Wiadomości, JELENIA GÓRA
Niedziela, 16 marca 2008, 17:19, ostatnia aktualizacja: 2008-03-16 17:19
|
|
|
|
|
|
 |
Będzie się działo |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
Archiwum PDF |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
W obdartych pijakach i złodziejach często upatrujemy źródło wszelkiego zła na świecie. Ale w ludziach na pozór eleganckich nie zauważymy bagna moralnego bąblującego w ich sercach.
Kto nie oglądał polskiego filmu zatytułowanego „Rezerwat” Łukasza Palkowskiego, niech żałuje. Wprawdzie ścieżka dźwiękowa na głowę bije pod względem wulgaryzmów „Psy” Władysława Pasikowskiego, ale przekleństwa wypowiedziane w tym obrazie są nieodłączną częścią rzeczywistości w nim przedstawionej. A jest nią warszawska Praga: przedwojenna sypiąca się kamienica z lokatorami w większości z marginesu społecznego.
Ci ludzie, których wyższe sfery wyklinają i widzą dla ich miejsce na Rakowieckiej (tam w stolicy znajduje się więzienie), są na pozór odrażający, brudni i źli. Ale mają swój kodeks, swoją hierarchię wartości, w której – co może wydać się dziwne – na pierwszym miejscu jest dobro. Może pojęte nieco inaczej niż w świecie inteligentów, ale zawsze.
Podwórkowe pijaki wypinają się na głównego protagonistę, kiedy ten popełnia kradzież podpisując swoim nazwiskiem genialne zdjęcia zrobione przez chłopca (nawiasem pisząc chuligana, jakich mało), które udaje mu się opublikować w znanym piśmie. W ten sposób – pozytywna z założenia postać – wychodzi na antybohatera „Rezerwatu”, a żuleria oraz łysi święcą triumfy.
Czy taki film można by nakręcić w każdym mieście, gdzie dzielnic podobnych do warszawskiej Pragi, nie brakuje? W stolicy Karkonoszy takich „Prag”, zwanych raczej Pekinami, swojskich lokalnych „wysepek”, gdzie lepiej bez znajomości się nie zapuszczać, jest sporo. Ale czy rzeczywiście ich mieszkańcy są aż tak groźni, jak ich się maluje?
Nie znam odpowiedzi na to pytanie, bo nie bratałem się ze społecznością niektórych zakątków Jeleniej Góry: Zaułka, Transportowej, Powstańców Śląskich, Weigla, czy Lwóweckiej oraz innych rejonów miasta świetnie znanych przez policjantów. Po obejrzeniu „Rezerwatu” pomyślałem jednak, że zbyt często wydajemy sądy o ludziach z tak zwanego marginesu (i nie tylko) jedynie na podstawie ich wyglądu oraz obyczajów – często odrażających i obrzydliwych, ale mimo wszystko – powierzchownych.
I choć wiele z zachowań zasługuje na potępienie, często do jednego worka wkładamy notorycznych kryminalistów, którzy nie mają lepszego pomysłu na życie jak nieuczciwość, z ludźmi normalnymi, tyle tylko że wychowanymi w tym „gorszym” światku: Jeleniej Górze „B”.
I na odwrót: idealizujemy czystych i pachnących, z góry odrzucając myśl, że to właśnie w ich sercach bąbluje moralne bagno.
Warto w tym przedświątecznym tygodniu o tym pomyśleć. I odkryć pewnego rodzaju piękno w szpetocie. Bo to ona niesie niepowtarzalny klimat, którego nie dostarczą pomalowane od linijki i wyglądające jak klocki na makiecie wypicowane domki. I warto też obejrzeć „Rezerwat”, mimo przedświątecznej, podniosłej atmosfery.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Do komentujących
Przypominamy, że komentarze, które nie dotyczące artykułów, obrażają innych uczestników forum,
pomawiają bohateró tekstów, są wulgarne, propagują treści rasistowskie i nawołują do łamania prawa
oraz zawierają rażące błędy ortograficzne nie będę akceptowane.
Regulamin forum czytaj tu.
16-03-2008 18:07 | ~Ludzie! |  |
IP: *.dialog.net.pl |
regulamin złamany
16-03-2008 18:13 | ~ |  |
IP: *.adsl.tpnet.pl |
no i w koncu ktos z zewnatrz to zauwazyl
16-03-2008 18:33 | ~Dr Jakość i Mr. Cham |  |
IP: *.dialog.net.pl |
Dr Jakość, biznesmen w dużej firmie korporacyjnej, był wielce szanowanym człowiekiem. Doszedł do czegoś. Zawsze chodził w dobrze skrojonym garniturze, dostojny, wypachniony perfumami najlepszych marek. Wszyscy kłaniali mu się w pas, w końcu to gość. W kościele siadał w pierwszym rzędzie. Na koncertach zresztą też. Otrzymał wiele nagród i dyplomów. Bywał na najlepszych salonach świata i brał udział w prestiżowych balach charytatywnych. Urlop spędzał albo na Hawajach, albo na Majorce. W zimie w Alpach lub Dolomitach. Ciężko pracował. Gdy przychodził do domu, lał żonę, gdy ta mu źle podała obiad, potem obracał się na pięcie i szedł do kochanki. Lubił też młodych chłopców, których znajdował w obcym mieście. Miał trzecią żonę, poprzednie to „niewypał” i jedną córkę, której zapewnił najlepszą opiekę różnych drogich specjalistów, bo sam przecież nie miał dla niej czasu. Praca. Córka ta, chodziła do najlepszych szkół. Wzorem ojca, czas spędzała na młodzieżowych bankietach. Jako nastolatka, poszła na ulicę. Dr Jakość, jak już wspomniałem, miał firmę i luksusowego mercedesa. Nie wspomnę o kierowcy, wielu sekretarkach i prawniku, który umiał omijać prawo podatkowe. Do firmy tej doszedł, płacąc łapówki różnym pośrednikom, ale któż o tym wiedział. Był kryształowo czysty. Prócz fachowców i specjalistów, zatrudniał w niej na czarno Pana Chama, który sprzątał plac za marne grosze. Czasem dostał kopniaka w tyłek od Dr, tak dla hecy. Pewnego dnia Dr Jakość zwolnił Pana Chama, bo wyczuł od niego woń alkoholu. Oszczędził przy tym pieniądze na wypłatę dla Chama i w to miejsce zatrudnił następnego bezrobotnego, których nie brakowało na rynku. Dr Jakość lubił otaczać się ludźmi. Z kręgu najbliższej rodziny lub z tzw. wyższej sfery. Reszta to był dla niego plebs.
Pan Cham, miał pięcioro dzieci, wierną żonę i kilka zwierzaków. Ludzie pluli na niego, bo był lumpem i alkoholikiem. Zbierał puszki, makulaturę, a za zarobione pieniądze kupował dzieciom cukierki. Często zabierał je na plac zabaw, a wieczorem opowiadał im bajki. Wszystkie pięcioro wyrosło na porządnych ludzi. Czasem nie wrócił do domu, przysnął w kartonach, popiwszy za dużo. Bywał też na izbach wytrzeźwień, za, które trzeba było słono płacić. Był uczuciowym chłopem, przerażał go niesprawiedliwy świat, brak pracy i lęk o przyszłość. Zawsze jednak dzielił się ostatnim papierosem z kompanami od kieliszka i rzucił jakiś grosz na tacę. Chodził w łachmanach z Caritasu lub ktoś mu podarował starą kurtkę. Zgred, bo tak na niego mówili, był od przynieś, podaj, pozamiataj. Nie żalił się jednak nigdy na swój los. W domu nie brakowało jedzenia. Jak trzeba było, to wstawał w nocy i szedł stróżować na czarno. W dzień imał się różnych zajęć, a to komuś wsypał węgiel do piwnicy, a to pozamiatał podwórko. Pan Cham pił tylko za swoje pieniądze i tylko za tzw. zaskórniaki. W domu nie szedł spać bez umycia się, a z żoną do łóżka bez kąpieli i to zawsze na trzeźwo. Do posiłku siadali całą rodziną, a przed jego spożyciem zmawiali pacierz. Co dwa tygodnie się spowiadał, choć nie zarzekał się, że skończy z piciem. Nikt w życiu nie cierpiał z jego powodu, nikomu nie zrobił krzywdy, ale był wyrzutkiem społeczeństwa. Cham był wrażliwy na ludzką biedę i nieszczęście mimo, iż sam był nędzarzem. Zawsze ruszał z pomocą, gdy trzeba było kogoś ratować, nie oszczędzał zaś krytyki złodziejom. Był naiwniakiem, dawał się okradać, ale żona nie musiała pracować. Był lumpem, bo nie miał szkoły. Był gnojem, bo dawał sobą pomiatać. Pan Cham był z gorszej gliny, ale nigdy nikomu nie zazdrościł.
Pewnego dnia, tego samego, obaj umarli. Dr Jakość na zawał, a Pan Cham zapił się na śmierć. Spotkali się na sądzie ostatecznym. Dr Jakość usiadł z przodu, Pan Cham skrył się w kącie. Zapadły wyroki. Pięknie wyglądasz, ale serca nie masz i jednym ruchem ręki strącił Sędzia Najwyższy Dr Jakość do Szeolu. Pan Cham stanął przed Sędzią Najwyższym skuliwszy głowę, a ten rzecze do niego: strasznie cuchniesz, ale duszę masz czystą i wtem zawyły syreny, a aniołowie porwali go na łono Abrahama.
16-03-2008 19:50 | ~Greg |  |
IP: *.jg.vectranet.pl |
no nie wiem...z checia bym podyskutowal o tym temacie z autorem artykulu...gdzie to piekno i dobroc...
16-03-2008 20:55 | ~Mucha |  |
IP: *.gprs.plus.pl |
To co piszesz to najprawdziwsza prawda. Tak się dzieje naprawdę. Ale kilka słów o felietonie. Praga to dzielnica Warszawy ale stara Praga to dzielnica z ogromnym charakterem. Tam mieszkali lidzie w dużej mierze z zasobami przeszłości ale wiedzieli jak żyć i robili to wedle kodeksu, którego zresztą nikt nie napisał. Swoją drogą Rakowiecka to rzeczywiście były więzienie ale polityczne i tam opryszków nie sadzali. Szkoda że o tym nie wiesz felietonisto. Pociadać honor to zaleta ludzi bez względu na to co robią i jak są ubrani. To inna sfera i inne odniesienie. Stąd tak łatwo było roz[poznać ludzi obcych na Pradze i tak łatwo rozpoznać ludzi napływowych w Warszawie. To miejsce magiczne ale strasznie obnażające. Dziś mieszkam tu w kotlinie jeleniogórskiej bo takie losy mnie tu pchnęły co nie znaczy że tych ludzi nie rozpoznaję. I szkoda że i Ty felietonisto tego nie widzisz. Ludzie nie dzielą się na bodyze ubranych i obdarciuchów na biznesmenów i spod budki z piwem i nawet nie na łysych i z wyższym wykształceniem. Ludzie się dzielą na tych którzy mają charakter i tych którzy jego nie mają lub go stracili. A to tak jak cnota traci się raz.
16-03-2008 21:33 | ~Tr |  |
IP: *.jg.vectranet.pl |
Jeden z nielicznych artykułów pod których komentarze naprawdę dają się byc kontynuacją wywodu autora. Podziwiam tekst "~Dr Jakość i Mr. Cham" jest genialny. Pozdrawiam
16-03-2008 22:06 | ~Wilma |  |
IP: *.adsl.tpnet.pl |
Może najlepiej by było, żeby apologeci "odrażających, brudnych, złych" wzięli sobie do domu jednego z nich i przekonali się, jacy to oni honorowi i kolorowi... Ja się - z konieczności - o to środowisko otarłam i szczerze mogę powiedzieć: ZGROZA!!!
Patologia ma swoje macki w każdym środowisku - niedostatek nie jest tu wyznacznikiem.
A tak nawiasem mówiąc: teraz margines społeczny (biorąc pod uwagę zakres zjawiska) stanowią ci tzw. "porządni". Pozostałych jest tak wielu, że to już nie margines ;).
16-03-2008 22:29 | ~byly warszawiak |  |
IP: *.dialog.net.pl |
felietonista ma racje, bo na rakowieckiej trzymali tez kryminalistow i zlodziei i wsadzali do celi razem z politycznymi
16-03-2008 23:39 | kazimierzp |  |
|
Jest taka sztuka Jana Drdy "Igraszki z diabłem" gdzie pustelnik umartwiający się wykazał się brakiem "miłości bliźniego", a prosty rezerwista kapral Kabat wyszedł na najbardziej oddanego ludziom bohatera!
Jak często oceniamy ludzi po pozorach, a jak rzadko staramy się poznac ich prawdziwą duszę, prawdę o nim. W swym życiu zawodowym i politycznym miałem "przyjemnośc" z róznymi środowiskami. Od najprostszych robotników po głowy miast, państwa! Współpracowałem z "uczonymi" i "prostakami"!. Bywałem "na salonach" i musiałem bywac "w slumsach".
Najwięcej zakłamania, kretactwa, kopania dołków pod innymi spotykałem "na salonach". Najszczerzej rozmawiało mi się z robotnikami. Słyszałem często szczere do bólu oceny i uwagi, ale z ich strony nigdy nie otrzymałem "noża w plecy".
Konradzie "Tejo" dziękuje za ten, na poczatku Wielkiego Tygodnia, tekst!
17-03-2008 07:45 | ~exxon |  |
IP: *.233.udn.pl |
Kazimierzp dlaczego ul.wojska polskiego tak obskurnie wygląda?Od 45 nie można było wyremontować?
17-03-2008 09:00 | kazimierzp |  |
|
Do "exxon" Mylisz się pisząc że od 45 nie była remontowana! W latach siedemdziesiątych "państwo" wykonało remonty elewacji wszystkich budynków - było to nawet potem przedmiotem działań prokuratorsko-sądowych gdyż organa ścigania stwierdziły iz wykonawcy nie robią rusztowań takich jak w kosztorysach naciągnęli "państwo"! Były nawet wyroki skazujące!
Nawierzchnia ulicy była remontowana jako droga wojewódzka około 1997 roku przez słuzby podległe wojewodzie jeleniogórskiemu!
Obecnie prawie wszystkie budynki są wspólnotami własnościowymi więc pytanie o remonty powinno się już kierowac do właścicieli - większośc z nich kupiła mieszkania za 1% wartości!
Co było w "naszej" historii barbarzyństwem to likwidacja w latach sześdziesiątych ogródków przy budynkach i demontaż pięknych kutych eklektycznych krat!
Niedobrze też, że Wojewódzki Konserwator Zabytków tylko kilka budynków przy tej ulicy wpisał do rejestru zabytków, a reszty nie! Przez to właściciele tych mieszkań nie mają "żadnego bata" przy jakichkolwiek zmianach w tych budynkach, ale nie mogą się też starac o dofinansowywanie remontów z publicznych pieniędzy!
17-03-2008 11:20 | ~exxon |  |
IP: *.233.udn.pl |
czyli kaziu bedzie syf jeszcze większy
17-03-2008 23:49 | ~masz Babo placek... |  |
IP: *.dialog.net.pl |
18-03-2008 08:23 | piipi |  |
|
...ludzie z ulicy...to tacy sami ludzie....jak MY....ONI tylko inaczej...po prostu " PACHNA ".
|
|
|
|
|
|
Jeśli nie posiadasz jeszcze swojego konta w portalu Jelonka - zarejestruj się!
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
Najczęściej |
|
|
|
|
|
- Czarna seria dla motocyklistów – kolejna ofiara brawury (205) 30 czerwca 2008, 13:37
- Śmierć motocyklisty przed bankiem genów (170) 28 czerwca 2008, 22:23
- Jelonek prosto od serca – wymyśl mu imię! (86) 28 czerwca 2008, 15:58
- Żniwo akcji „Prędkość” na obwodnicy (56) 03 lipca 2008, 13:53
- Fotoradary na straży prędkości (52) 01 lipca 2008, 13:10
- Jechał jak wariat ulicą Wolności (52) 28 czerwca 2008, 17:27
- Była władza kontratakuje (45) 03 lipca 2008, 00:20
- Zawał serca przy strzałce w prawo (41) 01 lipca 2008, 12:56
- Architektoniczna wojna z Biedronką (39) 28 czerwca 2008, 07:09
- Fałszywy alarm na moście kolejowym (38) 26 czerwca 2008, 11:16
|
- Czarna seria dla motocyklistów – kolejna ofiara brawury (205) 30 czerwca 2008, 13:37
- Śmierć motocyklisty przed bankiem genów (170) 28 czerwca 2008, 22:23
- Tragiczny wypadek w rejonie JZO (134) 09 czerwca 2008, 09:43
- Jelonek prosto od serca – wymyśl mu imię! (86) 28 czerwca 2008, 15:58
- Naciągacze wkręcają naiwnych telefonicznie i listownie (65) 24 czerwca 2008, 12:21
- Żniwo akcji „Prędkość” na obwodnicy (56) 03 lipca 2008, 13:53
- Przegubowe „muzeum” robi furorę (53) 21 czerwca 2008, 08:58
- Bronią Karkonoszy i grożą paraliżem (53) 13 czerwca 2008, 15:34
- Fotoradary na straży prędkości (52) 01 lipca 2008, 13:10
- Jechał jak wariat ulicą Wolności (52) 28 czerwca 2008, 17:27
|
- Czarna seria dla motocyklistów – kolejna ofiara brawury (205) 30 czerwca 2008, 13:37
- Marzena nie jest już wolna (34) 28 czerwca 2008, 19:40
- Artyści z całego świata rządzą ulicami przez trzy dni (14) 27 czerwca 2008, 17:00
- Skarb na ścianach – sensacyjne odkrycie (24) 26 czerwca 2008, 00:15
- Jechał jak wariat ulicą Wolności (52) 28 czerwca 2008, 17:27
- W Maciejowej było bosko (14) 29 czerwca 2008, 07:14
- Jelonek prosto od serca – wymyśl mu imię! (86) 28 czerwca 2008, 15:58
- Kraksa za kraksą: brawura czy nieuwaga? (29) 01 lipca 2008, 18:57
- Wyniki matur ogłoszone – poprawki dla nielicznych (15) 30 czerwca 2008, 12:05
- Śmierć motocyklisty przed bankiem genów (170) 28 czerwca 2008, 22:23
|
- Czarna seria dla motocyklistów – kolejna ofiara brawury (205) 30 czerwca 2008, 13:37
- Burzowe Dni Sobieszowa z poślizgiem (43) 15 czerwca 2008, 22:20
- Stoją lnem i Boney M (22) 15 czerwca 2008, 08:04
- Festyn bliżej Pana Boga (15) 22 czerwca 2008, 17:42
- Marzena nie jest już wolna (34) 28 czerwca 2008, 19:40
- Piłkarski kac dla biało–czerwonych (33) 09 czerwca 2008, 06:37
- Artyści z całego świata rządzą ulicami przez trzy dni (14) 27 czerwca 2008, 17:00
- Skarb na ścianach – sensacyjne odkrycie (24) 26 czerwca 2008, 00:15
- Ale to już było i nie wróci więcej (5) 20 czerwca 2008, 00:18
- Jechał jak wariat ulicą Wolności (52) 28 czerwca 2008, 17:27
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
Redakcja |
|
|
|
|
|

Masz problem? A może wiesz coś
ciekawego i chcesz się z nami ta wiedzą
podzielić? Zadzwoń do nas lub przyjdż
osobiście. Redakcja mieści się przy
ul. Curie-Skłodowskiej 13/2 (I piętro).
TEL. (075) 75 444 00
W poniedziałek dyżuruje
fotoreporter
Angelika Grzywacz
Od 9.00 do 12.00
A od poniedziałku do piątku redaktora naczelnego
Konrada Przeździęka zastaniecie pod tel. (075) 643 2 556 w godz. 8.00 - 14.00
|
|
|
|
|
|