jeleniogórscy decydenci. Przypominamy im o tym już teraz.


NA WŁASNE OCZY
Wspomina Kazimierz Śmieszko, członek tamtej wyprawy, artysta fografik, zdobywca Grand Prix w Biennale Fotografii Górskiej w 2000 roku w Jeleniej Górze.
– Zaczęło się dobrze. To był rok 1979. Marzec, kwiecień. Najlepsza pora na wiosenne wejście. Wchodziliśmy na Annapurnę Południową (wys. 7238 m). Oczywiście przygotowałem się do wyprawy fizycznie. Mój trening siłowy wyglądał tak, że godzinami maszerowałem po górach z plecakiem wyładowanym kamieniami lub piaskiem
Jeszcze w bazie nie wiedzieliśmy, którą drogą pójdziemy. Przed nami na dwanaście wypraw weszły jedna lub dwie. Kierownik ustalił dwie rekonesansowe grupy. Jedna miała pójść pod zachodnia ścianę zbadać możliwości wejścia a druga na wschodnią zobaczyć jak wyglądałoby ewentualne zejście. Zachodnia była trochę stroma. Wschodnia była łatwiejsza. Pierwsi poszli Wielicki z Piekutowskim i Józek Koniak, który właśnie tam zginął. Na rekonesansie. Nie wzięli uprzęży bo mieli iść po "warstwicy", jak to powiedział Marian Piekutowski, czyli właściwie ścieżką poniżej granicy śniegu. Natknęli się jednak na jakąś dżunglę z wodospadami i wymyślili, że (mając jedną linę i bez uprzęży) przejdą przez przełęcz na około 6.400 m wysokości. Złapała ich burza śnieżna, stracili kontakt miedzy sobą i Józek zginął.
Zdecydowaliśmy, że się jednak wspinamy i poszliśmy w trójkę, z lekarzem pod zachodnią ścianę. Po drodze Marian dostał ataku wyrostka i wrócił z lekarzem do bazy. Krzysztof Wielicki, Zbyszek Czyżewski i ja wchodziliśmy zachodnią ścianą i wszystko się fajnie toczyło. Aklimatyzację mieliśmy właściwie dobrą, chociaż trochę się obawialiśmy bo to był siedmiotysięcznik a my spaliśmy (podczas aklimatyzacji) może z raz na wysokości 5.600 m. Różnica moim zdaniem optymalna jest wtedy, kiedy szczyt jest maksymalnie tysiąc metrów wyższy od wysokości noclegu. Już pod szczytem Zbyszek się rozchorował. Miał objawy choroby wysokościowej. Jedną noc spędziliśmy siedząc na półeczce, którą wykuliśmy w lodowej ścianie zbocza. Tam nam już zaczęły marznąć nogi, ale mieliśmy tabletki na rozszerzenie naczyń krwionośnych. Te tabletki równocześnie bardzo osłabiały. Nie mieliśmy wody bo trzeba topić lód więc nie piliśmy nic do rana. Nie było szans, żeby cokolwiek gotować.
Pod grań szczytową doszliśmy następnego dnia. Spędziliśmy noc w jakiejś śnieżnej jamie. Zakładaliśmy wełniane swetry na nogi jak spodnie. To były lata 70.! Ja miałem zapasowe skarpetki. Wełniane. Dostałem je od pewnej starszej pani z Poznania, która kiedyś wspinała się, w latach pięćdziesiątych. Od niej też dostałem rękawiczki kolorowe z takim sznureczkami. Rano Czyżewski wyraźnie czuł się gorzej. Wielicki, który o wszystkim decydował, postanowił, że go zostawimy i pójdziemy razem a później wrócimy po niego.
Weszliśmy na szczyt pierwszego maja. Na wierzchołku było wspaniale. Była piękna pogoda, taka ze zdjęć (choć codziennie były burze z piorunami, tego dnia nie) i było widać wszystkie góry w okolicy Annapurhny i bardzo nisko naszą bazę. Byłem szczęśliwy. Nie liczyłem na to że uda mi się wejść. Balem się, że nie wytrzymam, że serce mi nie wytrzyma. Pod sam koniec cześć drogi przeszedłem na czworakach, bo nie byłem w stanie iść cały czas. Zrobiliśmy dużo zdjęć, zatknęliśmy flagi. Ja polską, którą mam teraz w domu, Krzysiek nepalską.
Wypowiedź z www.kurierplus.com

LISTA
Uczestnicy wyprawy w Himalaje w 1979 roku: Konstanty Bałuciński, Zbigniew Czyżewski, Bogdan Bejnarowicz, Roman Hryciów, Józef Koniak, Marian Piekutowski, Jerzy Pietrowicz, Jerzy Pietkiewicz, Julian Ryznar, Wiktor Szczypka, Kazimierz Śmieszko, Marian Tworek, Krzysztof Wielicki, Ryszard Włoszczowski, Jerzy Woźnica
Zobacz zdjęcia
Następna wiadomość  Wiadomości 
 Poprzednia wiadomość Strona główna 
 

Komentarze (26) Dodaj komentarz

MALKONTENT 12-09-2008 21:00
POWIEM SZCZERZE ŻE OCZEKIWAŁEM CZEGOŚ O STAREJ JELONCE A NIE O HIMALAJACH !!!! COŚ NIE WYPALIŁO MOŻE NIE TEN DZIAŁ ? W KAŻDYM RAZIE NIEPOROZUMIENIE I ROZCZAROWANIE !! TYM BOLEŚNIEJSZE ŻE DŁUGO OCZEKIWANY ARTYKUŁ JEST NIEJAKO NIE NA SWOIM MIEJSCU!!!TROCHĘ MI PRZYKRO
~fantom 12-09-2008 23:03
bardzo fajny artykuł; a co do postu powyżej to mam radę: weź sobie chłopie załóż własną stronę, pisz tam co chcesz, a potem to sobie czytaj całymi wieczorami, unikniesz bolesnych nieporozumień, rozczarowania i przykro ci nie będzie
~sarenka 12-09-2008 23:27
nick dobrałeś sobie idealnie.... pozdrowienia dla jelonka:) artykuł super i...nareszcie...
MALKONTENT 13-09-2008 19:25
~fantom TO JEST FORUM I PISZĘ CO CHCĘ A TY ŁASKAWIE KOMENTUJ ARTYKUŁ A NIE MOJĄ WYPOWIEDŹ BO NIE PO TO JĄ PISAŁEM !ARTYKUŁ MI SIĘ NIE PODOBA I SZLUS JAK POMYŚLISZ TO PRZYZNASZ MI RACJĘ !!!! HOWK
~fantom 13-09-2008 20:25
Ostatnią rzecz którą przyznam - to tobie rację; a skoro ty "PISZESZ CO CHCESZ" - to chyba i ja mogę pisać (ruszysz głową to pojmiesz, mam nadzieję)
~sarenka 14-09-2008 0:11
malkontent...ale ty jesteś nudny... w odróżnieniu od tego artykułu, który można przeczytać kilka razy i ciekawi wciąż... Fantom...pozdrawiam Ciebie bardzo...:)
MALKONTENT 14-09-2008 9:41
no comment !!!!!jesteś nie do uratowania- ciekawy nick nieprawdaż??
~sarenka 14-09-2008 23:21
znowu sam sobie zaprzeczasz. Nie komentujesz a jednak komentujesz...
~gregor 15-09-2008 17:41
Artykuł bardzo ciekawy ale w tym miejscu pojawiały się kiedyś super artykuły wraz ze zdjęciami (pocztówkami ) dotyczące starej Jeleniej Góry.Czyżby temat się wykończył? Ile jest jeszcze pięknych miejsc w naszych Karkonoszach o których nikt nigdy nie słyszał nie mówiąć że nawet ich nie widział.Czy można liczyć na kontynuację tamtego tematu?Nie wszyscy mają możliwość dotarcia do naszej historii pomimo internetu nie wszystkie archiwa są udostępniane szarym ludziom. PS.Szcunek dla zmarłych w tak niedostępnych górach.Jeden z nich był Ojcem mojej koleżanki z podstawówki.
~m13 15-09-2008 23:51
pamietam ta wyprawe i ten entuzjazm srodowiska,niestety tragizm tych 3 smierci zamknal samodzielnosc srodowiska wspinaczy jelonki i zosta tylko wroclaw..a szkoda..ps. moze warto pomyslec o uhonorowaniu w 30rocznice wyprawy..licze na to ze prezydenci/choc J.Ł to przeczyta
~jacuś 20-09-2008 17:49
Nareszcie ciekawy temat, kraksy, kradzieże, pożary i inne nieszczęścia obecne w doniesieniach już się znudziły
~Mona 23-09-2008 9:11
Fotografie p. K. Śmieszko - oraz innych fotografów - można oglądać na wystawie pt. " Biennale Fotografii Górskiej 1980 - 2008 , KARKONOSZE" w Muzeum Karkonoskim w Jel. Górze . Polecam wszystkim miłośnikom GÓR!!! A swoja drogą - to gratulacje dla JELONKI za bardzo profesjonalny temat i jego zawartości!!!! NARESZCIE COŚ !!!!!!!!!!!!!!!!!
~czyt 2-10-2008 22:29
mam informację, przyznam, ze nie do konca pewną, ale sugerowałbym sprawdzenie: nazwisko jednego z bohaterów to "Ryznar" , nie "Ryzna". Dziękuję za artykuł
~ 6-10-2008 17:18
nazwisko drugiego tez jest nieprawidlowe : nie Bejnarowicz, a Dejnarowicz
Riposta 11-10-2008 23:48
Dziękuję za przypomnienie dawnych dziejów... pana Jurka Pietkiewicza nadal mam przed oczami, jak szybkim krokiem idzie długim korytarzem nieistniejącego juz baraku na Matejki a ja biegnę za Nim wołając: panie Jurku, panie Jurku a rozliczenie???? A On odwraca sie i mówi: po wyprawie, po wyprawie... Tak, chwile ulatują i przylatuja...
jele2008 21-10-2008 10:24
Jestem absolwentem Szkoły Podstawowej Nr 2 i doskonale pamietam Pana Pietkiewicza. Znam też bolesne szczegóły wyprawy z "pierwszej ręki", bo od Zbyszka Czyżewskiego - "Małolata". Pana Pietkiewicza pamietam jako surowgo nauczyciela chodzącego po szkole z pękiem kluczy zakończonym drewnianą gałką, która nie raz była w uzytku. Cała wyprawa była zorganizowana "na szybko" co relacjonowali niejednokrotnie najbardziej doświadczeni jej uczestnicy Krzysztof Wielicki i Kazimierz Śmieszko w swoich książkach. Tragedia się wydarzyła i nie ma sensu rozdrapywać ran, ale powyższy artykuł jest bardzo jednostronny i hurraoptymistyczny, co nie do kończ jest prawdą. Co do patronatu szkoły to myślę, z całym szacunkiem, że Bolesław Chrobry jest bardziej wyrazisty niż Pan Pietkiewicz. Jeżeli autorowi artykułu za mało tablica pamiątkowa, to zamiast stawiać nowe pomniki powinien zająć się żyjącymi i ich losem. Nie wiem jak inni, ale Małolat wymaga natychmiastowej pomocy. Żebra pod marketami, jest chory i wycieńczony. Wiem czym to jest spowodowane, ale czyż to dyskwalifikuje go by otrzymać pomoc? Jeżeli mamy zachować pamięć po tej wyprawie pomóżmy jej uczestnikom i to będzie największy hołd dla tych co odeszli i dla żyjących.
~ago od kosmosu 10-01-2009 22:16
To bardzo ciekawa historia, mnie jednak zawsze tutaj brakowało nazwisk osób na zdjęciach, mogłyby być chociaż pod tzw. "tablo" wyprawy, w kolejności takiej jak na nim występują; może Pan Szczypka mógłby je jeszcze podać, twarze w oderwaniu od nazwisk nie będą zapamiętane, zatem jeśli potomni mają ich zapamiętać to nie zaszkodzi to kiedyś uzupełnić (pośpiechu nie ma, ale Pan Szczypka ma już swoje lata). Nie zgadzam się z przedmówcami; ten artykuł tu pasuje, przecież w końcu mowa w nim o jeleniogórzanach i o realiach, jakie panowały w 1979 roku.
~Jarek_ 20-02-2009 20:09
Wyprawę zorganizował Sudecki Klub Wysokogórski a nie, jak błędnie napisano, Karkonoski KW.
~Janko z Tarnobrzega 7-05-2009 17:44
Aneta Beata dziewczyny z Jawora... jesteście gdzieś????odezwijcie się może czasem...
~Sonia Zawisza(Wasilewska) 5-03-2010 19:10
Pan Jerzy Pietkiewicz był moim nauczycielem wuefu. Surowy, wymagający, dawał nam często w kość.Ale bardzo długo pamietał o sukcesach uczniów...Wyjeżdżałam na stałe z Jeleniej Góry, jak doszło do tej tragedii. Dzisiaj sobie przypomniałam i poszukałam w internecie tej historii." Wróciłam" do swojej podstawówki, do tamtego środowiska, do tego nauczyciela, którego nigdy nie zapomnę..
~uczennica 76 9-07-2011 1:15
Pan Pietkiewicz był moim nauczycielem ,kondolencje dla jego żony
~B.D 4-08-2011 13:22
Niech spoczywa Pan Jerzy w spokoju . Ale z przykrością jako 55 latek muszę to potwierdzić że był bardzo surowym i chamskim nauczycielem (uderzenie w twarz 12 latka) ś.p Dyr.Wójtowicz wielokrotnie przepraszał .
~edvis 26-06-2012 22:57
Tablica z nazwiskami Koniaka ,Pietkiewicza i Ryznara wisi na budynku Ośrodka Edukacji Eoklogicznej i Krajoznawstwa "Salamandra" w Myśliborzu w Parku Krajobrazowym Chełmy od 1999r
~jerry 9-07-2013 18:57
uczen z dwojki 1976-1981. Dopiero teraz odnalazlem ten artykul. Pamietam jak zegnalismy tego jelcza na szkolnym podworku. Pamietam tez Pana Jerzego, dawal w kosc i bylo super. Rok pozniej zginal moj kolega, ulubieniec wuefisty bardzo dobrze grajacy w pilke. W ostatni dzien wakacji przejechasl go samochod, sprawca do dzisiaj nieodnaleziony. Bardzo im zazdroscilem wysportowania. Zycie jest straaszne....Panie Jerzy i Piotrek zycze wiecznego zycia
~pinokio49 20-12-2013 17:41
Byly uczen z dwojki 1957-1961 obecnie za oceanem - pan Jerzy Pietkiewicz w mojej pamieci byl energicznym wysportowanym facetem jako moj nauczyciel wf-u zmobilizowal mnie do SKS-u wtedy biegalem na 60 m w sprincie bylem najlepszy z klasy, pozniej zmiana szkoly na SP14 i tak sie skonczyla moja "kariera" sportowa.
~@ 20-06-2014 12:36
"Pietia"... To był Gość! Z jego odejściem coś się w Jeleniej zmieniło...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600
 
Będzie się działo! - Jelonka poleca
 
Najczęściej czytane komentowane
10 30
10 30
Maraton subiektywności
Ronda rozładują korki? (16)

Jelenia Góra Piątek, 15:00
17 listopada 2017

 
Jelonka wczoraj
Ekslibrisy Schaffgotschów z początków Biblioteki Majorackiej [foto] Ekslibrisy Schaffgotschów z początków Biblioteki Majorackiej  

Jelenia Góra Poniedziałek, 06:39
20 listopada 2017

W posiadaniu członków rodu Schaffgotschów, przynajmniej od czasów Gotsche II Schoffa były manuskrypty...
Zbrojownia w Bibliotece Majorackiej Schaffgotschów [foto] Zbrojownia w Bibliotece Majorackiej Schaffgotschów   (8)

Jelenia Góra Poniedziałek, 07:34
13 listopada 2017

Jednym z najciekawszych miejsc w dzisiejszym Muzeum Przyrodniczym w Jeleniej Górze jest sala ekspozycyjna...
Zdobycze spod Wiednia z Cieplic [foto] Zdobycze spod Wiednia z Cieplic   (7)

Jelenia Góra Poniedziałek, 07:16
6 listopada 2017

12 września 1683 roku pod Wiedniem król Jan III Sobieski, dowodzący połączonymi wojskami katolickimi,...
Piękne dopełnienie Kalasantyńskiego Jubileuszu [foto] Piękne dopełnienie Kalasantyńskiego Jubileuszu   (12)

Jelenia Góra Poniedziałek, 07:04
30 października 2017

Pijarzy, którzy w 1945 roku odnawiali polski Kościół Katolicki w Kotlinie Jeleniogórskiej i do dzisiaj...
Rocznica patrona jednej z ulic na Zabobrzu [foto] Rocznica patrona jednej z ulic na Zabobrzu   (13)

Jelenia Góra Poniedziałek, 07:12
23 października 2017

Zabobrze III zwane jest często "Kiepurowem", bo tak się składa, że gdzie się tu nie ruszy, to jest...
Piec "łącznikiem" między Piastami i Schaffgotschami [foto] Piec "łącznikiem" między Piastami i Schaffgotschami   (5)

Region Poniedziałek, 07:08
16 października 2017

W dziekanacie Zamiejscowego Ośrodka Dydaktycznego Politechniki Wrocławskiej w Cieplicach, stoi czarny,...
Siedemdziesiąt lat temu w Szklarskiej Porębie [foto] Siedemdziesiąt lat temu w Szklarskiej Porębie   (4)

Region Poniedziałek, 07:10
9 października 2017

Rok 1947 był bardzo obfity w ważne wydarzenia na terenie Polski. Wcześniej zrobiono porządki z dawnymi...
Grzybobrania karkonosko–izerskie [foto] Grzybobrania karkonosko–izerskie   (7)

Region Poniedziałek, 05:47
2 października 2017

Grzyby w polskiej tradycyjnej kuchni są czymś zupełnie naturalnym i powszednim. Sławna Lucyna...
Dni Dziedzictwa w regionie niegdyś koordynowała Jelenia Góra [foto] Dni Dziedzictwa w regionie niegdyś koordynowała Jelenia Góra   (3)

Region Poniedziałek, 07:53
25 września 2017

Europejskie Dni Dziedzictwa (EDD) to wspólna inicjatywa Rady Europy i Unii Europejskiej, powstała w 1985...
Pijarzy w Polsce [foto] Pijarzy w Polsce   (1)

Polska Poniedziałek, 06:18
18 września 2017

Założycielem zakonu pijarów był św. Józef Kalasancjusz (1556 – 1648), z pochodzenia Hiszpan, który...
Zobacz więcej artykułów
Zobacz więcej Jelonka wczoraj
 
Redakcja

Masz problem? A może wiesz coś ciekawego i chcesz się z nami tą wiedzą podzielić? Zadzwoń do nas lub przyjdż. Redakcja mieści się przy ul. Skłodowskiej-Curie 13/2 (I piętro).
Redakcja : 75-75-444-00
W piątek dyżuruje
redaktor naczelna
Bożena Bryl-Chrząszcz
Od 10.00 do 12.00
 
Wiadomości |  Sport |  Fotoreportaże |  Ogłoszenia |  Katalog firm |  Będzie się działo |  Rykowisko |  Życzenia |  Sondy |  Gazeta |  Reklama 
© 2002-2017 Jelonka jest znakiem należącym do Highlander's Group.
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Napisz do nas | Redakcja | Jelenia Góra | Świdnica | Wałbrzych | Reklama | Centralne ogrzewanie | Logo